– Wychodzi na to, że bez sensu zbudowaliśmy ten wielki dom? – oburzyła się teściowa. – To zwracajcie mi połowę jego wartości!
– Muszę z tobą poważnie porozmawiać – kobieta o krótkich włosach usiadła naprzeciwko Zofii. – Zanim wyjdziesz za mąż za mojego syna, musisz wiedzieć pewne rzeczy.
Szczupła blondynka spojrzała pytająco na przyszłą teściową, którą widziała dopiero trzeci raz w swoim życiu.
– Generalnie, jeśli chcesz wejść do naszej rodziny, musisz wiedzieć, że najważniejszymi osobami dla Krzysztofa są jego rodzice! – oznajmiła dumnie Antonina Kowalczyk. – Nie potrzebujemy synowej, która będzie rządzić moim synem.
– Czy ja rządzę? – przerwała jej Zofia.
– Proszę, wysłuchaj mnie do końca! Miej cierpliwość – surowo skarciła ją kobieta.
Zofia natychmiast odwróciła wzrok i mocno się zaczerwieniła. Nie chciała złościć matki Krzysztofa.
Dopiero co zaczęli się spotykać, a Zofia nie chciała, by wypadła źle.
– A więc – kontynuowała Antonina Kowalczyk – nasza rodzina ma taki plan: jak tylko Krzysztof się ożeni, wszyscy wprowadzimy się do domu, który jest prawie gotowy. Będziemy tam mieszkać jak jedna wielka rodzina!
– Super! – wymusiła uśmiech dziewczyna.
Gdy Antonina usłyszała te słowa, zdziwiona uniosła brwi. Nie spodziewała się, że przyszła synowa tak szybko ugnie się w tej sprawie.
– Bardzo się cieszę, że się z nami zgadzasz! Myślę, że się zaprzyjaźnimy – powiedziała Zofii z chytrym uśmiechem Antonina Kowalczyk.
Natychmiast zaczęła zachwalać dziewczynę swojemu synowi, mówiąc, jaka jest wspaniała, mądra i opiekuńcza.
Widząc to i zdając sobie sprawę, że dodatkowe wsparcie się przyda, Zofia zaczęła jeszcze bardziej starać się zadowolić kobietę.
Dawała jej z okazji i bez okazji małe prezenciki, podkreślając swoją troskę.
Minął rok, a Antonina, obawiając się, że syn i Zofia mogą się nie ożenić, zaczęła popychać go w kierunku ważnego kroku.
– Kiedy złożysz jej propozycję? – prawie każdego dnia pytała Krzysztofa matka. – Dziewczyna się zniechęci i odejdzie, a potem będziesz żałował…
Po namyśle i stwierdzeniu, że ma rację, Krzysztof oświadczył się Zofii, na co ona z radością przystała.
Opłata za wesele została pokryta przez rodziców mężczyzny, dlatego dziewczyna miała pewność, że wybrała odpowiedniego partnera.
Pierwsze trzy miesiące młodzi małżonkowie spędzili w wynajmowanym mieszkaniu, a potem Antonina Kowalczyk z zachwytem ogłosiła, że dom jest gotowy do przeprowadzki.
– Wszystko gotowe, zbierajcie swoje rzeczy, a my nasze też zabierzemy! – radośnie powiadomiła syna i synową.
– Po co? Nam tu się dobrze mieszka! – zmarszczyła brwi Zofia, która wcale nie zamierzała mieszkać z teściami.
– Jak to po co? – zdziwiła się teściowa. – Umawialiśmy się, że jak tylko dom będzie wybudowany, wprowadzimy się do niego!
– Wprowadzajcie się, kto wam broni?! – z pogardą prychnęła Zofia, która nagle zmieniła swoje nastawienie do krewnej.
Antonina Kowalczyk była tak zszokowana jej wypowiedzią, że przez kilka sekund milczała.
– Poczekaj, obiecałaś mi – przypomniała z rezerwą kobieta.
– Co z tego, co wtedy mówiłam? Teraz zmieniłam zdanie i nie zgadzam się na wspólne mieszkanie z wami! – powiedziała Zofia surowym tonem. – Będziemy mieszkać osobno! A tak w ogóle, skoro wy się przeprowadzacie, to my z Krzysztofem zamieszkamy w waszym mieszkaniu.
– Co? Zamknij się! – warknęła teściowa. – Oszustko! – dodała w złości i rozłączyła się.
Zofia przez chwilę słuchała sygnałów i zdezorientowana odłożyła słuchawkę.
Gdy to zrobiła, usłyszała, że zadzwonił telefon męża, który siedział w kuchni.
Przyjrzała się i zrozumiała, że Antonina Kowalczyk zadzwoniła do Krzysztofa, żeby na nią narzekać.
Po pół godzinie, gdy mężczyzna wreszcie zakończył rozmowę, Zofia weszła do kuchni.
Po twarzy męża dostrzegła, że jest bardzo zdenerwowany i zły. Krzysztof spojrzał na żonę i surowo zapytał:
– Co się dzieje?
– Co w tym złego? – Zofia skrzyżowała ręce na piersi.
– Dzwoniła matka. Żąda pieniędzy…
– Co? Jakich pieniędzy i za co?! – ta wiadomość zaskoczyła ją i lekko zaszokowała.
– Za dom. Co obiecałaś jej przed ślubem? – zmarszczył brwi Krzysztof. – Mieszkać razem w nim?
– Nic, – postanowiła udawać głupiutką Zofia.
– Zgadzałaś się na jej pomysł z domem, tak? – zapytał mężczyzna surowo.
– I co z tego? Wtedy się zgadzałam, a teraz nie chcę – dziewczyna odwróciła wzrok.
– A ja wcale nie wspierałem jej pomysłu, ponieważ uważałem, że zajmuje się głupotą! Dom stał przez trzy lata, ale po naszym ślubie matka go dokończyła. Okazuje się, że przez ciebie! – zgrzytnął zębami Krzysztof.
– No, dokończyła i dokończyła, – wzruszyła ramionami Zofia. – I co w tym złego?!
Mężczyzna nie zdążył jej odpowiedzieć, ponieważ znów zadzwoniła matka. Jednak on zrobił sprytny ruch: włożył swój telefon w ręce żony z słowami:
– To rozmawiaj!
Antonina Kowalczyk, gdy usłyszała głos synowej, przeszła do ataku.
– Oddajcie pieniądze za dom! – powiedziała stanowczo.
– Jakie pieniądze? Chyba oszalałaś? – zirytowana prychnęła kobieta.
– Przez ciebie okazuje się, że bez sensu zbudowaliśmy dom?! – oburzyła się teściowa. – To zwracajcie mi połowę jego wartości!
– Jaką połowę?! – Zofia warknęła ze złością.
– Pięć milionów! Musicie mi oddać pięć milionów! – krzyknęła w słuchawkę Antonina Kowalczyk. – Inaczej…
– Co mi zrobicie? Nie podpisałam żadnych dokumentów! – z satysfakcją odpowiedziała synowa.
– W takim razie przestaniemy się z wami kontaktować! – zagroziła teściowa.
– Na Boga! – zaśmiała się Zofia i zakończyła rozmowę.
Antonina Kowalczyk zaczęła żądać pieniędzy od Krzysztofa, który musiał płacić jej co miesiąc po pięćdziesiąt tysięcy złotych.
– W ten sposób spłacisz mi tylko za dziesięć lat! – oburzyła się matka. – Albo się wprowadź do domu, albo zwiększaj kwoty.
Ponieważ Krzysztof nie miał z czego zwiększać wydatków, zgodził się na warunki matki.
Zofia natomiast tego pomysłu nie poparła, więc po pół roku para ostatecznie się rozstała.



