Chociaż Basia była idealną synową i oddaną żoną, zniszczyła nie tylko swoje małżeństwo, ale również …

Wiesz co, muszę Ci opowiedzieć historię o jednej dziewczynie zwać się mogła choćby Zuzanna Kowalska. Życie jej się od początku nie rozpieszczało. Dorastała w domu dziecka w Toruniu, bez rodziny, bez nikogo bliskiego. Ledwo skończyła 18 lat, szybko wyszła za mąż za Michała to było takie małżeństwo, gdzie człowiek po prostu nie ma pojęcia, w co się pakuje.

Zuzanna w ogóle nie wiedziała, co znaczy być żoną nawet jej koleżanki nie były zamężne, więc była totalnie zielona. Gdy trafiła do mieszkania teściów na jednym z osiedli w Toruniu, wszystko chłonęła jak gąbka. Jak powinna wyglądać dobra żona, uczyła się głównie od swojej teściowej, pani Haliny.

No i słuchaj, Zuzanna, chociaż wiele razy słyszała, że teściowe bywają koszmarne, wydawało jej się skoro nie ma własnej mamy, może teściowa będzie dla niej jak matka. Prawda była, jak to często bywa, gdzieś pośrodku pani Halina naprawdę nie chciała zrobić jej krzywdy, ale miała trochę swoje pomysły na idealną synową. Z zapałem zaczęła wdrażać Zuzannę w rodzinne mądrości i któregoś dnia rzuciła jej tekst: Jak chłop zdradza, to wina żony!.

No rany, Zuzanny to zabolało przecież dla niej to facet powinien ponosić odpowiedzialność za swoje wybryki. Ale nie powód był prosty: żona zaniedbała siebie, przestała dbać o swoją kobiecość i już. Teściowa doradziła, żeby zawsze mieć talię osy, więc Zuzanna zapisała sobie w notesiku uważać na wagę i zapisała się na fitness do klubu za rogiem.

Zuzanna była szczupła z natury, ale z powodu tych wszystkich mądrości zaczęła się odchudzać jeszcze bardziej, chociaż wcale nie musiała. Potem przyszła kolejna porada od pani Haliny: W porządnej rodzinie oboje pracują!.

Zuzanna nawet się nie wzbraniała chciała mieć swoją pracę, trochę niezależności. Ale kiedy zapytała o macierzyński jak to wszystko pogodzić usłyszała tylko: Urlop wychowawczy to twoja sprawa, radź sobie sama!.

Nie napisała już tej mądrości w zeszycie, ale parę lat później, gdy urodziła dzieci i była na macierzyńskim, dorabiała jeszcze jako niania u sąsiadki. Była nawet z siebie dumna, ale mąż i teściowa narzekali, że to pieniądze jak na kieszonkowe 1200 złotych miesięcznie ledwie starczało na opłaty i coś dla siebie.

I pomyślała sobie: a może chociaż raz pójdę do fryzjera, ale wtedy usłyszała: No co ty, na macierzyńskim się nie stroi! Jak wrócisz do pracy, wtedy możesz sobie zrobić włosy i paznokcie. Teraz oszczędzaj!.

A Zuzanna wszystko, co zarobiła, oddawała Michałowi tak było przez lata. Przewijał się w kółko ten sam schemat: Dobra żona sama ogarnia dom.

I ona to robiła. Sama prała, sama gotowała, sama sprzątała. Padała ze zmęczenia, szła spać wtedy, gdy już zrobiła absolutnie wszystko. Wieczorami, kiedy dzieci usnęły o dziewiątej, ona jeszcze w kuchni działała, a Michał już dziesiąty raz drzemał na kanapie i narzekał, jaki to jest styrany po pracy.

Tak że jak już w końcu Zuzanna trafiła do szpitala, to nikogo nie dziwiło. Udawała, że nie boli, nawet nie zauważyła poważnej choroby. Leżała tam ponad dwa tygodnie nikt z domu nie przyszedł jej odwiedzić. Gdyby nie telefon, nie dałaby rady; na szczęście przyjaciółka z Torunia, Kasia, wszystko jej przyniosła, czego potrzebowała.

No i jak tylko wyszła ze szpitala nie wiesz nawet, jaka była zdecydowana od razu poszła złożyć papiery o rozwód. Wiesz co nie wiem czy to szczęście, czy siła, ale przynajmniej w końcu pomyślała choć raz o sobie.

Rate article
Fajna Tajna
Chociaż Basia była idealną synową i oddaną żoną, zniszczyła nie tylko swoje małżeństwo, ale również …