Ciocia w odwiedzinach, żona zapłakana Robert obudził się na dźwięk dzwonka do drzwi. Po drugiej str…

Ciocia w odwiedzinach, żona w łzach

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Po drugiej stronie łóżka moja żona, Zuzanna, również się przebudzała. Pogłaskałem ją lekko po ramieniu:
Zuziu, śpij dalej, ja pójdę otworzyć. Ruszyłem w stronę drzwi, szepcząc pod nosem: Kto to może być o takiej porze?

Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ciocię Helenę stojącą na progu z ogromną torbą. Za nią niecierpliwie dreptał jej mąż, wujek Janusz.

Mój kochany siostrzeniec! zawołała ciotka. Nie cieszysz się na mój widok? Chodź, przytul ciocię! Helena chwyciła mnie za ramię tak, jakby chciała mnie utopić w uścisku.
Skończył się mój spokój pomyślałem, niosąc ciotce bagaże w głąb mieszkania.

Reszta nocy minęła w totalnym rozgardiaszu. Helena nie zgodziła się spać na kanapie, bo jak twierdziła była stanowczo zbyt niewygodna. Potem powiedziała mi, żebym może sam ją położył do łóżka.

Zuzanna była w szoku przez cały czas. Minęła niecała godzina od przyjazdu cioci, a już całe nasze mieszkanie zdawało się być wywrócone do góry nogami. Po jakimś czasie wszyscy jakoś znaleźli miejsce do spania. Ciocia z wujkiem zajęli nasze łóżko, a my z żoną musieliśmy zadowolić się kanapą.

Jak długo twoi krewni zamierzają tutaj zostać? szepnęła Zuzia, stawiając mi śniadanie przed nosem.
Nie wiem, spytam po powrocie z pracy.

Zuzanna, słuchając chrapania dobiegającego z naszej sypialni, mruknęła pod nosem:
Robercie, boję się ich. Czy nie mógłbyś dzisiaj wrócić wcześniej?
Postaram się odpowiedziałem, po czym wyszedłem z domu.

Po powrocie z pracy zastałem pięknie nakryty stół.
Chodź, Robercie, świętujemy rodzinne spotkanie! rozległ się głos ciotki z kuchni.
Zuzanna podeszła do mnie i szepnęła:
Jak dobrze, że już jesteś

Usiedliśmy wszyscy przy stole.
Ciociu, długo planujecie zostać? spytałem nieśmiało.
Już chcesz się nas pozbyć? mruknęła Helena do Janusza. Widzisz, nie jesteśmy tu mile widziani.

Ciociu, o co chodzi? Możecie zostać, ile zechcecie! odpowiedziałem, trochę zdezorientowany.
My, Robercie, zostaniemy tutaj na zawsze. Sprzedaliśmy już nasze mieszkanie. Jesteście naszą jedyną rodziną. Przecież nie wyrzucisz własnej ciotki na bruk, prawda? Wytrzymasz z nami te ostatnie lata? powiedziała i teatralnym gestem otarła łzę z policzka.

Opadła mi szczęka, a Zuzanna zaczęła szlochać i wybiegła z pokoju. Zapadła głucha cisza. Janusz spokojnie kończył swoją sałatkę.

A ty dlaczego się nie odzywasz? wydarła się ciocia na męża. Tylko jeść potrafisz! Przynajmniej raz mógłbyś coś powiedzieć.
Całkowicie się z tobą zgadzam, kochanie odparł spokojnie Janusz.

Jesteś ciapa! fuknęła Helena. Zawsze ja wszystko ustalam, a on tylko się zgadza. Co to za mężczyzna? Odwróciła się do mnie. Szczęśliwy jesteś, Robercie?
Możecie tu być, ile zechcecie! wydusiłem z siebie, słysząc za drzwiami żałosny płacz Zuzanny.

Chwyciłem talerz bez entuzjazmu. Moje uszy bolały od odgłosów jedzenia, jakie wydawali ciotka z wujkiem, aż miałem wrażenie, że zaraz bębenki mi pękną.

Po skończonym posiłku ciotka rozparła się na krześle i oświadczyła:
Najadłam się. Robercie, oczywiście żartowałam. Przyjechaliśmy tylko na kontrolę do szpitala, myślę, że na trzy dni. Ale widziałam, że się przejąłeś zupełnie jak przystało na rodzinę. Po mojej śmierci odziedziczysz moje mieszkanie, bo nie mamy dzieci, ty jesteś moim jedynym spadkobiercą.

Nigdy nie odczułem takiej ulgi, więc odpowiedziałem z uśmiechem:
Ciociu, żyj jak najdłużej, sto lat najlepiej! Te dni, gdy wujostwo przyjeżdżało w gości, Zuzanna przepłakała, bo nic nie potrafiło zadowolić Heleny: zupa nie taka, kotlety zbyt twarde, pranie źle wyprane, podłoga niedomyta.

Kiedy żegnali się z nami, ciocia wyszeptała mi na ucho:
Jak ty mogłeś poślubić taką płaczkę? Jest w ciąży, że ciągle łzy jej ciekną?

Kiedy drzwi zamknęły się za rodziną, Zuzanna zaczęła tańczyć z radości:
Oby już więcej nie wrócili powiedziała z nadzieją.
Nic nie wiem, wydaje mi się, że cioci bardzo tu się podobało!
Nie wytrzymam już! jęknęła.

Dzwonek nagle rozdzwonił się na nowo.

Znowu? zerwałem się z łóżka. Ach, to tylko budzik! uśmiechnąłem się, bo czekał mnie piękny dzień.

Rate article
Fajna Tajna
Ciocia w odwiedzinach, żona zapłakana Robert obudził się na dźwięk dzwonka do drzwi. Po drugiej str…