Przeżyliśmy czterdzieści lat pod jednym dachem, a w wieku sześćdziesięciu trzech lat ty nagle postanowiłeś zmienić swoje życie?
Anna siedziała w swoim ulubionym fotelu, patrząc przez okno na ciemniejącą Warszawę, próbując zapomnieć wydarzenia mijającego dnia. Jeszcze kilka godzin wcześniej krzątała się po kuchni, szykując kolację i wyczekując powrotu Jana z wędkowania. Jan wrócił, ale nie z rybami, a z wieściami, które długo chciał wyznać, lecz nie miał odwagi.
Chcę się rozwieść i proszę, byś to zrozumiała oznajmił Jan niespodziewanie, odwracając wzrok. Dzieci są już dorosłe, zrozumieją, wnuki nie mają tu nic do rzeczy. Możemy to zakończyć bez awantury.
Czterdzieści wspólnych lat, a teraz chcesz wszystko zmienić? nie mogła pojąć Anna. Mam prawo wiedzieć, co będzie dalej.
Zostaniesz w naszej miejskiej kawalerce, ja przeniosę się na działkę wszystko miał już przemyślane. Nie mamy co dzielić, potem i tak wszystko zostanie córkom.
Jak jej na imię? zapytała Anna z rezygnacją.
Jan zaczerwienił się, nerwowo zaczął zbierać swoje rzeczy i udawał, że nie słyszy pytania. Ta reakcja była dla Anny wystarczającym dowodem na obecność rywalki. Gdy była młodsza, nie znała takich problemów i nie sądziła, że pod koniec życia zostanie sama, a mąż pójdzie do innej kobiety.
Może wszystko jeszcze się ułoży, będzie dobrze pocieszały ją potem córki, Klaudia i Danuta. Nie przejmuj się, tata postępuje nierozsądnie.
Nic już nie będzie wzdychała Anna. Nie ma sensu nic zmieniać, będę dożywać swoich lat i cieszyć się waszym szczęściem.
Klaudia i Danuta pojechały na działkę, by odbyć ważną rozmowę z ojcem. Gdy wróciły do mieszkania, były smutne, ale matce prawdy nie chciały zdradzić. Zmieniły jednak retorykę i zaczęły przekonywać Annę, że samotność może być nawet lepsza nie trzeba troszczyć się o nikogo poza sobą. Anna zrozumiała, ale nie drążyła tematu i próbowała po prostu żyć dalej. Nie było to jednak łatwe, gdyż wszyscy krewni oraz sąsiedzi stale zadawali pytania i interesowali się sytuacją.
Tak wiele lat razem, a na stare lata mąż ucieka do innej komentowały niezbyt taktowne sąsiadki. Jest młodsza, czy bogatsza od ciebie?
Anna nie wiedziała, co odpowiedzieć, ale coraz częściej myślała o rywalce i chciała ją zobaczyć. Z tego powodu wybrała się na działkę do Jana po pretekst zapasy z letnich przetworów. Nie uprzedzała, bo liczyła na spotkanie z tą drugą. I rzeczywiście na nią trafiła.
Janie, nie mówiłeś, że twoja była będzie tu przyjeżdżać! oburzyła się ekstrawagancka pani o jaskrawym makijażu. Myślałam, że wszystko już ustaliliśmy i nie ma tu dla niej miejsca.
Naprawdę zamieniłeś mnie na to? spytała Anna, oglądając bezczelną kobietę.
Będziesz stał pozwalając jej mnie obrażać? krzyczała dama. Jestem tylko kilka lat młodsza, a wyglądam o wiele lepiej!
Jeśli ona w tym wieku myśli, że kolorowy wygląd to wszystko, co się liczy mówiła Anna, próbując złapać zakłopotane spojrzenie byłego męża.
Całą drogę na przystanek słyszała wrzaski tej przerysowanej, starzejącej się Barbie, z trudem powstrzymując łzy. Dopiero w domu pozwoliła sobie na wybuch emocji i zadzwoniła do siostry, prosząc o wsparcie.
Uspokój się przygotowywała miętową herbatę Nina. Sama mówiłaś, że nowa partnerka Jana nie jest ani piękna, ani szczególnie bystra.
A może ona ma rację, a ja się starzeję i wyglądam po prostu jak babcia? powątpiewała Anna.
Wyglądasz dobrze jak na swój wiek stwierdziła szczerze Nina. Uważam, że wielkim błędem jest zakładać panterkowe legginsy lub mini w siódmym dziesięcioleciu życia. Kobieta jest piękna w każdym wieku, jeśli potrafi się dobrze zaprezentować i wygląda odpowiednio.
Anna oglądała się w lustrze i zgadzała się z siostrą. Była w dobrej formie, nie narzekała na zdrowie. Ubierała się przyzwoicie, kosmetyki dostawała od córek. Nigdy nie była wulgarna i nie chciała przypominać papugi, więc nie wyobrażała sobie, że mogłaby zachowywać się jak jej rywalka.
No i dobrze kontynuowała Nina. Teraz jesteś wolną kobietą, możesz korzystać z życia. córki są samodzielne, możliwości rozwoju i kultury jest mnóstwo nie pozwolę ci się poddać.
Nina dotrzymała słowa zabierała Annę do teatrów, na spacery; zaczęły chodzić na koncerty. Z czasem zawiązała się grupka znajomych w podobnym wieku. Był nawet jeden pan, który próbował okazywać Annie względy, ale ona grzecznie odmówiła, rezygnując z osobnych spotkań.
Słyszałem, że biegasz teraz do teatrów, nowych przyjaciół znalazłaś może znowu wyjdziesz za mąż? zagadnął Jan podczas przypadkowego spotkania w sklepie.
A co, przyjechałeś aż tu na zakupy, nie masz bliżej działki sklepu, czy nowa partnerka nie gotuje? pytała Anna.
Po prostu zawsze tu robiłem zakupy, jestem przyzwyczajony, a w naszym wieku trudno zmieniać nawyki odparł Jan.
Anna nie kontynuowała rozmowy, pod pretekstem obowiązków wróciła do domu. Jan miał potrzebę ją dogonić, wyznać jak bardzo żałuje rozwodu. Całe życie był przy żonie i dzieciach, potem uwiódł go żywiołowa Edyta i zanurzył się w nowym, burzliwym świecie.
Na początku wszystko wydawało się ekscytujące, potem odkrył, że Edyta nie znosi domowych obowiązków, woli plotkować, flirtować z mężczyznami i spędzać czas na głośnych imprezach.
Ostatnio coraz częściej myślał o powrocie do domu, a po spotkaniu z Anną tęsknota się nasiliła. Anna nie robiła scen, nie kłóciła się, po prostu z godnością radziła sobie w nowej rzeczywistości. Jan nie podejrzewał, że będzie mu brakować tego spokoju i poczucia domowego ciepła, które miał tylko u boku Anny.
Znowu kupiłeś morele, a prosiłam o śliwki oburzyła się Edyta, przeglądając zakupy. Ser nie ten, majonez też zapomniałeś!
Kiedyś zakupy robiła Anna, albo razem, a ty wszystko przerzucasz na mnie nie wytrzymał Jan.
Masz już dość, ciągle mnie porównujesz do swojej byłej. Powiedz wreszcie, że żałujesz, że ją zostawiłeś!
Jan rzeczywiście żałował, ale wiedział, że nie ma sensu wracać do tego tematu. Anna nie robiła nic, by go odzyskać po prostu była sobą, a on rozpaczliwie żałował i marzył o przebaczeniu.
Jan doskonale wiedział, że Anna nie tylko nie wybaczy, ale i nigdy nie pozwoli sobie zaufać mu jeszcze raz. Często chciał ją odwiedzić, a po kolejnej kłótni z Edytą pierwszy raz odważył się zapukać do drzwi dawnej kawalerki.
Przyszedłeś po swoje rzeczy? spytała Anna, nie wpuszczając go dalej.
Chciałbym porozmawiać, masz czas? mamrotał Jan, czując zapach swojego ulubionego ciasta ze śliwkami.
Nie mam ani czasu, ani chęci, ani możliwości odpowiedziała spokojnie Anna. Weź, co potrzebujesz, bo czekam na gości.
Jan nie miał po co zabierać rzeczy, miał dużo do powiedzenia, tylko nie potrafił znaleźć właściwych słów. Wrócił na działkę, zaczął gotować sobie kolację, bo Edyta znów latała po wsi. Wróciła bardzo rozbawiona i Jan upewnił się w swojej decyzji, pozwalając jej zebrać osobiste rzeczy.
Po awanturach Edyty chciał zadzwonić do Anny i o wszystkim opowiedzieć, potem zrezygnował i uspokoił się. Znał Annę zbyt dobrze, by wierzyć w możliwość przebaczenia i zapomnienia.
Może kiedyś, kiedy czas minie, znajdzie w sobie odwagę by przyjść z przeprosinami i porozmawiać. Musiał to zrobić, inaczej nie zaznałby spokoju. Liczył na wybaczenie ale nie na powrót, Anna nigdy nie wybaczyłaby zdrady, a on dobrze o tym wiedział, zaczynając romans z Edytą.
Teraz miał samotną egzystencję na działce, a Anna swoją codzienność w miejskiej kawalerce rozmowy z córkami, wnuki, teatry. Dla byłego męża w tym życiu nie było już miejsca.
Na koniec tej historii wyciągnąłem dla siebie gorzką, ale ważną lekcję. Czasem gonimy za chwilową fascynacją, tracąc coś, czego już nie odzyskamy spokój, wzajemny szacunek, dom. Teraz wiem, że w życiu liczą się nie barwne złudzenia, lecz trwałe, ciepłe relacje.


