Córka, która nie istniała

– Czy nie za głośno?! Siedzący przy sąsiednich stolikach już na nas patrzą. Dobrze, że nikogo z moich znajomych tutaj nie ma, bo bym się ze wstydu spalił! — powiedział Jarek z wyższością i irytacją w głosie.

– Jarek, czemu… — z trudem wydusiła z siebie dziewczyna siedząca przy stoliku naprzeciwko, po czym zaczęła płakać jeszcze głośniej.

– Znowu to samo! O co ci chodzi? Czyżbyśmy umawiali się na dziecko?! Spotykaliśmy się zaledwie kilka miesięcy, wystarczy! — Jarek powiedział ostatnie zdanie tak głośno, że osoby siedzące w kawiarni zaczęły się rzeczywiście oglądać.

– Co ty mówisz? Przecież się kochamy! Przecież wyznałeś mi swoje uczucia! Mówiłeś… — Ala nie zdążyła dokończyć zdania, ponieważ Jarek ją przerwał.

– Słuchaj, dość tego wszystkiego… mówiłem… nie mówiłem… Za kilka dni wyjeżdżam do USA z rodzicami. Już sprzedaliśmy dom, tata przeniósł wszystkie aktywa. Tak więc, jak to się mówi, adios, skarbie! — powiedział młodzieniec i znów spojrzał na płaczącą dziewczynę.

– Jarek… — odpowiedziała cicho, próbując powstrzymać kolejną falę łez, które nieubłaganie spływały jej z oczu.

– Kelner, a możesz przynieść rachunek?! Ile można czekać?! — Jarek podniósł rękę w górę, gestem dając do zrozumienia, że chce się rozliczyć jak najszybciej.

Kelnerzy poczęli się krzątać, a Jarek machnął na nich ręką, wyciągnął z portfela kilka złożonych banknotów i nonszalancko rzucił je na stolik.

– Tak więc! Już się spóźniam, twoje histerie mnie znudziły. Nic ci nie obiecywałem i nic takiego nie mówiłem! Odchodzę, jeśli chcesz, możesz sobie jeszcze coś zamówić, tutaj wystarczy. — powiedział Jarek, wskazując na pieniądze i kierując się w stronę wyjścia.

Ala patrzyła, jak odchodzi, zakryła twarz dłońmi i znów zaczęła płakać intensywniej. Po chwili pojawił się kelner. Młody mężczyzna zabrał pieniądze ze stolika i zaczął sprzątać kubki po wypitej kawie.

– Potrzebuje pani czegoś jeszcze? — z pytaniem zapytał kelner.

– Nie, dziękuję. — Ala odpowiedziała cicho, starając się nie patrzeć na kelnera swoimi zapłakanymi oczami. Powoli wstała, wzięła swoją torebkę z krzesła i również udała się do wyjścia. Samochodu Jarka przy kawiarni już nie było. Odjechał.

Gdy Ala wyszła na świeże powietrze, jego dotyk okazał się dla niej zbawienny. Łzy przestały płynąć, a tylko lekko opuchnięte powieki zdradzały, że jeszcze chwilę temu płakała. Dziewczyna bezwiednie wyciągnęła z torebki małe lusterko i wilgotną chusteczkę, aby zetrzeć ślady tuszu do rzęs, po czym odeszła od pechowej kawiarni.

Nie miała ochoty wracać do domu. Skręciła w mały skwer, gdzie w szkolnych latach uwielbiała spacerować z kolegami.

Siadając na ławce, od razu wspomniała beztroskie dni szkoły. „Jak wtedy wszystko było proste i jasne, a całe życie jeszcze przed nami. Problemy… Z wszystkich problemów największym było tylko to, że w najbliższą sobotę na dyskotece odwołano zabawę, a sprawdzian z geografii był słaby. A teraz! Teraz moje życie stacza się ku upadkowi! Co teraz?! Iść usunąć dziecko czy je urodzić, aby za kilka miesięcy stać się samotną matką, wychowując dziecko samodzielnie, pracując na dwóch etatach, bo inaczej po prostu nie wyżywię!” — pomyślała Ala w duchu, a łzy znów bezwzględnie spłynęły z jej oczu.

– Dziewczyno, co się stało? Mogę jakoś pomóc? Oto, proszę, chusteczka. — usłyszała miły męski głos i zobaczyła rękę wyciągającą do niej papierową chusteczkę.

Ala wzięła chusteczkę, a potem podniosła wzrok i spojrzała na osobę, która zaproponowała pomoc.

– Alek! To ty?! — wykrzyknął mężczyzna radośnie.

– Tolku… — zmieszana odrzekła Ala, próbując wstać z ławki.

Tomek natychmiast objął ją, ciągle powtarzając:

– Alek! Alek! Tak się cieszę, że cię widzę! Nie wiesz, że dzisiaj rano pytałem mamę o ciebie!
Po kilku sekundach w końcu puścił dziewczynę.

– Co ty tutaj robisz, sama, płaczesz?
– Szłam obok, weszłam do naszego skweru, przypomniałam sobie szkolne czasy i jakoś się rozczuliłam… — Ala wymyśliła tę historię na bieżąco, aby nie odkrywać prawdziwych powodów swojego smutku.

– Rozumiem. Jesteś taka sama wrażliwa jak zawsze! I ciągle piękna, nawet ładniejsza!

Dziewczyna spojrzała na byłego kolegę i uśmiechnęła się.

– Alek, chodźmy do kawiarni. Znam jedno miejsce blisko stąd, usiądziemy, pogadamy.

Tomek wskazał ręką w stronę, gdzie znajdowała się ta sama kawiarnia, z której Ala właśnie wyszła w łzach. Oczywiście, że nie miała ochoty tam wracać.

– Czy nie lepiej pospacerować w parku? Może zjemy lody? Pogoda jest świetna. — zaproponowała Ala.

– Dobrze, chodźmy. — zgodził się Tomek z uśmiechem.

Spacerowali po parku przez kilka godzin, wspominając czasy szkoły. Ala na ten czas nawet zapomniała o Jarku i o swojej nieplanowanej ciąży.

– A ty co, nadal nie masz męża? — zapytał ostrożnie Tomek.

– Nie. Jakoś tak się nie złożyło. — odpowiedziała dziewczyna z zawadiackim uśmiechem.

– U mnie również się nie złożyło. — odpowiedział Tomek, niezdecydowanie.

Ala i Tomek zaczęli się spotykać jeszcze w szkole. Wówczas wszyscy nazywali ich „narzeczonymi”, rodzice powoli szykowali się do wesele.

Jednak wszystko się zmieniło z powodu najzwyklejszej sytuacji. Tomka zabrano na rok do wojska. Ala czekała na niego pół roku, ale potem zrozumiała, że się zakochała.

Antoni, tak nazywał się nowy ukochany, początkowo pięknie się nią opiekował. Myślała, że szybko poprosi ją o rękę. Ale on nie spieszył się. Spotykali się cztery lata, nawet próbowali wspólnego życia. Tylko coś w ich relacji nie grało. Pewnego dnia Ala znalazła Antoniego z inną. Przepraszał, ale dziewczyna postanowiła, że takie relacje nie są dla niej.

Kilka miesięcy żyła w depresji, próbując zapomnieć o zdradzie. A potem spotkała Jarka. Niesamowicie, sytuacja powtórzyła się. Ala szczerze zakochała się w eleganckim młodzieńcu. On pięknie się nią opiekował, dawał jej drogie prezenty. Ala znów uwierzyła w prawdziwe uczucia, była gotowa na założenie rodziny. Tylko dla samego Jarka to, co się działo, nie było więcej niż rozrywką. Jak się teraz okazało, w momencie rozpoczęcia znajomości, Jarek już wiedział o swoim wkrótce wyjeździe do USA. Po prostu potrzebował kogoś, z kim mógłby miło spędzić czas. W tym celu wybrał piękną Alę.

Tomek nie gniewał się na dziewczynę, że na niego nie czekała. Zawsze był osobą rozważną i rozsądnie myślącą. O swojej decyzji Ala powiadomiła go w liście. W odpowiedzi tylko życzył jej szczęścia. Nie chciał wracać do rodzinnego miasta po powrocie z wojska, pojechał do Warszawy i planował tam zostać na zawsze.

W stolicy przez te pięć lat chłopak zdobył wykształcenie, spotykał się z dziewczyną i znalazł pracę. Życie osobiste nie przebiegało jednak pomyślnie. W firmie nastąpiło zwolnienie, do którego trafił Tomek, będąc ostatnim zatrudnionym. Nie zastanawiając się długo, postanowił wrócić do rodzinnego miasta. Na relację z Alą nie liczył, ponieważ był pewien, że ona już dawno wyszła za mąż.

I tu okazało się, że los przygotował dla Tomka niesamowitą niespodziankę. Jego ukochana dziewczyna nie tylko nie jest zamężna, ale i jest wolna od jakichkolwiek relacji. Oczywiście Tomek postanowił skorzystać z tej okazji.

…Od momentu ich spotkania w skwerze minęły dwa miesiące. Tomek i Ala zaczęli się spotykać. Chłopak szczerze cieszył się ze wszystkiego, co wydarzyło się w jego życiu ostatnio. Ala także zrozumiała, że nadal jest zakochana w Tomku. Jednak niepokój przynosił jej dość fakt, że nosi w sobie dziecko innego mężczyzny. Za każdym razem, gdy szykowała się na randkę, zdawała sobie sprawę — te relacje są skazane na niepowodzenie.

Tomek raz jeszcze zaprosił ukochaną do restauracji. Kolacja była smaczna, a potem chłopak wyciągnął z kieszeni marynarki pierścionek zaręczynowy i poprosił ją o rękę.

– No to co, zgadzasz się wyjść za mnie i, jak to się mawia, spędzić życie razem, w szczęściu i w smutku? — zapytał Tomek z uśmiechem, pewny, że ukochana się zgodzi.

– Nie. — odpowiedziała Ala i opuściła wzrok.

– Jak to nie? Dlaczego nie, Ala? Przecież się kochamy! Dokąd idziesz?

Dziewczyna zapłakała i pobiegła do wyjścia.

Minęło dziesięć lat…

– Mamo, kto dzisiaj odbierze mnie ze szkoły? Ty czy tata? — zapytała Lada podczas śniadania.

– Nie wiem. Zobaczymy wieczorem, córeczko. — odpowiedziała Ala, zawijając mężowi kanapki.

– Przyjedziemy po Ciebie wspólnie! I od razu na film! Dziś piątek! — radośnie zawołał Tomek, wchodząc do kuchni.

– Hurra! Tato! Hurra! Na film… — krzyknęła radosna Lada.

– Jedz, bo spóźnisz się do szkoły.

Tomek spojrzał na żonę, która nerwowo pisała coś na ekranie swojego telefonu.

– To znowu on? — zapytał Ala.

– Tak. Tomek, pisze, że przez sąd chce zabrać Ladę i wywieźć do Ameryki. — wyznała Ala, a łzy zaczęły jej płynąć.

– To trzeba przerwać. Daj mi jego numer, sam z nim pogadam.

– Nie, Tomku. Martwię się o ciebie.

– Wszystko będzie dobrze. Lado, gotowa? Chodźmy!

Tomek z córką wyszli z mieszkania.

– O! To do kogo poszła Ala! Były narzeczony! — powiedział Jarek, stojąc obok klatki.

– Lado, idź do samochodu. Muszę porozmawiać z wujkiem.

Dziewczynka posłusznie odeszła i usiadła na tylnym siedzeniu.

– Cóż, Ala oszukała cię jak dzieciaka. Czy jesteś świadomy, że wychowujesz obcego dziecko? Byłeś tylko jej rezerwowym rozwiązaniem. A ona tak naprawdę mnie kocha! — szyderczo stwierdził Jarek.

– Tak! Z Alą kochamy się nawzajem. Wychowuję swoje dziecko. A ty byłaś największym błędem Ali, który ona naprawiła. Odejdź stąd, i do następnego razu, żeby więcej cię nie widzieć! Inaczej będzie gorzej…

Z tymi słowami Tomek odepchnął Jarka. Ten zataczał się, ale utrzymał równowagę.

– Tatusiu, czy szybko? Spóźnimy się do szkoły!

– Już idę, córeczko.

Tomek i Lada odjechali. Jarek patrzył w kierunku oddalającego się samochodu, czując, że poniósł porażkę. Zastanawiał się, czy warto walczyć. Waldzić o miłość, której nie ma i o córkę, której nigdy nie miał.

W tym wieczorem odleciał i już nigdy nie wrócił do rodzinnego miasta. Czasami trzeba postawić kropkę, choć pragnie się kontynuacji…

Rate article
Fajna Tajna
Córka, która nie istniała