Co? Goście? O rany! Czym ich nakarmimy?! Nic nie mamy! – zdziwiłam się. – Nie martw się! Sami przyniosą smakołyki!

Niedawno odwiedziłem mojego syna, Pawła. A dokładniej, przyjechałem, aby mu pomóc. Paweł postanowił położyć nowe tapety i poprosił mnie o wsparcie. Oczywiście, nie mogłem odmówić synowi.

Wziąłem urlop w pracy i wyruszyłem do Pawła. Mieszka 250 kilometrów ode mnie. Dojechałem w środę, a mieliśmy kilka dni na wszystko. Byliśmy pewni, że zdążymy na czas.

Pierwszego dnia położyliśmy tapety w jednym pokoju, a następnego dnia w kolejnym. Pewnego wieczoru zadzwonił telefon. Mój syn odebrał i powiedział:

– Tak, przyjeżdżaj! Super! Bardzo się ucieszę, że wszystkich was zobaczę! Zapoznaj się z moimi nowymi przyjaciółmi! Sami przyniosą jedzenie!

Zapytałem:

– Kto to?

– Goście! Pięć osób! Do tego czasu musimy położyć tapety w tym pokoju.

Byłem w szoku:

– Paweł! Jacy goście?! Nie mamy jedzenia! W lodówce mamy tylko jajecznicę! To nie wystarczy dla wszystkich!

– Nie martw się, tato! Wszystko będzie dobrze! Goście sami przyniosą jedzenie! My musimy tylko przygotować naczynia i herbatę.

Byłem bardzo zdziwiony. Byłem przyzwyczajony do tego, że zapraszając gości, trzeba kupić produkty i przygotować dużo jedzenia. Ale mój syn powiedział, że dla nich to coś zupełnie innego.

Mieliśmy czas, żeby położyć tapety, wziąć prysznic i się odświeżyć. Potem zaczęli przychodzić goście Pawła. Każdy z nich przyniósł po dwa dania. Ktoś przyniósł barszcz i pierogi, ktoś sałatkę jarzynową i ciasto, a ktoś inny mięso z grilla i sałatkę. Paweł tylko postawił czajnik, miód i cukier. Okazało się, że na tę okazję kupił już jednorazowe naczynia.

Stół wyglądał wspaniale. Wszyscy jedli z apetytem, a potem pili herbatę. Później jedna z kobiet zaczęła śpiewać, a my zaczęliśmy jej towarzyszyć. Wieczór był bardzo wesoły, rodzinny i wzruszający.

Potem każdy gość zabrał swoje naczynia, a goście odeszli. My z Pawłem umyliśmy tylko kubki i łyżeczki, a talerze po prostu wyrzuciliśmy do kosza na śmieci. Zajęło to nie więcej niż dziesięć minut.

Zapytałem Pawła, kto to wymyślił? Odpowiedział mi:

– Kiedyś też podejmowaliśmy gości tak, jak mówisz. Ale to było kłopotliwe i kosztowne. Poradziliśmy się przyjaciół i postanowiliśmy, że będziemy się spotykać na zmianę u każdego, a każdy musi przynieść dwa dania. Gospodarz tylko przygotowuje naczynia i herbatę. Zaczęliśmy się spotykać w ten sposób, wszystkim nam bardzo się spodobało i teraz tak się spotykamy!

Mnie też to bardzo się spodobało. Opowiedziałem o tym swoim przyjaciołom i znajomym. Ale jakoś im to się nie spodobało. A szkoda!

Odmawiali nawet spróbowania takich spotkań. A ja uważam, że to doskonały pomysł.

Rate article
Fajna Tajna
Co? Goście? O rany! Czym ich nakarmimy?! Nic nie mamy! – zdziwiłam się. – Nie martw się! Sami przyniosą smakołyki!