Cześć! Wiedziałem, że nasze drogi w końcu się skrzyżują…

No i pomyśleć, że zawsze wiedziałem, że się jeszcze spotkamy…

Rok temu Janek wracał z pracy i przypadkiem ją zobaczył. Szukał skrętu, zawrócił, a ona już zniknęła. Od tamtej pory, gdy dopadał go smutek i wspomnienia, przyjeżdżał w to miejsce, siadał w aucie i czekał, aż znów ją zobaczy. Wyobrażał sobie, jak wysiada i mówi: „Hej! Co za niespodzianka!”

Uczyli się w tej samej klasie. Zwykła dziewczyna, nic szczególnego, no może poza tym, że była prymuską. Nie zwracał na nią uwagi. Wtedy w ogóle żadna dziewczyna mu się nie podobała. Tyle lat razem w ławce, rośli, dojrzewali – wszystkie koleżanki z klasy stały się prawie jak siostry. Jak można zakochać się, powiedzmy, w siostrze? No nie da się. Była i była. Z kumplami się przyjaźnił, ale to co innego. Oczywiście, z niektórymi dziewczynami rozmawiał więcej, z innymi mniej. A jej nie zauważał.

Przed nimi majaczyła matura. I jeśli wcześniej Janek podchodził do ocen spokojnie, teraz zaczął się stresować. Mama marzyła, że po szkole pójdzie na prawo, skończy studia i zostanie adwokatem, tak jak jego ojciec, który dwa lata temu zmarł nagle na zawał.

Janek nie chciał być prawnikiem. Pasjonowało go programowanie, nowe technologie i sztuczna inteligencja. A na studia i pracę potrzebna była matematyka.

Nauka strasznie mu już dokuczyła. Ale studia to nie szkoła. Tam wiesz, po co się uczysz, a nie zdobywasz wiedzę „na wszelki wypadek”. I nie wszystko się potem przyda.

Pan Nowak, nauczyciel matematyki, przypomniał na początku lekcji, że dziś będzie sprawdzian.

— Ocena ze sprawdzianu będzie oceną na półrocze. Przed wami egzaminy, przyzwyczajajcie się. I nieważne, jakie oceny mieliście wcześniej.

Ci, którzy uczyli się dobrze, spięli się, a słabsi uradowali – mieli słabą, ale szansę na dobrą ocenę.

Przykłady Janek rozwiązał szybko, ale utknął na zadaniu. Ciągle nie wychodziło. Zaczął kombinować, u kogo by podpatrzeć. Przed nim siedział grubas Kowalski. Raczej nie pomoże, ale Janek i tak stuknął go długopisem w plecy. Tamten nawet się nie odwrócił.

Za Jankiem siedziała prymuska Kasia Nowak. Od niej pomocy nie można było się spodziewać. Nigdy nie podpowiadała.

Obok był jego kumpel Marek. Też nie matematyczny geniusz. Janek spróbował podsunąć mu kartkę, ale ten machnął ręką – „Nie zawracaj głowy, sam nie nadążam”.

W drugiej ławce siedziała Ewa i rozwiązywała ten sam zestaw. Tylko że Janek nigdy by jej nie poprosił. Była w nim zadurzona, potem by się nie odczepiła.

Pan Nowak przeszedł między ławkami, z rękami założonymi za plecy. Wysoki, chudy, w szarym garniturze, pochylony nad zeszytami, przypominał Jankowi bociana. Zatrzymał się przy Kowalskim, zajrzał do kartki, pokiwał głową i poszedł dalej.

Zostało już tylko parę minut. Nagle ktoś lekko stuknął Janka w plecy.

Odwrócił się i spotkał wzrok Kasi. „Dawaj” – powiedziała tylko ustami. Janek zrozumiał, oddał jej kartkę z nierozwiązanym zadaniem i czekał. Nauczyciel był już blisko. Janek spocił się ze zdenerwowania. Co ona tam tak grzebie?

— Kowalski, uważaj. Znajdź błąd i popraw. Jeszcze masz czas. — Pan Nowak zatrzymał się przy ławce obok.

W tej chwili na ramię Janka spadła lekka kartka. Wpił się w nią wzrokiem. Na dole ołówkiem było rozwiązanie. Szybko je przepisał i zaczął ścierać ślady ołówka. Cień nauczyciela padł na stół. Serce Janka zamarło. Widział? Ale wtedy zadzwonił dzwonek.

— Koniec. Kartki na moje biurko. — Pan Nowak wrócił na przód klasy.

Z ulgą Janek oddał pracę i wyszedł na korytarz.

— Dzięki wielkie. Uratowałaś mi skórę — powiedział, gdy Kasia wyszła z sali.

— Bez jaj. Mieliśmy ten sam zestaw, nie było problemu.

No nie spodziewał się, że cicha prymuska Kasia mu pomoże, nawet nie musiał prosić. Nigdy nie pomagała, a tu… Minęła ich Ewa i cisnęła spojrzeniem. Co tam.

Po lekcjach Janek czekał na Kasię przed szkołą.

— Kas, skąd wiedziałaś, że nie rozwiązałem zadania? — spytał, idąc obok niej.

— Wierciłeś się i denerwowałeś, no to się domyśliłam.

— Bałem się, że będzie trója.

— Na prawo idziesz? — zapytała Kasia.

— Skąd wiesz? Nie. Mama by chciała. Ale ja wolę programowanie. To przyszłość.

— Nasze mamy razem pracują. Nie wiedziałeś?

— Nie, moja nie mówiła…

Szli, wymieniając się nic nieznaczącymi zdaniami.

— Ewa za nami idzie, aż mnie plecy świerzbią od jej spojrzenia. Zazdrosna. Ma do ciebie hopla — nagle powiedziała Kasia.

— Wiem. Daje mi popalić. A ty gdzie idziesz? — spytał Janek.

Przyzwyczaił się, że Ewa zawsze gdzieś krąży, nie zwracał na to uwagi.

— Na medycynę.

— Wow. Będziesz ratować życie?

— Dzieci. Chcę być pediatrą — odpowiedziała po prostu Kasia.

Zaskoczyła go. Nigdy by nie pomyślał, że surowa i cicha Kasia Nowak chce leczyć dzieci. A co on o niej w ogóle wiedział? O, jej dom. Zaraz pójdzie, a wtedy przylepi się Ewa.

— Słuchaj, wytłumacz mi to zadanie. Coś podobnego może być na maturze, tam mi nie pomożesz — wpadł na pomysł.

— Już. — Kasia postawiła plecak na ławce przed blokiem, wyjęła zeszyt i ołówek i zaczęła tłumaczyć.

Pochylili się nad zeszytem, prawie dotykając się głowami. Janek czuł oddech Ewy przy swoim uchu. Chciał się odsunąć, ale wtedy jego lewy policzek musnął kosmyk włosów Kasi, wymykający się spod wełnianej czapki. Skóra jakby się sparzyła, oddech się zatrzymał, a w brzuchu coś zabolało. Janek chciał być jeszcze bliżej.

— Zrozumiałeś? — spytała, podnosząc na niego wzrok.

Między jej długimi rzęsami połyskiwały złote iskry w ciemnych źrenicach. Wilgotne, pełne usta coś mówiły, a Janek jakby ogłuchł, tylko się w nią wpatrywał, jakby widział ją pierwszy raz.

— Rozumiesz czy nie? — powtórzyła surowo Kasia.

Janek się zmiesJanek uśmiechnął się szeroko, wziął Kasię za rękę i już wiedział, że tym razem nie pozwoli, by cokolwiek ich rozdzieliło.

Rate article
Fajna Tajna
Cześć! Wiedziałem, że nasze drogi w końcu się skrzyżują…