Chodź ze mną! Mam teraz podwórko bez psa. Będziesz dobrym stróżem nie obrażę! Wsiadł na rower i pojechał do wsi. Po drodze dziadek Franciszek oglądał się nie raz i nie dwa Ale nikt za nim nie biegł.
Ona była nieludzkim psem Tak jak o ludziach mówi się nieludzki Ona taka była
Dawno temu, wiele lat wstecz, dziadek Franciszek, wybierając się do lasu po orzechy, znalazł szczenię podrostka. Sam Bóg wie, jak to stworzenie znalazło się w głuszy.
Po prostu błąkało się wśród drzew. Nie było nawet na smyczy Małe, mokre od deszczu coś Dziadek Franciszek zmarszczył brwi i podszedł bliżej.
Niezdarne, nie najpiękniej



