Dla mnie rodzina. Wiesz, nie mogę mieć dzieci…

**Dziennik**

„Urodź dla mnie dziecko. Wiesz przecież, że ja nie mogę…”

Pierwszy dzień zajęć na uniwersytecie rozpoczął się od wykładu. Ewa długo błądziła po korytarzach, zanim znalazła właściwą salę. Ledwo zdążyła zająć miejsce w pierwszym rzędzie, gdy wszedł wykładowca. Przedstawił się i zaczął wyjaśniać, czym będą zajmować się przez rok. Mówił, że pytania na egzaminach będą pochodzić z wykładów – nie ma ich w podręcznikach. Radził, by już teraz uczęszczać na zajęcia, zamiast przed sesją tracić czas na szukanie odpowiedzi w internecie.

Wtedy otworzyły się drzwi i do sali wpadła olśniewająco urodziwa dziewczyna. W audytorium rozległy się chichoty. Wykładowca natychmiast się do niej odwrócił.

— Na wykład? Jak się nazywasz? — spytał surowo.

— Danuta Marecka — odparła bez zmieszania.

— No cóż, pierwszy raz wybaczam. Następnym razem postaraj się nie spóźniać. Spóźnialskich nie wpuszczam. — Spojrzał na zamilkłą salę. — Dotyczy to wszystkich! Tematu nie będę powtarzał, zapytajcie kolegów. Siadaj. A zatem…

Dziewczyna przemknęła w stronę pierwszego rzędu, starając się nie stukać obcasami. Ewa przesunęła się, robiąc jej miejsce.

— Hej. Co tu mówił? Straszył? — szepnęła żywiołowa studentka, przypominająca rajskiego ptaka.

— Cicho, wyrzuci cię — syknęła Ewa.

Na przerwie się zapoznały. Danka okazała się być z podwarszawskiego Pruszkowa, dojeżdżała codziennie pociągiem. Nie obliczyła czasu i się spóźniła. Ewa przyjechała z Lublina, mieszkała w akademiku.

Danka była radosna, beztroska, do nauki podchodziła z lekkością. Dziwiła się, jak Ewa potrafi całymi dniami ślęczeć nad książkami.

— Jaka różnica, czy dyplom będzie niebieski, czy czerwony. Ważne, by dobrze wyjść za mąż — mawiała.

— Obiecałam mamie, że będę się uczyć. Wychowała mnie sama. Też poszła na studia, zakochała się, zaszła w ciążę. A facet, mój ojciec, obiecał ślub, ale uciekł. Mama rzuciła studia. Boi się, że powtórzę jej los. Chcę, by była ze mnie dumna.

— No tak. Wyschniesz nad tymi książkami. Kiedy żyć? — przekomarzała się Danka.

— Jak skończę studia, wtedy — roześmiała się Ewa.

Mimo różnic zaprzyjaźniły się. Ewa pilnowała zajęć, pomagała DankEwa spojrzała na nią, wiedząc, że ta przyjaźń, choć pełna sprzeczności, przetrwa jeszcze wiele lat i doświadczeń.

Rate article
Fajna Tajna
Dla mnie rodzina. Wiesz, nie mogę mieć dzieci…