Cicha Obserwatorka: Mała Dziewczynka Śledząca Tajemniczą Wizytę Ojca.

Mała Obserwatorka: Uważna Dziewczynka i Tajemnicza Wizyta Ojca.

Malutka Weronika, by nie zostać zauważona, cicho obserwowała, jak ojciec wprowadzał starszą panią do swojego małego pokoiku. Kobieta była niska i pomarszczona.

Tak, mamo, tu nie jest tak przestronnie jak u ciebie, ale warunki są lepsze: centralne ogrzewanie, bieżąca woda, ciepła łazienka. A kiedy sprzedamy twój dom i kupimy większe mieszkanie, będziesz miała swój własny pokój.

Dlaczego to łóżko jest takie małe? głos staruszki był łagodny, ale stanowczy. Nawet ja bym się tu nie zmieściła

To łóżko Weroniki, twojej wnuczki. Nie martw się, znajdziemy dla ciebie większe.

Ale nie będzie już miejsca!

Chcesz może biegać tu jak dziecko? zaśmiał się ojciec łagodnie. Wszystko się ułoży, jakoś się pomieścicie!

A Weronika?

Tak! głos ojca nagle stał się twardy. Córka Ewy.

Ale też twoja córka spokojnie poprawiła staruszka, nie zrażając się tonem syna, i dodała Niech Bóg ma ją w opiece, Ewuniu.

Weronika mimowolnie przeżegnała się.

Jej mama była piękna i kochająca, uwielbiała swoją córeczkę, którą nazwała na cześć bohaterki ukochanej powieści. Weronika pamiętała uśmiech mamy, gdy wracał do domu jej tata, Krzysztof. On też był dobry i wesoły, zawsze przynosił jej zabawki i głaskał po głowie.

Ale pewnego dnia wszystko się zawaliło. Mama nie obudziła się. Weronika nie rozumiała, co się dzieje, dlaczego wszyscy płaczą i współczują jej, dlaczego tata wydaje się ciągle zły i daleki. Straszne słowo zmarła, które powtarzali wszyscy wchodzący do domu, prześladowało ją, choć nie znała jego znaczenia.

Wkrótce pojechali z tatą w długą podróż samochodem. Milczał i nie odpowiadał na jej pytania. W końcu zatrzymał auto i ciężkim głosem powiedział:

Mamusię już z nami nie ma, Weroniko. Będziesz mieszkać ze mną i moją rodziną. Masz dwóch braci.

Weronika trochę się uspokoiła. Ale gdy dotarli do mieszkania taty, przywitała ich rozczochrana kobieta, krzycząc:

Po co przyprowadzasz mi ten ciężar? Sam się nią zajmij! Nie zamierzam wychowywać twojej dziecka z nieprawego łoża!

Weronika przytuliła się do ściany. Dwunastoletni bliźniacy, usłyszawszy krzyki, wyszli z pokoju. Spojrzeli na dziewczynkę z pogardą.

A ty kim jesteś? zapytał jeden. Co za straszydło?

Drugi po prostu wyrwał jej torbę, otworzył ją i wysypał zawartość na podłogę.

Co my tu mamy? Fu! Śmiecie! Wyciągnęłaś to ze śmietnika? zaczął deptać po jej rzeczach.

Weronika krzyknęła. Przybiegli rodzice i ta kobieta.

Widzisz? znowu krzyknęła. Ledwo przyszła, a już robi problemy. Czego beczysz, smarkulo?

Weronika spojrzała na tatę ze łzami w oczach. On ocenił sytuację i zimno powiedział:

Idź do swojego pokoju! A ty zwrócił się do Weroniki chodź ze mną!

Dziewczynka posłusznie poszła za tatą. Słyszała, jak kobieta mruczy, gdy się oddalali.

Weronika! weszli do małego pokoju z malutkim oknem, który wyglądał dawniej na spiżarnię. Tak się złożyło, że twoja mama zmarła. Będziesz mieszkać ze mną i moją rodziną. Ta kobieta to moja żona, Hania. A chłopcy to moi synowie, Tomek i Marek. Postaraj się z nimi dogadać.

Ojciec zostawił ją, ale wkrótce wrócił, niosąc stare łóżko i zniszczoną szafkę.

Urządzaj się!

Życie Weroniki zmieniło się diametralnie. Choć starała się, rodzina taty nigdy jej nie zaakceptowała. Ciocia Hania denerwowała się już na jej widok, mówiąc, że ma dość. Chłopcy celowo szczypali ją lub popychali. Weronika szybko zrozumiała, że lepiej nie wychodzić z kąta, gdy ktoś jest w domu. Spędzała dni w swoim pokoiku, bawiąc się starą lalką jedyną rzeczą, która pozostała z dawnego życia.

Czasami chłopcy wchodzili i wyśmiewali się z niej. Aż w końcu tata to zauważył i surowo ich ukarał. Potem nie podchodzili już do jej drzwi, ale wykorzystywali każdą okazję, by dokuczać jej, gdy wychodziła do łazienki, myła się lub jadła. Nie zawsze dostawała to samo co inni i często jadła sama. Czuła zapach pączków na śniadanie, ale dostawała owsiankę i wodnistą zupę. Tata czasem po kryjomu podsuwał jej słodycze.

Weronika marzyła, by pójść już do szkoły, znaleźć przyjaciół i być wśród innych dzieci. Ale do tego jeszcze daleko.

Teraz babcia została jej nową sąsiadką. Weronika skuliła się w łóżku i obserwowała, jak starsza pani urządza się w pokoju. Widziała, jak tata z chłopcami wnosi stary tapczan i małą szafkę. Po tym wszystkim ledwo było miejsca, by się poruszać.

Poznajmy się powiedziała staruszka, siadając na tapczanie. Jestem pani Zofia, mama twojego taty, więc jestem twoją babcią. Możesz mnie tak nazywać.

Weronika szepnęła dziewczynka.

Nie miała ochoty rozmawiać z babcią, nie wierzyła, że może być dla niej dobra.

Mimo to zaprzyjaźniły się. Łączyła je wzajemna niechęć rodziny taty. Nikt jednak nie odważył się źle mówić przy pani Zofii. Ale Weronika słyszała, jak ciocia Hania narzeka, że tata przyprowadził jej starą wariatkę. Chłopcy zaś próbowali babci dokuczyć raz tłukli jej okulary, raz rozlewali herbatę, raz rozsypywali pinezki w kapciach. Ale staruszka jadła z wszystkimi w kuchni, co Weronika uważała za dziwne.

Krzysiu, dlaczego Weronika nie siada z nami do stołu? zapytała, widząc, że dziewczynka je w pokoju.

Nie ma miejsca! ostro odpowiedziała Hania.

Jak to nie ma? Mogę się przesunąć, chłopcy też.

Co za bezczelność! warknął Tomek. Nie będę siedział z intruzem!

Jak możesz tak mówić? westchnęła babcia. Przecież to twoja siostrzyczka!

Krzysiu! wrzasnęła Hania.

Rate article
Fajna Tajna
Cicha Obserwatorka: Mała Dziewczynka Śledząca Tajemniczą Wizytę Ojca.