Chcę oddać syna byłemu mężowi – dziecko stało się nie do ujarzmienia, a ja już nie daję rady.

Nie wiem, czy dam radę dalej. Mój syn stał się nie do opanowania, tracę kontrolę i myślę o tym, by oddać go do ojca.

Mój syn, który ma 12 lat, kiedyś był zupełnie inny. Dekadę temu, gdyby ktoś mi powiedział, że będę myślała o takim kroku, wyśmiałabym tę osobę w twarz. Teraz czuję się przytłoczona, jakbym stała nad przepaścią. Jestem wyczerpana, a mój syn, Kamil, jest zupełnie innym człowiekiem. Cały czas się kłócimy, przynosi do domu rzeczy, które nie należą do niego, i z uśmiechem mówi, że „tylko pożyczył”. Nauczyciele i rodzice dzwonią bez przerwy, a każda rozmowa to jak cios.

Rozwiodłam się dawno temu, a moja mama mieszka blisko nas, w naszym miasteczku pod Radomiem. Ale zamiast wsparcia mam tylko wyrzuty i “mądre” rady. Przychodzi na chwilę, krytykuje, po czym wychodzi, zostawiając mnie ze złym samopoczuciem. Kamil jest więc na mojej głowie. Krzyczę, proszę, zabieram kieszonkowe — i nic. Patrzy na mnie z wyzwaniem w oczach, jakby wiedział, że nie dam rady.

Ostatnio znów doszło do wybuchu. Znalazłam w jego plecaku drogi telefon, widocznie nie jego.

— Kamil, skąd to masz? — spytałam, próbując zachować spokój.

— Znalazłem. — odpowiedział, nie mrugnąwszy okiem.

— Gdzie znalazłeś?

— Na ławce.

— Na jakiej ławce, do licha?! — wybuchłam. — Zrozum, że to kradzież!

— Nie ukradłem, tylko wziąłem. — odpowiedział spokojnie.

— I co chciałeś z tym zrobić?

— Nic, tylko zobaczyć.

Byłam wściekła, nie mogłam zapanować nad emocjami.

— Nie możesz tak robić! To nie jest twoje! Jutro masz to oddać do szkoły!

Spojrzał na mnie z wyzwaniem.

— Nie pójdę.

— Jak to “nie pójdę”?! Nie będziesz mi dyktował warunków! — krzyczałam, tracąc kontrolę.

— Nie pójdę i już.

Łzy napłynęły mi do oczu, a on po prostu poszedł do swojego pokoju, jakby nic się nie stało.

Następnego dnia zadzwoniłam do jego ojca, Piotra. Chwiałam się, ale powiedziałam mu wszystko:

— Chodzi o Kamila. Nie daję już rady. Może zabierzesz go do siebie? Potrzebuje męskiego przykładu. Boję się, że się zagubi.

Piotr zamilkł, po czym westchnął ciężko.

— Wiesz, że pracuję długo, nie mam czasu.

— A ja myślisz, że mam?! — wybuchłam. — Jestem z tym sama! Mama tylko mnie obwinia. Ty masz swoje sprawy, ja swoje — kto mi pomoże?!

— Ale jesteś jego matką… — zaczął.

— A ty ojcem! — przerwałam. — Tak samo odpowiedzialnym!

Obiecał pomyśleć i rozłączył się. Wieczorem przyszła mama, a ja zebrałam się na odwagę, by powiedzieć jej o moim pomyśle.

— Anna, oszalałaś?! — wykrzyknęła, nim zdążyłam skończyć. — Oddać syna do ojca? Jak mogłaś to wymyśleć?

— Mamo, nie daję rady. Jestem sama, nie mam sił.

— Nie dajesz rady? Urodziłaś to wychowuj! Co to za matka, która oddaje dziecko?

— A ty kiedyś pomogłaś? Tylko krytykujesz! — wyrzuciłam z siebie. — Jestem sama! Nie ma Piotra, nie ma ciebie, nie ma przyjaciół! Zawsze sama!

Wyszedła z trzaskiem drzwi, a ja usiadłam, wpatrując się w pustkę. Może jestem złą matką? Może to moja wina, że Kamil taki jest? Ale mam też prawo być zmęczoną. Dlaczego ja muszę ponosić odpowiedzialność za nas oboje?

Od tego czasu Kamil prawie nie wychodzi z pokoju, milczy, unika mnie. Siedzę, patrzę na telefon i czekam na telefon od Piotra. Jeśli się nie odezwie, sama zadzwonię. Może zgodzi się zabrać syna? Czy powinnam szukać sił w sobie? Nie wiem, co robić. Chcę ratować syna, ale czuję, że sama tonę. Jak żyć?

Rate article
Fajna Tajna
Chcę oddać syna byłemu mężowi – dziecko stało się nie do ujarzmienia, a ja już nie daję rady.