Dzisiaj zanotuję swoje przemyślenia.
O, Jadwiga, dzień dobry! Odwiedzasz mamę? krzyknęła sąsiadka z balkonu.
Dzień dobry, pani Krystyno. Tak, idę do mamy.
Może z nią porozmawiasz? westchnęła kobieta. Zupełnie się zmieniła po rozwodzie, biedaczka.
Co pani ma na myśli? Jadwiga zesztywniała.
Mam problemy ze snem, budzę się wcześnie. Widziałam ją pewnego poranka, koło piątej, wysiadającą z taksówki. I wyglądała powiedzmy, nie jak zwykle. Może nawet trochę podchmielona. Wszyscy sąsiedzi plotkują. W jej wieku! I po co wyrzuciła twojego ojca? Tak, zawinił, ale kto nie ma grzechów? Tyle lat razem głupota rozwodzić się teraz.
Dziękuję, pani Krystyno powiedziała Jadwiga, łykając ślinę. Porozmawiam z nią.
Z tymi słowami ruszyła szybko w stronę domu. Jej matka rzeczywiście wyrzuciła ojca pół roku temu, gdy przyłapała go na zdradzie. Jadwiga prosiła, żeby się nie spieszyła wszystko się może ułożyć. Ale matka była nieugięta. I co dziwne nie wpadła w depresję, jak można by się spodziewać, lecz wręcz przeciwnie, rozkwitła. Nowe ubrania, tańce, bary, przyjaciółki rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiła.
Jadwidze było trudno to zaakceptować. Sama miała wkrótce ślub, planowali dzieci. A jej matka w barze do rana? Jaką babcią będzie? Jak przedstawić ją teściowej, skoro jedna robi na drutach, a druga bawi się w klubach?
Gdy weszła do domu, matka wyszła na spotkanie z imbrykiem w dłoni i szerokim uśmiechem. Ubrana nie w znoszony szlafrok, lecz w elegancki, beżowy kostium. Zrobione paznokcie, pedicure, sztuczne rzęsy widać było, że cieszy się życiem.
No i jak Andrzej? zapytała, stawiając filiżanki na stole.
Wszystko w porządku odparła Jadwiga, starając się opanować ton. A ty?
Wspaniale! Wczoraj byłam z koleżankami w barze do rana. Tańczyłyśmy, potem karaoke. Co za zabawa!
Pani Krystyna mi wszystko opowiedziała wtrąciła Jadwiga ponuro. Że wróciłaś o piątej rano i wyglądałaś pijana.
Matka roześmiała się.
No bo co? W barze pije się herbatę?
Jadwiga nie wytrzymała.
Mamo, nie sądzisz, że przesadzasz?
W czym?
No, delikatnie mówiąc, nie masz już dwudziestu lat. Jakie tańce, jakie kluby? Ty powinnaś być przykładem. Będziesz babcią!
Jestem kobietą, która wreszcie jest wolna. Nie będę żyć według cudzych scenariuszy.
Ale żyłaś z tatą tyle lat! Jak możesz tak łatwo to przekreślić?
Matka zamilkła, potem spokojnie, ale stanowczo powiedziała:
Twój ojciec mnie zdradził. To nie był błąd, tylko świadomy wybór. A ja nie chcę już być tylko służącą. Chcę żyć. Dla siebie. Przeżyłam tyle lat dla rodziny. Teraz robię, co chcę.
Ale masz prawie pięćdziesiątkę!
I co? Mam starzeć się według harmonogramu?
Jadwiga zrozumiała, że posunęła się za daleko.
Przepraszam, nie chciałam cię urazić. Po prostu się martwię.
Jeśli się mnie wstydzisz, nie zapraszaj mnie na ślub. Ale wiedz jedno: nie zasłonię siwych włosów chustą i nie ubiorę się w workowatą sukienkę. Będę tańczyć i może nawet flirtować. Czuję się dobrze.
Nie, mamo, chcę, żebyś tam była. Tylko że
Tylko że ciocia Krystyna nie pochwala? Cóż, mnie to nie obchodzi. Wreszcie żyję.
Gdy wróciła do domu, opowiedziała wszystko narzeczonemu.
Nie wiem, jak zareagować.
Andrzej się roześmiał:
Twoja matka jest świetna. Nie załamała się, wybrała życie. To nie zbrodnia być szczęśliwym.
W weekend Jadwiga zadzwoniła do matki.
Mamo, chodźmy do SPA, a potem do baru z muzyką na żywo?
Nie będziesz się mnie wstydzić?
Powiem, że jesteś moją starszą siostrą zaśmiała się Jadwiga.
No to umowa. Ale wiedz, że nie wracamy wcześnie.
Ten dzień stał się przełomem. Jadwiga po raz pierwszy zrozumiała, jaką siłę ma w sobie jej matka. I że może powinna się od niej uczyć być sobą. Żyć nie tak, jak trzeba, ale tak, jak się czuje.



