**Dziennik Michała**
Dziś znów deszcz pada. Wstałem wcześnie, bo praca w warsztacie samochodowym nie czeka. Magda, moja żona, już krzątała się w kuchni. Zostawiła mi kanapki zawinięte w folię wiadomo, w pracy nie ma stołówki, więc zawsze coś ze sobą zabieram.
Magda pracuje jako kucharka w stołówce. Wstaje jeszcze przede mną, bo ma dalej do roboty. Gdy wychodziła, parasol wyślizgnął jej się z ręki i z hukiem upadł w przedpokoju. Zamarła na chwilę, spojrzała do sypialni na szczęście nie obudziłem się. Uśmiechnęła się do siebie: *”Ale ze mnie gapa!”* i cicho wyszła.
Autobus przyjechał szybciej, niż się spodziewała. Magda usiadła przy oknie i patrzyła na miasto. Myślała o swoim życiu. Nie była już młodziutką dziewczyną bliżej jej do trzydziestki niż dwudziestki. Mimo że nie żyliśmy bogato, wydawało jej się, że są szczęśliwi. Tylko jedno ją gryzło nie mieli dzieci. Trzy lata małżeństwa, badania, a lekarze tylko rozkładali ręce: *”Wszystko w porządku, trzeba czekać.”*
Wysiadła i ruszyła przez park. Nagle zatrzymała się na mokrej ławce siedziała mała dziewczynka i płakała. Miała cienką kurteczkę, trzęsła się z zimna, a po policzkach spływały łzy zmieszane z deszczem.
Cześć, dlaczego tu siedzisz sama? spytała Magda.
Mama mnie wygoniła szepnęła dziewczynka.
Jak to? Magdzie trudno było uwierzyć.
Spała, a ja byłam głodna. Obudziłam ją Krzyczała I teraz tu jestem.
Jak masz na imię?
Ola.
Magda westchnęła.
No to co z tobą zrobię, Olu? Gdzie mieszkasz?
Niedaleko machnęła ręką w stronę bloków.
Poszły. Przed drzwiami mieszkania długo nikt nie otwierał. W końcu stanęła przed nimi zmęczona kobieta w brudnym szlafroku. Włosy potargane, twarz pomięta. Spojrzała na Magdę, potem na Olę i mruknęła:
Wchodźcie.
W środku śmierdziało stęchlizną. Kurz na meblach świadczył, że nikt tu od miesięcy nie sprzątał. Magda zauważyła zdjęcie na półce oczy jej się rozszerzyły. Widziała je w naszym albumie, tylko tam było przycięte, zostałem tylko ja. A tu obok mnie stała ta kobieta.
No i? burknęła gospodyni.
Wasza córka płakała w parku! Magda nie mogła się powstrzymać. Co to za matka?!
A ty mi tu praw moralnych nie czytaj! warknęła. Zabieraj się!
Ola szybko wślizgnęła się do pokoju. Magda wyszła, ale cały dzień myślała o tej dziewczynce i zdjęciu.
Wieczorem pokazałem jej fotografię.
Kochanie, kto to jest? spytała.
To Ewa. Byliśmy razem, nawet chcieliśmy się pobrać, ale zostawiła mnie dla innego.
Dlaczego przyciąłeś zdjęcie?
Bo nie mogłem jej wybaczyć Gdy się rozstaliśmy, była w ciąży. Powiedziała, że usunęła dziecko. Wyjechałem, poznałem ciebie
Magda opowiedziała mi o Oli.
W nocy nie spałem. Rano poszedłem pod ten adres. Otworzyła mi Ola. Stała i patrzyła na mnie dużymi oczami.
Cześć, a gdzie mama?
Śpi! pobiegła do pokoju.
Ewa wyglądała jak cień tej kobiety, którą pamiętałem.
Czego chcesz? warknęła.
Ola może być moją córką. To prawda?
Pożyczysz sto złotych? roześmiała się gorzko. Alimentów nie płaciłeś, a ja ją wychowałam.
Mówiłaś, że nie masz dziecka!
Chciałam, ale ten drugi mnie rzucił. Wróciłam, ale już ciebie nie było.
Zrobię test. Jeśli to moja córka, zabiorę ją.
Bierz ją, niech ci zawraca głowę! machnęła ręką. Daj pieniądze i spadaj.
Ola podeszła nieśmiało.
Ty jesteś moim tatą?
Tak. Chcesz ze mną zamieszkać?
Spojrzała na Ewę, potem na mnie.
Nie będziesz na mnie krzyczał?
Nigdy.
Wzięliśmy jej rzeczy i wyszliśmy. Ewa dogoniła mnie na klatce:
No to dasz te pieniądze?
Wr


