Dajcie nam klucze do waszej działki, chętnie tam zamieszkamy – historia, jak para pozwoliła znajomym przenocować na święta i nie przemyślała konsekwencji

– Oddajcie nam klucze do domku, tam pomieszkamy –
małżeństwo użyczyło dom znajomym na kilka dni, nie przewidując, co się wydarzy.

Dawno temu, podczas mroźnej zimy, matka Adama poważnie zachorowała. On i jego żona Bożena postanowili spędzić sylwestra i Nowy Rok w domu, pomagając rodzicielce przez święta. Skromny, rodzinny wieczór minął cicho. Ich przyjaciele z dzieciństwa, Małgorzata i Zbigniew, byli tym faktem nieco rozczarowani. Adam i Bożena pierwotnie obiecali wspólny wyjazd do domku w górach na Podhalu. Mało kto mógł przewidzieć chorobę pani Haliny, matki Adama, akurat w święta.

Bożena czuła wyrzuty sumienia, że wszystko tak się potoczyło. Kiedy drugiego stycznia zadzwoniła Małgorzata i opowiedziała, jak kiepsko spędzili Nowy Rok w ciasnym mieszkaniu z teściową, Bożena poczuła jeszcze większą winę.

Musiałam znosić kaprysy teściowej. Wpadła do nas trzydziestego pierwszego, stwierdziła, że ogrzewanie w jej mieszkaniu padło. Zamierzała zostać do końca świąt, do chwili, gdy administracja naprawi rury! Ja już nie wytrzymuję! Rozwiodę się ze Zbyszkiem przez jego matkę, przysięgam! żaliła się.

Przykro mi. Z Haliną mamy dobre relacje, ale choroba ją wykańcza odpowiadała Bożena. Gdyby była taka możliwość, chętnie bym ci jakaś pomogła.

Bożenko Możesz mi pomóc.

Jak?

Daj nam klucze do waszego domku. Wyjedziemy ze Zbyszkiem na parę dni. Teściowa zostanie w mieszkaniu, a nam da spokój.

Bożena zamyśliła się. Z jednej strony było jej szkoda przyjaciółki, z drugiej nie była pewna, co powie Adam. Domek traktowali jako wspólny, lecz formalnie należał do Adama.

Nie wiem, Małgoś Muszę zapytać Adama.

Jasne, rozumiem. Obiecuję, że będziemy dbali o dom, nic nie zniszczymy.

Chyba droga zawiana śniegiem. Nawet nie wiem, czy da się dojechać ostrzegła Bożena.

Mamy terenówkę, damy radę.

A piec nie sprawdzany od dawna. Warto by podjechać przed wpuszczeniem gości

Bożeno, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Zbyszek pracował parę lat przy takich piecach. Nie obawiaj się, jeśli coś się popsuje, naprawimy.

Małgorzata była przekonywująca. Bożena zaczęła rozważać, czy rzeczywiście nie można im pomóc. Obiecała oddzwonić po rozmowie z Adamem.

Myślisz, że to dobry pomysł? spytał Adam.

Nie wiem, Adaś. Ale z Małgoś przez lata się przyjaźnimy. Przecież sami mieliśmy jechać do domku, gdyby nie choroba twojej mamy

Tylko pamiętaj, nie pojedziemy tam w razie czego. To nie za rogiem, i matki nie można zostawiać samej.

Wiem, dlatego pytam. Małgosia strasznie narzeka na teściową. Ich małżeństwo się sypie. Według niej matka Zbyszka jest okropna.

Po naradzie uznali, że w imię szczęścia Małgorzaty i Zbyszka warto pomóc.

Dajmy im klucze. Tylko niech sami sobie radzą. Niech nas nie niepokoją zdecydował Adam.

Małgorzata doceniła zaufanie.

Dziękuję, kochana! Będę informować, co się dzieje powiedziała, po czym ruszyli z Zbyszkiem na Podhale.

Droga do domku zajęła ponad trzy godziny, prowadziła przez zaśnieżone pustkowia. Domek stał w malowniczej okolicy, z daleka od miejskiego zgiełku. Jednak Adam i Bożena mieli rację śnieżyca uniemożliwiała wjazd, nawet terenówką. Małgorzata i Zbyszek utknęli i musieli zadzwonić do gospodarzy.

Co robić? zapytali.

Wracajcie. Trzeciego stycznia nikt wam nie odśnieży drogi, wszyscy mają święta odparła Bożena.

Nie ma mowy! Tyle jechaliśmy Mówiłaś, że Adam zna jakiegoś traktorzystę z pobliskiej wsi?

Tak, czasem czyści drogę.

Musisz zadzwonić, żeby przyszedł.

Wyślę wam numer zgodziła się Bożena.

Po pół godzinie Małgorzata zadzwoniła ponownie.

Nie odbiera. Adam niech spróbuje pewnie nie odbiera obcych numerów!

Dobrze. Poczekajcie.

Bożena uprosiła Adama, by zadzwonił do traktorzysty. Ten obiecał przyjechać w ciągu godziny. Przez ten czas Adam był kłębkiem nerwów; Małgorzata wciąż dzwoniła, narzucała napięcie. Bożena czuła się winna.

Na szczęście traktorzysta słowa dotrzymał. Odśnieżył drogę do bramy. Ale by wejść do domku trzeba było jeszcze popracować łopatą znalazł się tylko Zbyszek, który przetarł ścieżkę do drzwi i otworzył dom.

Niestety, kaloryfery ledwo grzały. Trzeba było uruchomić piec, a Zbyszek nie wiedział jak. Znów telefon do Adama dwie godziny tłumaczenia na odległość co i jak.

Pierwszy raz widzę taki piec pewnie macie starą konstrukcję narzekał.

Może i stara, ale ważne, że działa! cedził Adam przez zęby, przeczuwając, że kłopoty dopiero się zaczynają.

Tak się właśnie stało. Małgorzata dzwoniła z każdą błahostką gdzie patelnia, czemu w domu zimno, jak działa telewizor.

Pod wieczór Bożena i Adam wyłączyli telefony, żeby wreszcie odpocząć.

Rano, gdy znów włączyli aparaty, zobaczyli kilkanaście nieodebranych połączeń.

Co tam się w ogóle dzieje?

Nie wiem wystraszona Bożena od razu zadzwoniła.

Halo? Gdzie się podzialiście?!

Spaliśmy.

Katastrofa! W saunie czuć było dym, ledwo się nie spaliłam!

O matko

Kto tak buduje sauny?!

Co się stało?

Trzeba było powiedzieć, że macie zaślepkę na kominie Na szczęście Zbyszek zorientował się w porę.

Przepraszam, nie sądziłam, że zaraz na saunę się rzucicie. Poza tym

Jak to? Przecież jesteśmy gośćmi, korzystamy ze wszystkiego. Sauna w cenie wynajmu? Gdybyście powiedzieli, nie używalibyśmy. Mnóstwo śniegu, ledwo dotarliśmy.

Korzystajcie na zdrowie speszyła się Bożena.

Jeszcze nie znaleźliśmy grilla.

Stary się zepsuł.

No pięknie. Mogliście uprzedzić! Gdzie teraz zrobimy kiełbasę?! Małgorzata była coraz bardziej niezadowolona.

Nie wiem, Małgoś. Ciągle coś się dzieje. Z grillem radźcie sobie sami. Tylko nie spalcie nam domku.

Bożena przerwała rozmowę. Miała już dość kapryśnych przyjaciół.

Co, znów problem? spytał Adam.

Tak.

Bożena opowiedziała mu o awanturze.

Przecież Zbyszek ze mną latem był w saunie i wie o zaślepce. Nie powinni mieć pretensji. A grill to nie nasza sprawa. Jakby chcieli bigos, też mielibyśmy garnek organizować? Niech jadą do wsi, tam jest sklep, mają jednorazowe grille. Do użycia na parę dni.

Właśnie to przekazała Małgorzacie, gdy kolejny raz zadzwoniła.

Dobrze, zrozumiałam. Pojedziemy do wsi, zwłaszcza że droga czysta dzięki traktorzystom.

Ciekawe, ale po tej rozmowie Małgorzata przestała nachodzić Bożenę telefonami. Chyba zauważyła, że przyjaciółka ma już dosyć niańczenia ich wczasów.

Dziwnie cicho. Może zadzwonić, zobaczyć, co u nich? zastanawiał się Adam.

Małgorzata nie odebrała, lecz napisała wiadomość: “Wszystko ok”.

Adam i Bożena postanowili na kilka dni zapomnieć o znajomych i domku.

Pod koniec ferii, kiedy pani Halina wróciła do zdrowia, Bożena zaproponowała:

Może odbierzesz klucze? Przy okazji zobaczysz, czy wszystko jest w porządku.

Dobry pomysł. Jadę rano, wrócę wieczorem. Zobaczę dom, sprawdzę saunę.

Adam pojechał, a Bożena została przy matce.

Ostrzegła Małgorzatę, że mąż niebawem przyjedzie. Liczyła na spokojny odbiór domu. Bardzo się zdziwiła, gdy Adam wrócił, posępny i zdenerwowany, nie chcąc powiedzieć, co się wydarzyło.

Wszystko wyjaśniła Małgorzata, która zadzwoniła następnego dnia i zaprosiła Bożenę na herbatę. Mieszkały ulicę dalej.

Teściowa już dała wam spokój? zapytała Bożena.

Na szczęście tak. Ogrzewanie w domu naprawili, wyprowadziła się tuż przed naszym powrotem.

Podejdę za godzinę.

Bożena nie od razu powiedziała Adamowi. Po tonie zorientowała się, że temat przyjaciół nie sprawia mu radości. Chciała wiedzieć, dlaczego.

Małgorzata szybko przeszła do rzeczy:

Proszę, tu masz. Wszystko policzyliśmy wręczyła jej kartkę.

Co to?

Lista wydatków u was w domku: traktorzysta, elektryczna łopata, grill, węgiel drzewny, rozpałka, ruszt do kiełbasy, trzy żarówki i zestaw olejków do sauny.

To rzeczy, które kupiliśmy będąc u was.

Czemu mi to dajesz?

Zostawiamy wam. Korzystajcie.

Dziękuję Bożena spojrzała zdezorientowana.

Ze Zbyszkiem ustaliliśmy, że skoro będziecie używać tych rzeczy, sensownie byłoby podzielić koszty na pół.

Mówisz poważnie? Bożena roześmiała się nerwowo, sądząc, że to żart.

Tak. Gdybyście mieli grill, nie musielibyśmy kupować sprzętu do kiełbasy. Gdyby była łopata, nie musielibyśmy inwestować w elektryczną. A gdyby traktorzysta wcześniej odśnieżył drogę, nie czekalibyśmy dwie godziny, spalając paliwo! Nie wspominając, że w saunie brak szamponu. Musiałam wszystko kupić.

Małgosiu, chyba trochę przesadziłaś. Po pierwsze, to nie pensjonat, nie zapewniamy szamponów i czepków do kąpieli, po drugie elektryczną łopatę i grill kupiliście z własnej inicjatywy. My tego nie potrzebujemy, możecie wziąć z powrotem. Podobnie olejki, węgiel, ruszt Za odśnieżanie drogi nie zapłacę, wy sami na własne ryzyko jechaliście.

Ale wy też będziecie chodzić po tej drodze

Gdy się wybierzemy na weekend, znów spadnie śnieg, i i tak drogi odśnieżają za darmo, tylko w święta trzeba zapłacić. To wasze prywatne wydatki. Za żarówki mogę się rozliczyć, dzięki, że wymieniliście stwierdziła Bożena i przesłała Małgorzacie sto pięćdziesiąt złotych na konto. Potem bez słowa wyszła. Nie odbierała już telefonów przyjaciółki, nie odpisywała na wiadomości. Chcąc naprawdę zamknąć sprawę, razem z Adamem podjechała do domku i wysłała wszystkie rzeczy Małgorzaty i Zbyszka kurierem.

Pani Halina w końcu wydobrzała, więc młodzi znów jeździli do domku na weekendy. Małgorzata i Zbyszek natomiast tej możliwości już nie mieli. Po tamtym incydencie przyjaźń wygasła, a Bożena z Adamem nigdy więcej nie zaufali nikomu, jeśli chodzi o własne rzeczy, choć dawniej byli znani z otwartości.

Chcieliśmy dobrze, zadbaliśmy o nich A oni? Niewdzięcznicy! podsumowała Małgorzata, po raz kolejny wybierając numer Bożeny z nadzieją na zwrot łopaty. Bez paragonu nie mogła jej zwrócić, a ten paragon został w domku dawnej przyjaciółki.

Rate article
Fajna Tajna
Dajcie nam klucze do waszej działki, chętnie tam zamieszkamy – historia, jak para pozwoliła znajomym przenocować na święta i nie przemyślała konsekwencji