Ciąża pięć–sześć tygodni – powiedziała lekarka, odłożyła narzędzie do tacki i zdjęła lateksowe rękawiczki……….⚘

Ciąża, pięć-sześć tygodni powiedziała lekarka, odłożyła narzędzie do tacki i ściągnęła lateksowe rękawiczki. Będzie Pani rodzić?
Weronika milczała. Miała czterdzieści dwa lata, to miało być jej czwarte dziecko, na które zupełnie nie była gotowa. Pieniędzy ledwo starczało, z pensji do pensji, a starsze dzieci wciąż się uczyły. Najmłodsza miała właśnie iść do szkoły, trzeba jej było kupić fartuszek, bluzkę, nowy tornister, nie wspominając już o zeszytach, książkach A tutaj taka niespodzianka
“Pogadam z Andrzejem,” pomyślała “zobaczę, co powie”.
Byłam dzisiaj u lekarza oznajmiła Weronika przy kolacji. Jest ciąża, sześć tygodni.
Mąż przestał jeść, odłożył widelec.
No to cóż, rodźmy. Będzie super: dwóch chłopców i dwie dziewczynki. Pełny komplet.
Komplet! A z czego będziemy żyć?
Opowiedziała mu o starszych, o najmłodszej, której ciągle czegoś brakowało, i coraz mocniej czuła, że to szaleństwo rodzić w takiej sytuacji, w takim wieku.
Zrobię badania przed usunięciem.
Po oddaniu wszystkich badań Weronika bardzo się przygnębiła. Było jej żal tego małego człowieczka, który rósł pod jej sercem. Może to dziewczynka Jasna, urocza, figlarna.
Do przychodni jechała ciasnym tramwajem. Na przystanku wysiadła tak, że wręcz się wywróciła. Wtedy coś zsunęło się jej z ramienia najpierw nie zrozumiała co. Nagle krzyk to był pasek od torebki. Ktoś przeciął go i ukradł torebkę wraz z pieniędzmi i wynikami badań.
Nie pozostało jej nic innego, jak wrócić do domu. Część badań musiała powtórzyć, część udało się odtworzyć.
Za drugim razem, wychodząc z autobusu, upadła i mocno stłukła nogę.
“Za trzecim razem pewnie kark złamię,” pomyślała z trwogą. Wtedy postanowiła: dziecko się urodzi. I poczuła ulgę.
Ciąża rozwijała się dobrze, Weronika wiedziała już, że nosi dziewczynkę. Aż tu nagle, na drugim USG, spadł na nią grom: lekarka podejrzewała zespół Downa.
Powinna Pani zrobić amniopunkcję powiedziała, wypisując skierowanie. Uprzedzam jednak to niebezpieczne badanie, może wywołać poronienie lub zakażenie.
Weronika pomyślała i zgodziła się.
W wyznaczonym dniu przyjechała z mężem do przychodni. Andrzej został na korytarzu, a Weronika na nogach z waty weszła do gabinetu. Lekarka zaczęła słuchać tętna dziecka, a ono szybkie, niespokojne.
Poczekajmy, zarządziła. Podamy magnez.
Podano jej magnez, kazano odpocząć na korytarzu.
Po chwili zawołano ją z powrotem. Tętno uspokoiło się, ale córeczka ułożyła się plecami. Wtedy badań nie robią.
Poczekajmy jeszcze, może się odwróci, powiedziała lekarka.
Za trzecim razem wszystko się udało: malutka odwróciła się twarzą, tętno było prawidłowe.
Brzuch został odkażony.
Był upał, otwarto okno dla przeciągu. Gdy pielęgniarka wzięła tace z narzędziami, do gabinetu wleciał gołąb. Przerażony ptak zaczął furkotać po pokoju, uderzając w ludzi. Pielęgniarka z przestrachu upuściła tacę, narzędzia potoczyły się po podłodze.
Weronice znów kazano wyjść na korytarz, żeby lekarze mogli wygonić gołębia i przygotować nowe, sterylne narzędzia.
Co tam się dzieje? spytał z niepokojem Andrzej.
Gołąb wleciał, narobił bałaganu.
Weronika, to chyba nie bez powodu.
Chodźmy do domu.
I wyszli razem.
W swoim czasie Weronika urodziła córeczkę.
Dziś ma już dziesięć lat.
Jasna, radosna, psotna

Czasem los zsyła nam wyzwania, których nie planowaliśmy ale często okazuje się, że to właśnie one z upływem lat stają się naszym największym szczęściem oraz uczą nas, by wątpiąc, nie zatrzaskiwać drzwi przed cudem.

Rate article
Fajna Tajna
Ciąża pięć–sześć tygodni – powiedziała lekarka, odłożyła narzędzie do tacki i zdjęła lateksowe rękawiczki……….⚘