Cześć, czy słyszysz? Chcę otworzyć twoje oczy…

Halo, słuchasz? Chcę ci tylko otworzyć oczy…

Kasia siedziała przy kuchennym stole i zastanawiała się, co zrobić. „Nie mogę wybaczyć. Nie da się tak po prostu wybaczyć zdrady. Z drugiej strony, czy żyłam źle przez te wszystkie lata? Mieszkanie w centrum Warszawy, dostatnie życie. Nie mam na co narzekać. A jednak…“

W szkole Kasia była prymuską. Taka wychowali ją rodzice — że wszystko trzeba robić dobrze.

Marek zaś uczył się na trójki ze wszystkich przedmiotów, oprócz matematyki. Tam był prawdziwym mistrzem, wygrywał wszystkie olimpiady. Zawsze chodził nieuczesany, miał irytujący nawyk wpychania palców we włosy, gdy coś mu nie wychodziło. Lekko się garbił, a okulary w grubej rogowej oprawie nadawały mu wygląd kujona. Dziewczyny go nie interesowały — myślał tylko o twierdzeniach i wzorach.

Pewnego dnia przypadkiem go potrącono na przerwie, okulary spadły i rozbiły się. Na lekcji mrużył oczy, próbując coś dostrzec na tablicy. Kasia nagle zauważyła jego profil — profil greckiego wodza, z wyraźną linią żuchwy, prostym nosem, pełnymi ustami i gęstymi rzęsami.

Gdy ktoś trącił ją w ramię, drgnęła.

— Wiesz, bez tych okularów to nawet przystojniak — szepnęła jej do ucha koleżanka Ewa.

Kasia zawstydzona odwróciła wzrok, ale po kilku minutach znów patrzyła na Marka. Po lekcjach podeszła do niego i powiedziała, że bez okularów wygląda znacznie lepiej.

— A próbowałeś soczewek?

Następnego dnia w szkole pojawił się bez okularów, ale już nie mrużył oczu. Kasia zrozumiała, że rodzice kupili mu soczewki.

— No i jak? — zapytał ją na przerwie.

— Znacznie lepiej — uśmiechnęła się Kasia.

Od tego dnia zaczęli się spotykać. On z pasją opowiadał o twierdzeniach, a ona patrzyła na niego z zachwytem. Pomagała mu nadrobić zaległości z polskiego i literatury.

Jako laureat olimpiad matematycznych miał otwarte drzwi do najlepszych uczelni. Ze względu na niego Kasia zmieniła decyzję o studiowaniu filologii w rodzinnym mieście i pojechała do Warszawy, by być blisko niego.

Gdy studia dobiegały końca, rodzice naciskali, by wróciła do domu. Straciła już nadzieję, że zostanie z Markiem. Ale tuż przed wyjazdem on jednak padł na kolano i niezdarnie wyciągnął pudełeczko z pierścionkiem, jak w starym dobrym filmie.

Marek rozpoczął doktorat, zaczął wykładać na uczelni. Młodym przydzielono pokój w akademiku dla kadry, z małą kuchnią i łazienką.

Kasia była przeciętną studentką, poza pracą nauczycielki nic innego jej nie czekało. Po półtora roku urodziła dziewczynkę i już nie wróciła do szkoły. Marek obronił doktorat, dostał prestiżową nagrodę za udowodnienie skomplikowanego twierdzenia. Kasia zajmowała się domem i córką.

Jego artykuły publikowano w międzynarodowych czasopismach. Zapraszano go nawet z wykładami na Oxford. Awans na doktora habilitowanego był kolejnym etapem kariery. Kasia szczerze cieszyła się z sukcesów męża — w końcu miała w tym swój udział. Z akademika przeprowadzili się do mieszkania w śródmieściu.

Znajomi uważali ich rodzinę za wzór do naśladowania, stawiali za przykład swoim dzieciom. Całe życie Kasi kręciło się wokół Marka i córki Alicji, która wyrosła na piękną dziewczynę, wcześnie wyszła za mąż za obiecującego młodego malarza.

Ale wszystko runęło w jeden dzień. Kasia miała zacząć gotować obiad, gdy zadzwonił telefon. Podniosła słuchawkę i uprzejmie się przywitała.

— To pani żona Marka Nowaka? Dzwonię, żeby panią ostrzec. Mąż pani zdradza. Niech pani nie odkłada słuchawki — poprosiła „życzliwa” kobieta, choć Kasia nie miała takiego zamiaru. — Miał romans z moją córką. Ledwo udało się ją wyciągnąć z depresji, gdy ją porzucił. Teraz spotyka się z młodą wykładowczynią. Razem jeżdżą na konferencje… Halo, słuchasz? Chcę ci tylko otworzyć oczy…

W słuchawce od dawna rozlegały się tylko krótkie sygnały, ale Kasia wciąż ją trzymała. Nie należała do tych, którzy wierzą plotkom, więc postanowiła sprawdzić wszystko na własne oczy. Poszła na uczelnię, odnalazła salę, w której Marek wykładał, i czekała.

W końcu drzwi się otworzyły, na korytarz wylał się gwar studentów. Marek przeszedł obok Kasi, nie zauważając jej. Nigdy nie patrzył na boki. Gdy wszedł do gabinetu, Kasia odczekała chwilę i otworzyła drzwi. Marek całował się z młodą, piękną kobietą…

***

„Co mam teraz zrobić?” — po raz kolejny zadawała sobie to pytanie, siedząc w kuchni i wpatrując się w tapetę w drobne kwiatki.

Kasia drgnęła, gdy usłyszała, jak klucz obraca się w zamku.

„Nie zdążyłam ugotować obiadu” — pomyślała odruchowo, ale zaraz się uspokoiła. — Po co? Niech teraz gotuje ta druga.” Wyjęła z szafy walizkę i zaczęła pakować rzeczy.

— Zabierasz wszystkie sukienki do pralni? — zapytał Marek, wchodząc do sypialni. W jego głosie nie było zdziwienia, tylko szyderstwo. Kasia spojrzała mu prosto w oczy.

— To twoje rzeczy. Wyprowadzasz się stąd.

— Dlaczego? Dokąd? — Teraz dopiero się zdziwił.

— Jeszcze pytasz? Byłam dziś na uczelni, widziałam cię z nią… Ładna. Mogłeś mi sam powiedzieć, zamiast czekać, aż zrobią to inni.

— Co mam powiedzieć? Jacy inni? — Marek był coraz bardziej zdenerwowany.

— ZnaleźKasia wyprostowała się, wzięła głęboki oddech i powiedziała cicho: “Jutro pójdę do prawnika, a dziś wynajmę pokój – nareszcie zacznę żyć po swojemu.”

Rate article
Fajna Tajna
Cześć, czy słyszysz? Chcę otworzyć twoje oczy…