Były teść…

Małgorzata zamyślona przyglądała się bajecznemu bukietowi, który pół godziny temu dostarczył jej kurier. Nie mogło być pomyłki – kwiaty były właśnie dla niej. Świadczyła o tym dobitnie dołączona kartka z dwoma słowami: “Cudownej Małgosi”.

Dziewczyna zyskała tajemniczego wielbiciela zaraz po rozwodzie. Przeżyła rozstanie z Arturem wyjątkowo ciężko. Nie chodziło nawet o uczucia, ale o całe błoto, jakie wylała na nią teściowa. A Artur, teraz już były mąż, zawsze stawał po stronie matki.

Jakie to wszystko było dziwne. Tego samego wieczoru, gdy Małgorzata wróciła do domu z dokumentem o rozwodzie, zadzwonił kurier. Na widok wspaniałych róż dziewczyna pomyślała nawet, że to Artur się z niej naśmiewa. A przecież takie kwiaty kosztowały majątek, zwłaszcza taki luksusowy bukiet. A były mąż okazywał jej hojność tylko raz, i to bardzo dawno.

Od tamtego dnia Małgorzata zaczęła dostawać kwiaty dwa, trzy razy w tygodniu. Zawsze do bukietu była dołączona krótka karteczka. Dziewczyna łamała sobie głowę, zastanawiając się, kto je przysyła.

Gdy wpatrywała się w te zachwycające róże, nagle przypomniała sobie tę jedną jedyną sytuację, gdy Artur podarował jej kwiaty. Stało się to po paskudnej kłótni. Halina, matka Artura, zrobiła wtedy wszystko, by pokłócić syna z synową.

— Marnujesz pieniądze! — ryczał mąż, gdy dowiedział się, że żona zrobiła paznokcie w ekskluzywnym salonie.
— To nie są aż tak duże sumy — sprzeciwiła się Małgorzata. — W końcu też pracuję i mam prawo wydawać na siebie.
— Umawialiśmy się, że duże wydatki omawiamy wspólnie — kontynuował oburzony Artur. — A twoje paznokcie kosztują fortunę. Mama pokazała mi cennik!

Małgorzata uśmiechnęła się gorzko. Oczywiście, znowu nie obeszło się bez teściowej. Halina nie polubiła synowej od pierwszego wejrzenia i wciąż jej dokuczała.

Artur nigdy nie stanął w obronie żony. Zawsze był po stronie matki. Halina wkładała mu do głowy różne brednie. Gdy przychodziła do młodych, wymachiwała rękami, wskazując na (według niej) brudne okna. Artur później urządzał żonie awantury, nazywając ją złą gospodynią i bałaganiarą.

Pewnego razu teściowa zobaczyła, jak Małgorzata wraca z pracy. Kobieta przeraziła się wyglądem synowej. Nie omieszkała powiedzieć synowi, że jego żona, sądząc po ubraniu i fryzurze, musi w pracy zajmować się czymś nieprzyzwoitym.

— Widziałeś, jaki rozcięcie ma ta sukienka? — oburzała się Halina. — A przecież szef Małgosi to mężczyzna. Pewnie kręci przed nim tyłkiem, żeby dostać podwyżkę.

Zamiast postawić matkę do pionu, Artur się z nią zgodził. Po każdej takiej rozmowie urządzał żonie “słodkie życie”.

Ta właśnie kłótnia, gdy Małgorzata “ośmieliła się” wydać swoją wypłatę na paznokcie, skończyła się potworną awanturą. Artur obrażał żonę, nazywał ją rozrzutnicą i utrzymanką.

— Nie wstydzisz się tak do mnie mówić? — oburzyła się Małgorzata. — Nawiasem mówiąc, zarabiam więcej niż ty.

Faktycznie, Małgorzata miała wyższe dochody niż mąż. Arturowi od jakiegoś czasu nie układało się w pracy. Skakał z miejsca na miejsce – raz warunki były zbyt ostre, raz płacili za mało.

Pieniędzy od Artura Małgorzata nigdy nie widziała. Nawet zakupów nie robił. Odpowiadał tylko za opłaty czynszowe, ale i z tym nie zawsze sobie radził. To właśnie z powodu zaległości wybuchła wtedy awantura.

— Nie mamy jak zapłacić za mieszkanie, a ty wydajesz fortunę na paznokcie! — wrzeszczał Artur.
— Żeby płacić czynsz, trzeba zarabiać — odparła Małgorzata ze złością. — A ty, widzę, zapomniałeś, jak to się robi. Ja kupuję jedzenie, leki, paliwo, naprawiam samochód. Nawet ubrania kupuję za swoje.
— Mieszkasz w moim mieszkaniu i jeszcze śmiesz mi wypominać pieniądze? — wykrzyknął Artur obrażony. — Mama ma rację, wpuścisz babę do domu, a ona od razu chce tu rządzić.

Arturowi było po prostu wstyd. Matka wmówiła mu, że to on wszystko utrzymuje. Mieszkanie jest jego, więc żona ma w nim “prawa najemcy”. Powinna więc sprzątać, gotować i słuchać męża.

— Trzy dni nie jadłem mięsa — krzyczał obrażony mąż — a ty wydajesz kasę na paznokcie!
— Wczoraj była kurczak, przedwczoraj ryba — odpowiedziała Małgorzata. — Jeśli chcesz coś innego, znajdź w końcu porządną pracę i zacznij zarabiać.

Artur nie mógł już znieść takiej bezczelności żony. Jak to możliwe – mieszka w jego domu, a jeszcze czegoś żąda! Nazwał ją więc pasożytem i darmozjadem. A w przypływie złości rzucił nawet, że jeśli chce wydawać swoje pieniądze na paznokcie, to niech się wyprowadza, gdzie chce.

Matka powtarzała mu, że żona nigdzie nie pójdzie. On jest świetną partią, a ona przeciętną dziewczyną, jakich tysiące. Przypomniawszy sobie te słowa, Artur wygnał żonę z domu. Oczywiście nie na serio, tylko po to, by ją nastraszyć.

Nie spodziewał się jednak, że Małgorzata spakuje rzeczy i odejdzie. Dziewczyna miała przedmałżeńskie mieszkanie na dalekim osiedlu. Było maleńkie, z babcinym remontem, ale nadające się do życia – tak uznała Małgorzata.

W panice Artur przybiegł do matki. Opowiedział, że wyrzucił żonę, a ta po prostu wyszła.

— Zbeształem Małgosię za paznokcie — skarżył się. — Powiedziałem, że mam dość życia bez mięsa. Dodałem coś o czynszu. A ona nawet się nie zawstydziła – spakowała się i uciekła.
— No bezczelna! — oburzyła się Halina. — Przyzwoita żona nigdy by nie zostawiła męża. Zwłaszcza po tym, jak ukradła pieniądze z rodzinnego budżetu.
— Jak to ukradła? — wtrącił się teść.

Jan nigdy nie sprzeczał się z żoną i nie wtrącał do jej rozmów z synem. Siedział z boku i milczał. Wiedział, że Halina nie lubi synowej. Ale żeby tak gnębić dziewczynęMałgorzata i Jan, pomimo ostracyzmu otoczenia, znaleźli w sobie prawdziwe szczęście, a ich miłość stała się dowodem, że czasem drugą szansę otrzymuje się w najmniej oczekiwanym momencie.

Rate article
Fajna Tajna
Były teść…