„Chcesz mojego męża? Twój jest!” – powiedziała żona z uśmiechem do nieznajomej kobiety, która pojawiła się niespodziewanie pod drzwiami ich mieszkania w warszawskim bloku.

Chcesz mojego męża? Proszę bardzo, możesz go mieć! powiedziała żona z ironicznym uśmiechem do kobiety, która nagle pojawiła się u jej drzwi.

Zaczekaj chwilkę, Haniu! Ktoś dzwoni do drzwi. Oddzwonię, jak się dowiem, kto to i czego chce powiedziała Ania z niechęcią, kończąc rozmowę z przyjaciółką z dzieciństwa. Hania właśnie opowiadała jej ze szczegółami o urodzinach swojej teściowej, rozśmieszając Anię do łez, jakby oglądały świetną komedię.

Ania podeszła do drzwi, spojrzała przez judasza i zaskoczona zobaczyła nie sąsiada, bo wszak nieznajomi nie mieli wstępu do ich zabezpieczonego bloku, lecz młodą, obcą kobietę o nieco dziwnym wyglądzie. Ania nigdy wcześniej jej nie widziała.

Zdecydowała się nie otwierać w tamtych czasach rozsądniej było unikać kontaktu z obcymi, szczególnie że oszustów wokół nie brakowało. Ania zawsze żyła według zasady: żadnych rozmów z nieznajomymi. To łatwy łup dla naciągaczy ale nie ona.

Sięgnęła po telefon, by wznowić rozmowę z Hanią, gdy zabrzmiał dzwonek raz jeszcze. Nieznajoma była bezczelnie natarczywa, pewna że ktoś musi być w domu i nie zamierzała odejść bez odpowiedzi.

Ania była sama mąż, Tomek, pojechał właśnie do kolegi pomagać w remoncie. Znów spojrzała przez wizjer, tym razem przyglądając się uważniej tajemniczej kobiecie. Coś w niej było żałosnego i niepokojącego jednocześnie, choć Ania nie czuła zagrożenia.

Co najgorszego może się stać? Otworzę, powiem, żeby sobie poszła i będę miała święty spokój pomyślała Ania. Pewnie się pomyliła drzwiami albo wciska jakąś tandetę do sprzedania.

W końcu zdecydowała się otworzyć. Kobieta natychmiast wyprostowała się, odruchowo poprawiając włosy zanim przemówiła.

Dzień dobry! Pani jest Ania, prawda? zapytała, nerwowo bawiąc się apaszką. No tak, jasne, że pani to pani, po co w ogóle pytam.

Nieźle pomyślała Ania. Oszustki mają coraz lepsze rozeznanie. Zna nawet moje imię.

Kim pani jest i czego pani chce? Od pięciu minut pani tu stoi. Proszę przejść do rzeczy albo sobie pójść stwierdziła Ania stanowczym tonem.

Czy Tomek jest w domu? zapytała niespodziewanie nieznajoma.

To dopiero! pomyślała Ania z rosnącą podejrzliwością. Zna nawet imię mojego męża. Zdecydowanie się przygotowała.

Przyszła pani do Tomka? dociekała Ania, choć miała coś zupełnie innego na końcu języka.

Nie, przyszłam tu do pani. Ale jeśli Tomek jest w domu, wszystko będzie trudniejsze odparła kobieta, aż nazbyt swobodnie.

Trudniejsze? O czym ona mówi? pomyślała Ania, coraz bardziej zaciekawiona.

Nie ma go. O co chodzi?

Może wejdziemy? Źle się rozmawia o takich sprawach na klatce zaproponowała nieznajoma, odważniej niż wcześniej.

Nie ma mowy! Nie znam pani i nie wpuszczam obcych do domu. Proszę mówić, co ma pani do powiedzenia odpowiedziała Ania stanowczo.

Naprawdę chce pani rozmawiać o szczegółach mojego związku z Tomkiem tu, pod drzwiami, przy sąsiadach? uśmiechnęła się ironicznie kobieta.

Co takiego? Jaka relacja? podniosła głos Ania, zaskoczona.

Czy wszystko w porządku, pani Ani? Dlaczego pani krzyczy? zapytała pani Kowalska, sąsiadka, która właśnie wysiadła z windy.

Dzień dobry, pani Kowalska! Nic się nie dzieje. Jak pogoda? próbowała przekierować temat Ania.

Chyba się zbiera na deszcz mruknęła sąsiadka, nie spiesząc się do swojego mieszkania, wyraźnie zaciekawiona rozmową.

Proszę wejść powiedziała Ania niechętnie, przepuszczając kobietę do środka.

Ta z miejsca zaczęła rozglądać się po mieszkaniu, jej wzrok lądował na różnych drobiazgach.

Ma pani pięć minut. Proszę mówić zatrzymała ją Ania, blokując przejście w głąb salonu. Nie jesteśmy w muzeum.

Nazywam się Grażyna zaczęła kobieta, zdejmując apaszkę i płaszcz. Tomek i ja jesteśmy w sobie zakochani.

Typowe! Nie można było wymyślić nic ciekawszego? przerwała jej Ania z cierpkim uśmiechem.

Cóż, ludzie zakochują się i odkochują, tak bywa. Nie jest pani pierwszą żoną, której mąż odszedł Grażyna wypowiedziała to z pewnością siebie, próbując prześlizgnąć się obok Ani.

I jest pani pewna, że już mnie nie kocha, tylko panią? Ania nadal się uśmiechała.

Absolutnie! Inaczej nie byłoby mnie tutaj odpowiedziała Grażyna bez wahania.

No właśnie, problem w tym, że mój mąż nie umie nikogo kochać. Skoro więc panią też nie, to się pani rozczaruje stwierdziła spokojnie Ania.

Grażyna próbowała jeszcze coś odpowiedzieć, ale właśnie otworzyły się drzwi i do mieszkania wszedł Tomek…

…w progu zamarł, widząc nieznajomą kobietę w przedpokoju.

Grażyna? Co ty tu robisz w sobotę? Coś się stało w pracy? zapytał zdezorientowany.

Nie, jest tutaj dla ciebie powiedziała Ania, nie kryjąc złośliwej satysfakcji.

Dla mnie? O co chodzi? Coś się wydarzyło w robocie? Tomek tracił cierpliwość, coraz bardziej zbity z tropu.

Nie, kochanie. Przyszła, żeby cię ode mnie zabrać. Na zawsze odparła Ania, uśmiechając się pod nosem.

Grażyna, speszona, chwyciła znów płaszcz i pospiesznie ruszyła w stronę wyjścia.

Już wychodzisz? I co z Tomkiem? Przecież dla niego tu przyszłaś. Szczerze mówiąc aż się palę, by ci go oddać rzuciła za nią Ania ze śmiechem.

Ale Grażyna już zamykała za sobą drzwi, nie mówiąc słowa.

O co tu w ogóle chodziło? zapytał kompletnie skołowany Tomek.

Może ty mi powiesz? Dlaczego pojawiła się ta odważna pani, już gotowa na rozwód i przekonana, że zamieszkasz z nią? Ania skrzyżowała ręce.

Mówisz poważnie? Nie mam żadnego pojęcia, co się dzieje. Ostatnio zachowywała się dziwacznie w pracy, ale nigdy jej nie zachęcałem. Mam już dość takich historii. Przysięgałem ci, pamiętasz? odparł wzburzony Tomek.

Pamiętaj, znasz mnie nie toleruję takich rzeczy. Ale niech ci powiem, kobiety dzisiaj zrobią wszystko, żeby wyprostować swoje zagmatwane życia rzuciła Ania, kręcąc głową.

Tomek zdjął buty i poszedł do kuchni. Ania przez chwilę została w przedpokoju, zamyślona. Obiecała sobie, że nie pozwoli takim incydentom zakłócić domowego spokoju. Bezwiednie uśmiechnęła się do siebie na myśl, jak nieudolnie Grażyna wszystko rozegrała.

Było jasne, że mimo obcych zakusów, ich związek był dużo mocniejszy niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Rate article
Fajna Tajna
„Chcesz mojego męża? Twój jest!” – powiedziała żona z uśmiechem do nieznajomej kobiety, która pojawiła się niespodziewanie pod drzwiami ich mieszkania w warszawskim bloku.