Była teściowa uprzykrza mi życie

**Dziennik osobisty**

Były teść nie daje mi żyć

Mój były mąż od dawna ma własne życie i wychowuje nowe dziecko, a jego matka wciąż nie daje mi odetchnąć. Jak twierdzi, tak bardzo troszczy się o wnuczkę. Szkoda, że nie pilnuje, żeby jej synuś regularnie płacił alimenty.

Z Wojtkiem byliśmy razem sześć lat. To był koszmar. Uciekłam od niego bez wahania, nie bojąc się nawet, że zostanę sama z małym dzieckiem. Choć rodzina przekonywała mnie, że córce potrzebny jest ojciec, wiedziałam, że nie zniosę już jego imprez i ciągłych libacji.

Helena Janicka nigdy mnie nie szanowała. Ale po rozwodzie nagle zaczęła się mną interesować, zasłaniając się troską o wnuczkę. Pewnie bała się, że na starość nikt jej nawet szklanki wody nie poda.

— Czego się czepiasz? Nie bije cię, pensję do domu przynosi. Normalny facet — narzekała była teściowa.

Widocznie powinnam trzymać się mężczyzny, który tylko nie bije. No jasne. Wiedziałam, że dyskusja z nią nie ma sensu, więc ignorowałam jej gadanie. Na alimenty też nie wniosłam pozwu, żeby potem były mąż nie rościł sobie praw do córki. Obiecał pomagać finansowo. Niestety, obietnice to jego specjalność.

Pół roku później były mąż znów się ożenił. Wieść o kolejnym dziecku jakoś nie ucieszyła teściowej. Zaczęła mnie śledzić i próbowała na siłę pogodzić z synem. Wpadała bez zapowiedzi, żeby kontrolować moje życie. Przecież ma prawo widywać wnuczkę — wygodna wymówka.

Dlaczego wcześniej nie interesowała się tak córką? Od razu zrozumiałam, że tylko sprawdza sytuację.

Po rozwodzie zaczęłam wszystko od nowa. Kiedyś nie odchodziłam od garów i miotły, nie widywałam przyjaciółek i nie wychodziłam poza podwórko. Teraz znajduję czas dla siebie. W weekendy spotykamy się z rodzicami, jeździmy na działkę, chodzimy do kina czy zoo.

— Nie woź dziecka wszędzie. Niech uczy się obowiązków — rzuciła raz była teściowa.

— W weekendy odpoczywamy. Córka się cieszy, a twoje garnki i mopy mogą poczekać.

Wygląda na to, że powinnam siedzieć w domu i płakać za byłym mężem. Do tego uczyć ośmiolatkę gotować i sprzątać. Po co? Dziecko powinno nacieszyć się dzieciństwem — dorosłych problemów będzie i tak aż nadto. Zbiera zabawki, układa rzeczy, nakrywa do stołu — jak na swój wiek radzi sobie świetnie.

— Z ciebie gospodyni nienajlepsza, i córka taka będzie — komentowała teściowa.

Pewnego dnia zapomniałam wyrzucić starą szczoteczkę do zębów, a nową postawiłam w kubku. Teściowa uznała, że wpuszczam do domu facetów i bawię się przy dziecku. Nie tłumaczyłam się — jestem dorosła i robię, co chcę.

— Nie masz prawa mieć życia osobistego, bo jesteś matką. Głowę powinnaś mieć zajętą dzieckiem, nie mężczyznami — wrzeszczała na całą klatkę.

— A twój synek może? Już kolejne dziecko robi!

— Ty go zostawiłaś, a porządni faceci nie leżą na chodniku.

Kazałam jej więcej do nas nie przychodzić i nie psuć mi nerwów. Jeśli chce spotkać się z wnuczką, zabiorę ją do parku. Ale do naszego domu wstęp ma zamknięty. Teraz się burzy i straszy opieką społeczną. Nie boję się — jestem dobrą matką, choćby teściowa nie wiem co wymyślała.

Rate article
Fajna Tajna
Była teściowa uprzykrza mi życie