Chcę zrobić test jeśli Ola naprawdę jest moja zabiorę ją.
Bierz, choćby teraz, bo tylko się plącze pod nogami mam dość, karmić ją trzeba, ubierać, nawet sobie czasem nie kupię nic, żeby jej coś do jedzenia dać. Takie życie Daj pieniędzy, Krzysiek, co?
Weronika szykowała się do pracy. Szybko przygotowała mężowi kanapki, zawinęła je w folię i położyła na stole.
Krzysztof pracował w warsztacie samochodowym, nie mieli przerwy obiadowej, więc zawsze musiał coś ze sobą zabierać.
Sama Weronika była kucharką w stołówce. Jej praca była trochę dalej od domu, więc musiała wstawać godzinę wcześniej niż mąż.
Na zewnątrz wciąż mżyło, więc Weronika wzięła parasol leżący w przedpokoju. Wypadł jej z ręki i z hukiem uderzył o podłogę. Zamarła, potem zajrzała do sypialni mąż się nie obudził.
Uśmiechnęła się cicho.
Co za gapa! wysunęła się za drzwi.
Autobus nadjechał niespodziewanie szybko. Weronika usiadła przy oknie i patrzyła na miasto. Zamyśliła się o swoim życiu.
Nie była już młodą dziewczyną, zbliżała się do trzydziestki, była szczęśliwą mężatką Choć nie żyli w dostatku, wydawało się jej, że są zgodni.
Tylko jedno ją trapiło nie mogli mieć dzieci. A tak bardzo pragnęła malucha, nieważne, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka.
Przez trzy lata małżeństwa chodziła na badania, ale lekarze tylko rozkładali ręce i mówili, że wszystko jest w porządku.
Autobus się zatrzymał. Weronika zapłaciła i wysiadła. Zostało jej tylko przejść przez park, za którym była jej stołówka.
Zrobiła kilka kroków i zatrzymała się zaskoczona na mokrej ławce siedziała mała dziewczynka i płakała. Miała na sobie cienką kurtkę i trzęsła się z zimna, a po policzkach płynęły łzy, mieszając się z kroplami deszczu.
Weronika podeszła i delikatnie zapytała:
Hej, dlaczego tu siedzisz sama?
Mama mnie wyrzuciła szepnęła dziewczynka, łkając.
Jak to wyrzuciła? Weronika nie mogła w to uwierzyć. Kto wyrzuca własne dziecko na deszcz?
Spała, a ja byłam głodna. Obudziłam ją, a ona zaczęła krzyczeć. I teraz tu jestem.
Jak masz na imię?
Ola.
Co mam z tobą zrobić, Olu? Weronika zamyśliła się, spojrzała na zegarek. Chodźmy. Gdzie mieszkasz? Daleko stąd?
Nie, tu blisko dziewczynka machnęła ręką w stronę bloków.
Ruszyły w kierunku, który wskazała. Po pięciu minutach stały przed drzwiami mieszkania. Weronika nacisnęła dzwonek, ale nikt długo nie otwierał.
W końcu drzwi uchyliła senna, zaniedbana kobieta w brudnym szlafroku. Tłuste, nierozczesane włosy opadały na jej zmęczoną twarz.
Spojrzała na Weronikę, potem na Olę, i bez słowa cofnęła się.
Wejdź.
Weronika przekroczyła próg. W mieszkaniu unosił się duszący zapach, od którego zrobiło się jej niedobrze. Na podłodze leżały brudne szmaty, a warstwa kurzu na meblach świadczyła, że nikt tu od dawna nie sprzątał.
Gdy rozejrzała się po pokoju, dostrzegła na półce zdjęcie.
Oczy jej się rozszerzyły.
Widziała je w albumie męża ale tamta fotografia była przycięta, zostawiając tylko Krzysztofa.
Tu był on, ale obok niego stała młoda, ładna kobieta, w której Weronika ledwo rozpoznała gospodynię mieszkania.
No? prychnęła kobieta.
Co ‘no’? Weronika otrząsnęła się. Twoja córka płacze w parku, a ciebie to nie obchodzi? Jaka z ciebie matka?
A ty mnie jeszcze pouczysz! Wychowuj swoje, a nie cudze! kobieta odwróciła się do córki. Gdzie się włóczyłaś?
Dziewczynka szybko wślizgnęła się do drugiego pokoju. Weronika zrozumiała, że nie ma tu nic do roboty. Wyszła.
Cały dzień myślała o Oli, o zdjęciu i o tej zaniedbanej kobiecie, która najwyraźniej miała coś wspólnego z jej mężem.
Wieczorem, podając Krzysztofowi zdjęcie, spytała:
Kochanie, kto jest z tobą na tej fotografii?
Mówiłem ci kiedyś o Agnieszce. Spotykaliśmy się długo, nawet chcieliśmy brać ślub, ale poznała innego i zostawiła mnie.
A dlaczego przyciąłeś zdjęcie?
Nie mogłem jej wybaczyć, że nie zostawiła mojego dziecka. Gdy się rozstaliśmy, była w ciąży, ale powiedziała, że usunęła. Wyjechałem z miasta, poznałem ciebie. Wróciliśmy już razem. Nie ukrywałem niczego. Ale dlaczego pytasz?
Dziś przydarzyła mi się dziwna historia Weronika opowiedziała o dziewczynce i jej matce.
Krzysztof wysłuchał uważnie, potem spytał, ile Ola ma lat. Weronika odpowiedziała.
Zamyślił się. Tak, mogła być jego córką.
Gdzie, mówisz, one mieszkają?
Weronika powiedziała i poszła spać była wykończona. Ledwo zasnęła, a gdy obudziła się po północy, zobaczyła światło w kuchni.
Cicho podeszła i zajrzała. Krzysztof siedział przy stole, pogrążony w myślach.
Następnego dnia zapukał do drzwi swojej byłej. Otworzyła mu Ola. Dziewczynka patrzyła na nieznajomego mężczyznę, który jakoś się do niej uśmiechał.
Cześć. Ty jesteś Ola? A gdzie twoja mama? dziewczynka odwróciła się i pobiegła do środka.
Mamo! Ktoś przyszedł!
Kto? z pokoju wyjrzała zaniedbana kobieta.
Krzysztof patrzył i nie poznawał Agnieszki dziewczyny, którą kiedyś kochał.
Ty? uniosła brwi. Po co przyszedłeś? Czego chcesz?
Wszedł do środka, nie czekając na zaproszenie, wdychając stęchłe powietrze mieszkania.
Agnieszko, chcę znać prawdę. Ola, sądząc po wieku, może być moją córką. Tak jest?
Kobieta ciężko usiadła na krześle i podniosła wzrok.
Pożyczysz pieniądze, co? Alimentów mi nie płaciłeś. A ja ją karmię grosza od ciebie nie wzięłam. Daj choć stówę.
Dlaczego mnie ok



