– Czterdzieści lat pod jednym dachem, a tu nagle w wieku sześćdziesięciu trzech lat chcesz zmieniać całe życie? Maria siedziała w swoim ulubionym fotelu, spoglądała przez okno, próbując zapomnieć o dzisiejszych wydarzeniach. Jeszcze kilka godzin temu nerwowo szykowała kolację i czekała na Stanisława wracającego z ryb. Wrócił, ale zamiast połowu przyniósł wiadomości, które od dawna chciał przekazać, jednak brakowało mu odwagi. – Chcę się rozwieść i proszę cię, żebyś to zrozumiała – powiedział niespodziewanie Stanisław, unikając jej wzroku. – Dzieci są dorosłe i wszystko pojmą, wnuki mają swoje sprawy, możemy to załatwić spokojnie, bez kłótni. – Czterdzieści lat razem, a ty w tym wieku chcesz wszystko zmieniać? – Maria była w szoku. – Mam prawo wiedzieć, co dalej. – Ty zostajesz w naszym mieszkaniu w Krakowie, a ja przeprowadzam się na działkę – odpowiadał Stanisław, jakby miał wszystko zaplanowane. – Nie mamy już czego dzielić, a cały majątek kiedyś tak czy inaczej przypadnie naszym córkom. – Jak ona się nazywa? – spytała w końcu Maria, pogodzona z losem. Stanisław się zaczerwienił, zaczął niezręcznie pakować rzeczy i udał, że nie słyszy pytania. Maria nie miała wątpliwości, że jest rywalka. W młodości nie znała takich problemów i nigdy nie przypuszczała, że na stare lata zostanie sama, a mąż odejdzie do innej kobiety. – Może jeszcze wszystko się ułoży – pocieszały ją potem córki, Iwona i Weronika. – Nie przejmuj się zachowaniem taty. – Nic się już nie ułoży – wzdychała Maria. – Jedyne co mi zostaje, to dożyć spokojnie i cieszyć się waszym szczęściem. Córki pojechały na działkę, by odbyć poważną rozmowę z ojcem. Wróciły zasmucone, ale matce nie zdradzały szczegółów. Zmieniły jednak ton: zaczęły przekonywać ją, że samotne życie może się okazać nawet przyjemniejsze – nie trzeba się o nikogo dodatkowo troszczyć. Maria zrozumiała, ale nie dopytywała. Usilnie próbowała żyć dalej. Nie było łatwo: rodzina i znajomi zadawali niewygodne pytania. – Wyobraź sobie, tyle lat razem, a na starość mąż do innej uciekł – komentowały sąsiadki. – Pewnie młodsza albo bogatsza od ciebie? Maria nie wiedziała, co powiedzieć, coraz częściej myślała o rywalce i chciała ją zobaczyć. Wybrała się więc na działkę, pod pretekstem zabrania domowych przetworów. Nie uprzedziła wizyty, by mieć pewność spotkania. I rzeczywiście natknęła się na rozbawioną panią w wyzywającym makijażu. – Stasiu, czemu nie mówiłeś, że twoja była tu przyjedzie? – narzekała elegancka kobieta. – Myślałam, że wszystko wyjaśnione i jej nie powinno tu być. – Serio zamieniłeś mnie na taką? – zapytała Maria, patrząc na rywalkę. – Będziesz tu tak stała, pozwalając tej pani mnie obrażać? – wykrzykiwała kobieta. – Jestem tylko kilka lat młodsza, a wyglądam o wiele lepiej. – Jeśli dla niej liczy się tylko wygląd – powiedziała Maria, próbując złowić zmieszany wzrok dawnego męża. Do przystanku wracała, słysząc za plecami krzyki „upiększonej Barbary”– starała się nie rozpłakać. W domu puściły jej nerwy, zadzwoniła do siostry. – Daj spokój – parzyła miętową herbatę Nina. – Nowa żona Stasia ani ładna, ani rozgarnięta. – Może ona ma rację, może wyglądam staro – zwątpiła Maria. – Wyglądasz świetnie jak na swój wiek – zapewniała Nina. – Ale błędem w naszym wieku jest zakładanie panterkowych legginsów czy mini. Kobieta jest piękna w każdym wieku, jeśli tylko zna swoją wartość. Maria spojrzała w lustro, zgodziła się z siostrą. Była w dobrej formie, zdrowie jej dopisywało. Ubierała się elegancko, córki kupowały kosmetyki. Nigdy nie była krzykliwa, ceniła sobie klasę – nie chciała stać się podobna do swej rywalki. – Skoro jesteś wolna, możesz korzystać z życia – kontynuowała Nina. – Córki są samodzielne, mamy mnóstwo okazji na rozwój i rozrywkę, nie pozwolę ci się poddać! Nina słowa dotrzymała. Zaczął się czas teatrów, spacerów, koncertów. Z czasem pojawiła się grupa przyjaciół, a nawet pewien pan okazał Marii zainteresowanie – odmówiła, nie była gotowa na randki. – Słyszałem, że teraz chodzisz do teatru, masz nowych znajomych, może jeszcze raz wyjdziesz za mąż? – nie omieszkał zagadnąć Stanisław, spotkany przypadkiem w sklepie. – Daleko tu od działki – zapytała Maria. – Nie masz bliżej sklepu? – Zawsze tu kupowałem, trudno zmieniać nawyki w naszym wieku – narzekał Stanisław. Maria nie kontynuowała tematu, wróciła do domu. Stanisław nagle poczuł, że chce ją dogonić, wyznać, jak bardzo żałuje rozstania. Przez całe życie był z żoną i dziećmi, potem porwała go żywiołowa Teresa. Najpierw życie z nią wydawało się ekscytujące, potem wyszło, że Teresa nie cierpi domowych prac, woli plotki i towarzystwo. Ostatnio Stanisław coraz częściej pragnął wrócić do domu, a po spotkaniu z Marią to marzenie się nasiliło. Maria nie robiła mu scen, nie urządzała awantur, po prostu starała się przetrwać z godnością. Stanisław zrozumiał, jak bardzo brakuje mu spokoju i ciepła, jakie czuł tylko przy Marii. – Znowu kupiłeś morele, a prosiłam o śliwki – Teresa przeglądała zakupy. – Ser nie ten, a majonez zapomniałeś! – Wcześniej Maria robiła zakupy, albo razem, ty wszystko na mnie zrzucasz – wybuchł Stanisław. – Przestań mnie porównywać do byłej! – wściekała się Teresa. – Powiedz jeszcze, że żałujesz, że ją zostawiłeś! Stanisław – w istocie żałował. Maria nie robiła nic, by go odzyskać, pozostawała sobą, a on sam żarliwie pragnął jej wybaczenia. Wiedział, że Maria już nigdy nie zaufa i nie przyjmie go z powrotem. Kilka razy chciał dzwonić, po ostatniej kłótni nawet stanął pod drzwiami mieszkania. – Przyszedłeś po coś? – zapytała Maria, nie wpuszczając go dalej. – Chciałem porozmawiać, masz chwilę? – dukał Stanisław, czując zapach ulubionego ciasta ze śliwkami. – Nie mam czasu, ani ochoty – odparła spokojnie. – Zbieraj, co ci potrzeba, czekam na gości. Nie było już nic do zabrania, słowa się nie znalazły. Stanisław wrócił na działkę, zrobił sobie samotną kolację – Teresa gdzieś znów biegała i po powrocie zaczęła awanturę. Stanisław podjął decyzję – dał jej czas na spakowanie rzeczy. Po kolejnej kłótni miał ochotę zadzwonić do Marii, opowiedzieć o wszystkim, ale się rozmyślił. Znał ją za dobrze, by wiedzieć, że nadzieja na przebaczenie jest złudna. Może kiedyś, za jakiś czas, jeszcze porozmawiają. Chciał się wyspowiadać, by odzyskać spokój. Liczył na zrozumienie, nie na powrót do rodziny – Maria zdrady by nie wybaczyła i wiedział to, gdy zaczynał romans z Teresą. Teraz on mieszkał na działce, a Maria prowadziła życie w miejskim mieszkaniu: córki, wnuki, wyjścia do teatru. Dla byłego męża zabrakło miejsca w jej nowej codzienności.

Przeżyliśmy czterdzieści lat pod jednym dachem, a ty w wieku sześćdziesięciu trzech lat nagle chcesz zmieniać swoje życie?

Jadwiga siedziała w swoim ulubionym fotelu, patrząc przez okno i próbując zapomnieć o wydarzeniach kończącego się dnia. Jeszcze kilka godzin wcześniej przyrządzała z pośpiechem kolację, czekając na powrót Zbigniewa z wędkowania. Wrócił, lecz nie z rybami, lecz z wiadomościami, które długo chciał jej przekazać, ale nie znajdował w sobie odwagi.

Chcę się rozwieść. Proszę, przyjmij to ze zrozumieniem powiedział Zbigniew nieoczekiwanie, odwracając wzrok. Dzieci są dorosłe i na pewno zrozumieją, wnukom to już bez różnicy, a my możemy zakończyć wszystko bez kłótni.

Przeżyliśmy razem czterdzieści lat, a ty w tym wieku masz zamiar zaczynać od nowa? niedowierzała Jadwiga. Mam prawo wiedzieć, co dalej będzie.

Ty zostaniesz w naszym mieszkaniu w Warszawie, ja przeprowadzę się na działkę odpowiedział Zbigniew, jakby wszystko już miał ułożone. Nie mamy czego dzielić, a potem i tak wszystko odziedziczą nasze córki.

Jak ona ma na imię? zapytała zrezygnowana Jadwiga.

Zbigniew poczerwieniał, zaczął się niespokojnie pakować i udawał, że pytania nie usłyszał. Dzięki tej reakcji Jadwiga nie miała wątpliwości, że w jego życiu pojawiła się inna kobieta. Jako młoda żona nie sądziła, że na stare lata będzie musiała pogodzić się z samotnością, gdy jej mąż odchodzi do obcej osoby.

Może wszystko się jeszcze ułoży, będzie dobrze pocieszały Jadwigę córki, Kinga i Aleksandra. Nie przejmuj się zachowaniem taty.

Nic już się nie zmieni westchnęła Jadwiga. Zmiany nie mają już sensu, będę żyć jak potrafię, cieszyć się waszym szczęściem.

Kinga i Aleksandra pojechały na działkę, by porozmawiać z ojcem. Wróciły smutne, jednak nie chciały mówić matce prawdy. Zamiast tego zaczęły ją przekonywać, że samotne życie może być nawet wygodniejsze nie trzeba martwić się o nikogo dodatkowo. Jadwiga wszystko zrozumiała, nie pytała już córek o szczegóły i próbowała poukładać sobie życie na nowo. Nie było to łatwe, bo rodzina i znajomi co chwilę pytali o powód rozstania, dopytywali o nowe życie Zbigniewa.

Tyle lat razem, a na starość mąż uciekł do innej komentowały nieżyczliwe sąsiadki. Jest młodsza czy po prostu bogatsza?

Jadwiga nie wiedziała, co odpowiedzieć, choć sama coraz częściej rozmyślała, kim jest ta kobieta, chciała ją zobaczyć. Wybrała się na działkę do Zbigniewa pod pretekstem odebrania przetworów z lata. Nie uprzedzała wizyty, by mieć szansę zobaczyć rywalkę. I rzeczywiście na nią trafiła.

Zbyszku, nie mówiłeś mi, że była żona będzie tu wpadać! narzekała ekscentryczna kobieta z przesadnym makijażem. Myślałam, że wszystko już wyjaśniliście, a ona nie ma tu czego szukać.

Naprawdę wymieniłeś mnie na coś takiego? spytała Jadwiga, przyglądając się bezczelnie zachowującej się kobiecie.

Będziesz stał i pozwalał, by mnie obrażano? wrzeszczała kobieta. Jestem od was tylko kilka lat młodsza, a wyglądam dużo lepiej!

Jeśli ona w tym wieku myśli, że makijaż to najważniejsze, to żałuję jej powiedziała Jadwiga, szukając zmieszanego spojrzenia byłego męża.

Przez całą drogę do przystanku autobusowego słyszała jeszcze wrzaski tej kolorowej, starzejącej się Barbary i z trudem powstrzymywała łzy. W domu dała upust emocjom, zadzwoniła do siostry, prosząc by przyszła w odwiedziny.

Dałabyś już spokój parzyła miętową herbatę Nina. Mówisz przecież, że nowa Zbigniewa nie jest ani ładna, ani bystra.

Może to ona ma rację, a ja wyglądam na staruszkę powątpiewała Jadwiga.

Na swój wiek wyglądasz bardzo dobrze stwierdziła szczerze Nina. Uważam, że wielkim błędem jest na starość zakładać panterkowe legginsy i mini. Kobieta jest piękna w każdym wieku, jeśli wie jak się zaprezentować i wygląda na swój wiek.

Jadwiga utkwiła wzrok w lustrze i przyznała siostrze rację. Była w dobrej kondycji, nie narzekała na zdrowie, dobrze ubrana, kosmetyki otrzymywała od córek. Nigdy nie była pretensjonalna i nie chciała przypominać papugi, więc nie mogła zrozumieć zachowań rywalki.

No i bardzo dobrze kontynuowała Nina. Teraz jesteś wolną kobietą, możesz żyć według własnego uznania. Córki są samodzielne, a dla kobiet w naszym wieku jest mnóstwo możliwości: teatr, spacery, koncerty, nie pozwolę ci się załamać.

Nina dotrzymała słowa, zabierała siostrę do teatrów, na koncerty, na spotkania towarzyskie. Wkrótce zawiązała się grupa znajomych w podobnym wieku. Nawet jeden pan zaczął okazywać Jadwidze szczególne zainteresowanie, ale ona uprzejmie odmówiła bliższych spotkań.

Słyszałem, że teraz chodzisz po teatrach, masz nowe znajomości. Może znów za kogoś wyjdziesz? nie omieszkał powiedzieć Zbigniew podczas przypadkowego spotkania w sklepie.

Jak to się stało, że tu przyjechałeś na zakupy? Nie ma bliżej działki żadnego sklepu? A może nowa żona nie gotuje? pytała Jadwiga.

Zawsze tu robiłem zakupy i już się przyzwyczaiłem mruknął Zbigniew. W naszym wieku trudno zmieniać przyzwyczajenia.

Jadwiga nie drążyła tematu, pod pretekstem zajętości poszła do domu. Zbigniewowi nagle bardzo chciało się ją dogonić i powiedzieć, jak żałuje rozwodu. Całe życie spędził przy żonie i dzieciach, potem porwała go energiczna Barbara, i wciągnęła w wir namiętności.

Na początku życie z Barbarą wydawało się ciekawe, potem okazało się, że ona nie lubi obowiązków domowych, za to uwielbia plotkować, obracać się wśród mężczyzn i brylować na głośnych spotkaniach.

Zbigniew coraz częściej myślał o powrocie do domu, a po spotkaniu z Jadwigą tęsknota wzrosła. Nie urządzała scen, nie wdawała się w awantury, tylko z godnością próbowała przetrwać nową codzienność. Nie wyobrażał sobie, że zabraknie mu spokoju i ciepła, które czuł tylko przy Jadwidze.

Znów kupiłeś morele suszone, a prosiłam o śliwki wybuchła Barbara, przeglądając zakupy. I ten ser za tłusty, majonez też zapomniałeś.

Dawniej to Jadwiga robiła zakupy, albo robiliśmy razem, a ty wszystko zwalasz na mnie nie wytrzymał Zbigniew.

Dość porównywania mnie z twoją byłą żoną! krzyczała Barbara. Jeszcze powiesz, że żałujesz, że mnie wybrałeś.

Zbigniew naprawdę żałował, choć wiedział, że nie ma to sensu. Jadwiga nic nie zrobiła, by go zatrzymać, nie knuła, była sobą, a on rozpaczliwie tęsknił za dawnym życiem i marzył o jej przebaczeniu.

Ale doskonale wiedział, że już nigdy mu nie zaufa i nie przyjmie go z powrotem. Kilka razy chciał zadzwonić, a po kolejnej kłótni z Barbarą po raz pierwszy odważył się przyjść pod drzwi dawnego mieszkania.

Przyszedłeś po jakieś rzeczy? zapytała Jadwiga, nie przepuszczając go za próg.

Chciałem porozmawiać, masz chwilę? wymamrotał Zbigniew, czując zapach swojego ulubionego placka ze śliwkami.

Nie mam czasu, ani ochoty odpowiedziała spokojnie. Weź, co potrzebujesz, bo mam gości.

Nie było czego zabierać, mówić chciał wiele, ale właściwych słów nie znalazł. Wrócił na działkę i sam robił sobie kolację, bo Barbara znów biegała po okolicy. Wróciła rozbawiona i Zbigniew był już pewien decyzji, dał jej czas na spakowanie rzeczy.

Po kolejnej awanturze chciał zadzwonić do Jadwigi, ale porzucił ten pomysł. Zbyt dobrze ją znał, by mieć złudzenia dotyczące przebaczenia.

Może kiedyś, po latach, odważy się ją przeprosić. Przynajmniej to trzeba zrobić dla własnego spokoju. Nie liczył już na powrót, wiedział, że Jadwiga nie wybaczy zdrady. Tak samo wiedział, gdy angażował się w historię z Barbarą.

Teraz on żył na działce, Jadwiga w mieszkaniu w Warszawie, z córkami, wnukami, chodziła do teatru. A dla byłego męża nie było już tam miejsca.

Rate article
Fajna Tajna
– Czterdzieści lat pod jednym dachem, a tu nagle w wieku sześćdziesięciu trzech lat chcesz zmieniać całe życie? Maria siedziała w swoim ulubionym fotelu, spoglądała przez okno, próbując zapomnieć o dzisiejszych wydarzeniach. Jeszcze kilka godzin temu nerwowo szykowała kolację i czekała na Stanisława wracającego z ryb. Wrócił, ale zamiast połowu przyniósł wiadomości, które od dawna chciał przekazać, jednak brakowało mu odwagi. – Chcę się rozwieść i proszę cię, żebyś to zrozumiała – powiedział niespodziewanie Stanisław, unikając jej wzroku. – Dzieci są dorosłe i wszystko pojmą, wnuki mają swoje sprawy, możemy to załatwić spokojnie, bez kłótni. – Czterdzieści lat razem, a ty w tym wieku chcesz wszystko zmieniać? – Maria była w szoku. – Mam prawo wiedzieć, co dalej. – Ty zostajesz w naszym mieszkaniu w Krakowie, a ja przeprowadzam się na działkę – odpowiadał Stanisław, jakby miał wszystko zaplanowane. – Nie mamy już czego dzielić, a cały majątek kiedyś tak czy inaczej przypadnie naszym córkom. – Jak ona się nazywa? – spytała w końcu Maria, pogodzona z losem. Stanisław się zaczerwienił, zaczął niezręcznie pakować rzeczy i udał, że nie słyszy pytania. Maria nie miała wątpliwości, że jest rywalka. W młodości nie znała takich problemów i nigdy nie przypuszczała, że na stare lata zostanie sama, a mąż odejdzie do innej kobiety. – Może jeszcze wszystko się ułoży – pocieszały ją potem córki, Iwona i Weronika. – Nie przejmuj się zachowaniem taty. – Nic się już nie ułoży – wzdychała Maria. – Jedyne co mi zostaje, to dożyć spokojnie i cieszyć się waszym szczęściem. Córki pojechały na działkę, by odbyć poważną rozmowę z ojcem. Wróciły zasmucone, ale matce nie zdradzały szczegółów. Zmieniły jednak ton: zaczęły przekonywać ją, że samotne życie może się okazać nawet przyjemniejsze – nie trzeba się o nikogo dodatkowo troszczyć. Maria zrozumiała, ale nie dopytywała. Usilnie próbowała żyć dalej. Nie było łatwo: rodzina i znajomi zadawali niewygodne pytania. – Wyobraź sobie, tyle lat razem, a na starość mąż do innej uciekł – komentowały sąsiadki. – Pewnie młodsza albo bogatsza od ciebie? Maria nie wiedziała, co powiedzieć, coraz częściej myślała o rywalce i chciała ją zobaczyć. Wybrała się więc na działkę, pod pretekstem zabrania domowych przetworów. Nie uprzedziła wizyty, by mieć pewność spotkania. I rzeczywiście natknęła się na rozbawioną panią w wyzywającym makijażu. – Stasiu, czemu nie mówiłeś, że twoja była tu przyjedzie? – narzekała elegancka kobieta. – Myślałam, że wszystko wyjaśnione i jej nie powinno tu być. – Serio zamieniłeś mnie na taką? – zapytała Maria, patrząc na rywalkę. – Będziesz tu tak stała, pozwalając tej pani mnie obrażać? – wykrzykiwała kobieta. – Jestem tylko kilka lat młodsza, a wyglądam o wiele lepiej. – Jeśli dla niej liczy się tylko wygląd – powiedziała Maria, próbując złowić zmieszany wzrok dawnego męża. Do przystanku wracała, słysząc za plecami krzyki „upiększonej Barbary”– starała się nie rozpłakać. W domu puściły jej nerwy, zadzwoniła do siostry. – Daj spokój – parzyła miętową herbatę Nina. – Nowa żona Stasia ani ładna, ani rozgarnięta. – Może ona ma rację, może wyglądam staro – zwątpiła Maria. – Wyglądasz świetnie jak na swój wiek – zapewniała Nina. – Ale błędem w naszym wieku jest zakładanie panterkowych legginsów czy mini. Kobieta jest piękna w każdym wieku, jeśli tylko zna swoją wartość. Maria spojrzała w lustro, zgodziła się z siostrą. Była w dobrej formie, zdrowie jej dopisywało. Ubierała się elegancko, córki kupowały kosmetyki. Nigdy nie była krzykliwa, ceniła sobie klasę – nie chciała stać się podobna do swej rywalki. – Skoro jesteś wolna, możesz korzystać z życia – kontynuowała Nina. – Córki są samodzielne, mamy mnóstwo okazji na rozwój i rozrywkę, nie pozwolę ci się poddać! Nina słowa dotrzymała. Zaczął się czas teatrów, spacerów, koncertów. Z czasem pojawiła się grupa przyjaciół, a nawet pewien pan okazał Marii zainteresowanie – odmówiła, nie była gotowa na randki. – Słyszałem, że teraz chodzisz do teatru, masz nowych znajomych, może jeszcze raz wyjdziesz za mąż? – nie omieszkał zagadnąć Stanisław, spotkany przypadkiem w sklepie. – Daleko tu od działki – zapytała Maria. – Nie masz bliżej sklepu? – Zawsze tu kupowałem, trudno zmieniać nawyki w naszym wieku – narzekał Stanisław. Maria nie kontynuowała tematu, wróciła do domu. Stanisław nagle poczuł, że chce ją dogonić, wyznać, jak bardzo żałuje rozstania. Przez całe życie był z żoną i dziećmi, potem porwała go żywiołowa Teresa. Najpierw życie z nią wydawało się ekscytujące, potem wyszło, że Teresa nie cierpi domowych prac, woli plotki i towarzystwo. Ostatnio Stanisław coraz częściej pragnął wrócić do domu, a po spotkaniu z Marią to marzenie się nasiliło. Maria nie robiła mu scen, nie urządzała awantur, po prostu starała się przetrwać z godnością. Stanisław zrozumiał, jak bardzo brakuje mu spokoju i ciepła, jakie czuł tylko przy Marii. – Znowu kupiłeś morele, a prosiłam o śliwki – Teresa przeglądała zakupy. – Ser nie ten, a majonez zapomniałeś! – Wcześniej Maria robiła zakupy, albo razem, ty wszystko na mnie zrzucasz – wybuchł Stanisław. – Przestań mnie porównywać do byłej! – wściekała się Teresa. – Powiedz jeszcze, że żałujesz, że ją zostawiłeś! Stanisław – w istocie żałował. Maria nie robiła nic, by go odzyskać, pozostawała sobą, a on sam żarliwie pragnął jej wybaczenia. Wiedział, że Maria już nigdy nie zaufa i nie przyjmie go z powrotem. Kilka razy chciał dzwonić, po ostatniej kłótni nawet stanął pod drzwiami mieszkania. – Przyszedłeś po coś? – zapytała Maria, nie wpuszczając go dalej. – Chciałem porozmawiać, masz chwilę? – dukał Stanisław, czując zapach ulubionego ciasta ze śliwkami. – Nie mam czasu, ani ochoty – odparła spokojnie. – Zbieraj, co ci potrzeba, czekam na gości. Nie było już nic do zabrania, słowa się nie znalazły. Stanisław wrócił na działkę, zrobił sobie samotną kolację – Teresa gdzieś znów biegała i po powrocie zaczęła awanturę. Stanisław podjął decyzję – dał jej czas na spakowanie rzeczy. Po kolejnej kłótni miał ochotę zadzwonić do Marii, opowiedzieć o wszystkim, ale się rozmyślił. Znał ją za dobrze, by wiedzieć, że nadzieja na przebaczenie jest złudna. Może kiedyś, za jakiś czas, jeszcze porozmawiają. Chciał się wyspowiadać, by odzyskać spokój. Liczył na zrozumienie, nie na powrót do rodziny – Maria zdrady by nie wybaczyła i wiedział to, gdy zaczynał romans z Teresą. Teraz on mieszkał na działce, a Maria prowadziła życie w miejskim mieszkaniu: córki, wnuki, wyjścia do teatru. Dla byłego męża zabrakło miejsca w jej nowej codzienności.