**Córka męża z pierwszego małżeństwa**
Święta dobiegały końca. Po dniach pełnych sałatek, ciast i przekąsek na śniadanie Justyna postanowiła ugotować owsiankę. Czas wrócić do zwykłego jedzenia.
Siedzieli we trójkę przy stole, gdy z pokoju dobiegła melodia dzwonka telefonu męża. Wyszedł z kuchni. Justyna mimowolnie nasłuchiwała, próbując z jego odpowiedzi domyślić się, kto dzwoni i o co chodzi.
Gdy Wojtek wrócił, Justyna zauważyła, że nie wyglądał na zdenerwowanego. Raczej zatroskanego.
Hmm… zaczął. Mama dzwoniła, prosiła, żebym przyjechał. Ma wysokie ciśnienie.
Oczywiście, jedź skinęła Justyna.
Gdy mąż wyszedł się ubrać, przypomniała sobie jego słowa przez telefon: Teraz? Może nie warto? No dobrze, dobrze. Gdy teściowa dzwoniła i żądała przyjazdu, Wojtek zwykle od razu pędził do niej. Znowu sobie dopowiadam powstrzymała się.
Będę szybko krzyknął z przedpokoju Wojtek, a drzwi się zatrzasnęły.
Jedz, dawaj pogoniła Justyna syna, który bawił się łyżką, rozsmarowując kaszę po talerzu.
Pójdziemy na górkę? Obiecałaś Filip nabrał trochę kaszy i długo patrzył na łyżkę, zanim włożył ją do ust.
Jak tata wróci, idziemy. Dobrze? Uśmiechnęła się do niego. Ale warunek musisz zjeść wszystko.
Dobrze odparł chłopiec bez entuzjazmu.
Jeśli za pięć minut talerz będzie pełny, nigdzie nie idziemy powiedziała stanowczo i podeszła do zlewu umyć naczynia.
Prasowała, a Filip bawił się samochodami na podłodze, gdy w drzwiach zaskoczył zamek.
Wreszcie Justyna odłożyła żelazko i nasłuchiwała szelestu ubrań w przedpokoju. Długo się tam grzebie pomyślała i wyszła mu naprzeciw.
W drzwiach stanęła przed nią dziesięcioletnia dziewczynka, patrząc ciekawie. Za nią pojawił się Wojtek. Miał winny wyraz twarzy. Położył ręce na ramionach dziecka i wyprostował się.
To moja córka, Ola powiedział, spuszczając wzrok. Mama poprosiła, żebym ją zabrał do jutra.
Rozumiem. A jej mama? Z kolejnym kochankiem pojechała na wakacje? sarknęła Justyna.
Wojtek wzruszył ramionami, ale nie zdążył odpowiedzieć, bo Justyna wróciła do prasowania.
Wejdź usłyszała jego głos, a kątem oka zauważyła, jak dziewczynka podeszła do Filipa.
Została jeszcze kasza? zapytał Wojtek.
Ja nie chcę kaszy od razu odezwała się Ola. Chcę makaron z parówką.
Wojtek spojrzał najpierw na Olę, potem na żonę. Justyna wzruszyła ramionami i machnęła ręką w stronę kuchni, jakby mówiła: Idź, gotuj, ja jestem zajęta.
Po chwili Wojtek zawołał ją do kuchni.
Mamy makaron? Nie znalazłem.
Jest. Resztki. Jak skończę prasować, pójdę do sklepu. Spojrzała na niego z wyrzutem.
Nie patrz tak. Sam nie wiedziałem, że…
Naprawdę? A mama, gdy dzwoniła, nie powiedziała, po co cię wzywa? Widząc, jak mąż spuszcza oczy, zrozumiała, że trafiła. A mnie nie warto było zapytać? Dlaczego nie powiedziałeś? Filipa też trzeba było przygotować. Teraz będą się o ciebie kłócić.
Na potwierdzenie z pokoju dobiegł płacz Filipa. Justyna pobiegła, a za nią Wojtek.
Proszę bardzo. Zajmij się tym rozłożyła ręce.
Filip przytulił się do niej. Ola stała, wpatrując się złościwie w podłogę.
Co się stało? Wojtek podszedł do córki.
Justynę zabolało, że podszedł właśnie do Oli, a nie do syna.
Ona zabrała mi auto… łkał Filip.
Z kuchni dobiegł syk wykipiałego makaronu, i Wojtek pobiegł tam. I nic jej nie powiem. Gość. Sierotka, jak mówi teściowa. A co ja mam zrobić?
Obejrzysz bajki? Justyna przemogła się i zwróciła się spokojnie do dziewczynki.
Ola skinęła głową, a Justyna z ulgą włączyła telewizor. Dzieci usiadły na kanapie.
Twoja mama znowu się za to wzięła? Chce zniszczyć naszą rodzinę? Ma obsesję, żeby was z powrotem złączyć. Gdy urodził się Filip, krzyczała, że ma tylko jedną wnuczkę. To próba, jak zareaguję na twoją córkę? syknęła, wracając do kuchni.
Naprawdę jest jej słabo bronił się mąż.
A co jej przeszkadzała duża dziewczynka? Mogła podać wodę, wezwać karetkę. Z nią byłoby bezpieczniej. W jej wieku sama smażyłam jajecznicę.
Dość! przerwał jej mąż, głośno kładąc łyżkę. Ola, chodź jeść! krzyknął w stronę pokoju.
Tatusiu, przynieś mi tu spokojnie odpowiedziała Ola.
Tatusiu przedrzeźniła ją Justyna i przewróciła oczami. Biegnij do niej. Wyszła, nie patrząc na Olę, i zaczęła składać deskę do prasowania, zostawiając męża samemu sobie.
Wojtek jednak zabrał Olę do kuchni. Justyna ledwo powstrzymywała złość. Usiadła z Filipem przed telewizorem, ale nic nie widziała. Syn przytulił się, szukając jej wzroku. Trzeba wytrzymać myślała. Filip wszystko rozumie. Widzi, że dziewczynka mi się nie podoba. Nie można tak. Wymuszonym uśmiechem uspokoiła syna.
Wściekłość w niej rosła. Nie mogła pozbyć się poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Z kuchni słychać było rozmowę Wojtka z córką. A oni z Filipem byli sami. Muszę uważać. Ona wszystko opowie teściowej, a ta znów będzie namawiać Wojtka, że źle się rozwiódł, że ja zniszczyłam ich rodzinę…
Mamo, kiedy pójdziemy na górkę? przerwał jej Filip.
Teraz nie wiem. Widzisz, mamy gościa. Pogłaskała syna.
Do pokoju weszła Ola, żując. Z kuchni dobiegał szum wody. Wojtek myje za nią talerz? Za mną i Filipem nigdy. Wkładał tylko do zlewu. Ciekawe. Więc



