Cień Niespełnionych Marzeń

Cień niespełnionych nadziei

Jagoda siedziała w przytulnej kawiarence w centrum Poznania, naprzeciwko swojej przyjaciółki Kornelii. Ta, mieszając kawę, wpatrywała się w nią uważnie, jakby próbowała rozwikłać jakąś zagadkę.

— Dziś jesteś jakaś dziwna — zmrużyła oczy Kornelia. — No, gadaj, co się stało?

— Wiesław oświadczył mi się — cicho powiedziała Jagoda, ale w jej uśmiechu była gorycz.

— Naprawdę? W końcu! — Kornelia ożywiła się, ale natychmiast zmarszczyła brwi. — Ale gdzie twoja radość? Przecież tak długo na to czekałaś!

— Odmówiłam mu — głos Jagody zadrżał, a ona odwróciła wzrok.

— Co?! — Kornelia o mało nie wylała kawy. — Przecież marzyłaś o tym! Wiesław był przy tobie tyle lat, a ty… Dlaczego?

— Po tym, co zrobił, nie mogło być inaczej — zagadkowo odpowiedziała Jagoda, jej oczy pociemniały od wspomnień.

— Co zrobił? — Kornelia pochyliła się do przodu, nie mogąc ukryć ciekawości.

Jagoda wzięła głęboki oddech, zbierała myśli, i zaczęła opowiadać. Kornelia słuchała, wstrzymując oddech, nie wierząc własnym uszom.

Jagoda zawsze wyobrażała sobie miłość jak sceny z romantycznego filmu: bukiety kwiatów, płomienne wyznania, gotowość do poświęceń dla ukochanego. Widziała siebie jako bohaterkę, której życie to wieczna uczta uczuć. Te obrazy, podsycane filmami i książkami, stały się dla niej jedynym scenariuszem miłości.

Lecz życie okazało się znacznie bardziej skomplikowane. Młoda Jagoda, pełna złudzeń, uczyła się miłości na własnych błędach, zakochując się i rozstając. Jej teatralność, głęboko zakorzeniona w duszy, nadawała każdemu związkowi dramatyczny posmak.

Pierwszemu mężczyźnie poświęciła cztery lata. Miała zaledwie osiemnaście lat, gdy się poznali. Naiwna, zakochana, po raz pierwszy znalazła się u boku mężczyzny i uczyła się budować relacje. Lecz jej płomienne uczucia rozbiły się o jego chłód. Mieli różne wyobrażenia o miłości, a bliskości, której tak pragnęła Jagoda, nigdy nie było.

Postanowiła odejść, ale nie byle jak — potrzebowała pięknego finału, jak w kinie. Oświadczyła, że musi pilnie wyjechać nad morze, sama, „pomyśleć o życiu”. Nie protestował — nigdy nie mieszkali razem, tylko się spotykali.

Na dworcu żegnał ją, nieświadomy jej planu. W ostatniej chwili przed odjazdem pociągu Jagoda, stojąc w przedziale, wyrzuciła z siebie:

— Odchodzę od ciebie.

— Jak? Dlaczego? — zaniemówił.

— Tak będzie lepiej — rzuciła i zniknęła w wagonie.

Pociąg ruszył. Pobiegł za nim, krzycząc:

— Jagoda! Kocham cię! Wyjdź za mnie!

Wyjrzała i zimno odpowiedziała:

— Nigdy!

Tak, z kinowym dramatyzmem, skończyła się jej pierwsza miłość.

Rok później zaczął się nowy związek — z informatykiem Bartoszem. Był galant jak bohater romansu: kwiaty, podarunki, wyjazdy. Przy nim Jagoda czuła się bezpieczna, a spojrzenia przechodniów zdawały się pełne zazdrości. Bartosz przedstawił ją rodzicom, zabierał na wakacje, obsypywał prezentami. Dwa lata wszystko zmierzało ku ślubowi, a Jagoda już widziała siebie jako jego żonę.

Ale pewnego dnia Bartosz oznajmił, że został przeniesiony do innego miasta. I dodał, marzycielsko się uśmiechając:

— Wyobraź sobie, pobierzemy się, będziesz czekała na mnie w domu z dziećmi, gotowała mój ulubiony żurek…

Jagodzie zrobiło się zimno. Wizja rodzinnej rutyny, którą nakreślił, była daleka od jej marzeń o wiecznej romantydze.

— Raczej nie — odcięła się ostro. — Nie cierpię żurku.

Odwróciła się i prawie pobiegła, wyobrażając sobie, jak jej szal powiewa na wietrze, a Bartosz patrzy za nią ze złamanym sercem.

Potem Jagoda miała wielu adoratorów, ale nikt nie został na dłużej, aż spotkała Wiesława. Ich romans szybko przerodził się w wspólne życie. Urodził się im syn, i Jagoda była pewna, że chce zostać jego żoną. Wiesław był niezawodny, dbał o nią i dziecko, ale romantyzmu w nim jak na lekarstwo.

Jagoda czekała na oświadczyny, ale lata mijały, a Wiesław się nie spieszył. Pięć lat razem, syn rósł, a pierścionka wciąż brak. Wewnątrz Jagody rosła irytacja. Zmieniła się — z romantycznej dziewczyny stała się kobietą gotową walczyć o swoje marzenia.

Próbowała wszystkiego: była czuła, manipulowała, prowokowała — byle tylko Wiesław zrozumiał, jak ważny jest dla niej ślub. Lecz on jakby nie zauważał jej podpowiedzi. W końcu Jagoda spojrzała na swoje życie inaczej: Wiesław jej nie docenia, nie szanuje, tylko udaje kochającego. Prawdziwa miłość ma być ognista, namiętna, a on nawet nie prosi jej o rękę!

Uraza przerodziła się w chęć zemsty. Nie po prostu odejść, ale tak, by poczuł jej ból. Postanowiła, że jej zemsta będzie zimna i przemyślana.

Okazja nadarzyła się po pięciu latach. Wiesław niespodziewanie zaprosił ją do restauracji.

— Po co? — spytała Jagoda, chociaż serce podskoczyło jej z niepokoju.

— Chcę porozmawiać — wymijająco odparł.

— Dobrze — zgodziła się, wewnętrznie triumfując.

W restauracji było tak, jak sobie wymarzyła: kwiaty, przytulny stolik, przytłumione światło. Po pierwszym kieliszku wina Wiesław zaczął:

— Jagoda, jesteśmy razem tyle lat. Mamy syna, ma już pięć lat. Czas zalegalizować nasz związek.

Milczała, patrząc mu w oczy. Ciągnął dalej:

— Poza tym dostałem propozycję pracy za granicą. Ale biorą tylko rodziny. Z rodziną.

— Z rodziną? — Jagoda uśmiechnęła się kpiąco. — Tobie to pasuje? A mnie?

— Co? — Wiesław był zdezorientowany. Spodziewał się, że będzie promienieć ze szczęścia.

— Mnie to pasuje? — jej głos stał się lodowaty. — Wszystko mi jedno. Nie wyjdę za ciebie.

Zapadła ciężka cisza.

— Wytłumacz się — wydusił Wiesław.

— Nie zrozumiałeś przez dziesięć lat, nie zrozumiesz i teraz — odparła, wstając. — Odchodzę od ciebie.

Jagoda wyszła z restauracji, czując się jak bohaterka dramatu. „Jak w filmie” — pomyślaAle gdy minęło kolejnych kilka miesięcy, a Wiesław wciąż nie dawał znaku życia, Jagoda po raz pierwszy pomyślała, że może jednak przegrała tę grę.

Rate article
Fajna Tajna
Cień Niespełnionych Marzeń