Ciąża przebiegała wzorowo, ale gdy podczas ostatniego badania usłyszałam słowa lekarza, w jednej chwili cały świat mi się zawalił – stanęłam przed najtrudniejszym wyborem w moim życiu.

Słuchaj, już mam dwóch synów. Są jak żywioły: pełni energii, ciągle coś rozrabiają, ale naprawdę mają dobre serca. Potrafią się uderzyć, rozryczeć, a po chwili rzucić sobie w ramiona jakby nic się nie stało. Inni ludzie, jak patrzą na to, co wyrabiają moi chłopcy, to przeważnie widzą tylko minusy i od razu sypią radami, jak powinnam ich lepiej wychowywać. Ja jestem zdania, że w tym wieku chłopacy potrzebują trochę swobody, żeby w przyszłości potrafili dobrze wyrażać siebie.

Wiesz co jeszcze? Wiele osób mówi, że mój Wojtek to porządnie wychowany i spokojny chłopak, a Adaś zupełne przeciwieństwo, niezdarny i rozbrykany, że jak dorosną, to Adaś pewnie będzie wiecznie przeszkadzał starszemu bratu. Kiwałam tylko głową na takie gadki, bo może coś w tym jest, ale widzę, jak oni się kochają, jak się uzupełniają i nie wyobrażają sobie życia bez siebie.

Chłopaki marzyli, żebym kupiła psa, ale ja mam na psy lekkiego pietra. Mówię im, że jak już coś, to może żółwia te przynajmniej spokojne, powolne… i jak trzeba, to same sobie poradzą. Zanim Adaś przyszedł na świat, ja i mój mąż w życiu byśmy nie pomyśleli, że nasze życie wywróci się do góry nogami. Wszystko się zmieniło, gdy urodził się nasz drugi syn. Gdy się dowiedzieliśmy, że Adaś urodził się chory, świat na chwilę stracił kolory. Nie było żadnych znaków, ciąża przebiegała jak z podręcznika, wszystko idealnie.

Po tej najgorszej wizycie u lekarza pojawiły się u mnie nawet myśli, żeby usunąć ciążę, ale tylko na sekundę. Szybko się otrząsnęłam i postanowiłam, że rodzę. Nikt poza moim mężem nie był za mną, nawet rodzice nie do końca rozumieli. Chociaż i on nie był pewien, co będzie lepsze. Zniosłam wszystkie spojrzenia, obelgi, łzy łykałam w milczeniu, powtarzałam sobie, że dzieci to kwiaty życia. Dzięki Bogu, mój mąż zebrał się w sobie i powiedział stanowczo: Ona urodzi. Kropka! Potem rodzina powoli zaczęła się z tą decyzją oswajać.

Gdy Adaś w końcu się urodził, nikt z nas nie mógł uwierzyć, jak szybko wszystko łapał. Wojtek od razu stał się starszym bratem na medal podawał mu przeróżne rzeczy, a Adaś wymyślał dla nich nazwy. Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że damy radę, że wszystko się ułoży. I tak właśnie było.

Rate article
Fajna Tajna
Ciąża przebiegała wzorowo, ale gdy podczas ostatniego badania usłyszałam słowa lekarza, w jednej chwili cały świat mi się zawalił – stanęłam przed najtrudniejszym wyborem w moim życiu.