Była piękna i niezależna Kinga, która zakochała się w przystojnym Jakubie tak bardzo, że aż sama się tym przestraszyła. Pracowała w salonie kosmetycznym, a on przyszedł na strzyżenie i usiadł w jej fotelu.
Proszę trochę krócej powiedział uprzejmie, spojrzał jej w oczy i między nimi natychmiast przemknęła iskra, tak silna, że aż dech zaparło.
*Boże, jaki przystojny, a te oczy palące* przemknęło Kingi przez myśl.
*Rany, jaka piękna dziewczyna pracuje w tym salonie, a ja nigdy tu nie wchodziłem. Trafiłem tu przez przypadek. Ale dobrze się stało. Tylko czy jest wolna? Pewnie ma faceta, takie kobiety nie chodzą same* myślał Jakub, gdy Kinga czarowała nad jego fryzurą.
Szybko skończyła strzyżenie, ale od razu pożałowała:
*Trzeba było się przy nim pokręcić dłużej No trudno, to tylko kolejny klient.*
Jakub nie chciał jednak przepuścić takiej okazji i postanowił spotkać ją wieczorem. Wyszedł z salonu, spojrzał na godziny otwarcia i zadowolony pojechał do biura kończył wcześniej.
Po pracy Kinga wyszła i od razu zobaczyła swojego klienta z bukietem róż. Podszedł do niej z uśmiechem.
Cześć, to dla ciebie podał jej kwiaty.
Dla mnie? A za co? zdziwiła się.
Za świetne strzyżenie roześmiał się, a Kinga też się zaśmiała. Jesteś wolna? Może wpadniemy na kawę?
Możemy zgodziła się, choć w duchu myślała: *Jak to możliwe, że taki przystojniak jest sam?*
W kawiarni rozmawiali lekko i swobodnie. Jakub okazał się rozmowny i interesujący. Rozśmieszał Kingę, a ona śmiała się, zapominając o całym świecie. Od tego wieczora zaczęli się spotykać. Czekała, że w końcu ją rzuci, ale ich związek trwał, a Jakub okazał się czuły i troskliwy.
Minął czas. Zaczęli nawet rozmawiać o wspólnym mieszkaniu i ślubie. Kinga wiedziała jednak, że problemy przez wygląd Jakuba są nieuniknione. Gdziekolwiek przyszli na imprezę czy do pracy zawsze znalazły się kobiety, które rzucały się na cudzych mężczyzn, zwłaszcza takich przystojnych. Nie miała wątpliwości i nawet odmówiła wyjścia za niego właśnie z tego powodu.
Kinguś tak czasem do niej mówił znowu sobie coś wymyślasz, co za fantazje? pytał szczerze.
Nie wiem Nie mogę za ciebie wyjść, bo jesteś zbyt przystojny. A przystojnym facetom nie można ufać. Widzę, jak kobiety na ciebie patrzą wyznała otwarcie.
Kinga, no co mam zrobić? Mam się okaleczyć? zapytał półżartem.
Patrzyła na niego i rozumiała, że kocha go bez pamięci całą duszą i sercem. Kochała jego ciemne, palące oczy, ciepłe spojrzenie spod gęstych rzęs, jego wyraźne, szlachetne rysy twarzy. Jakub był dobrym i wiernym mężczyzną, który oprócz Kingi kochał tylko komputery.
W końcu jednak uległa i zgodziła się na ślub. Pobrali się.
Kinguś, moja jedyna, jesteś najpiękniejsza na świecie obejmował ją i powtarzał ciągle. Nie ma dla mnie kobiety piękniejszej niż ty. Rozpływała się w jego ramionach.
Choć wiedziała, że jest atrakcyjna i mężczyźni często rzucają w jej stronę gorące spojrzenia, dla niej istniał tylko mąż. A jednak widziała, jak inne kobiety wpatrują się w niego.
Do salonu przyszła nowa pracownica Ola, ładna, gadatliwa i przyjacielska. Pewnego dnia zobaczyła Jakuba, który przyjechał do żony w przerwie obiadowej. Wyszli razem do pobliskiej kawiarni.
*Boże, jaki przystojny!* wykrzyknęła Ola, widząc przez okno, jak Jakub wysiadł z auta i podszedł do Kingi.
Wziął ją za rękę i poszli na obiad. Od czasu do czasu przyjeżdżał do żony w przerwie.
Kto to? zapytała koleżankę.
Mąż Kingi.
Mąż?! Niemożliwe! Ola wyraźnie była zaskoczona.
Nikt nie wiedział, ale od tego dnia Ola straciła spokój. Chciała zdobyć tego przystojniaka, była drapieżna i nie cofnęłaby się przed niczym. Rozmawiała z Kingą o jej mężu, wręcz ją prowokowała.
Kinga, nie boisz się, że ci go zabiorą? Trzymać takiego przystojniaka to ryzyko.
Nie boję się odpowiedziała Kinga, choć w środku już się gotowała.
Ola nie dawała jej spokoju, codziennie wracając do tematu.
Kinguś, u was wszystko w porządku? Jeszcze ci go nie zabrali?
Wszystko gra, mamy się świetnie odpowiedziała Kinga, rzucając jej tak ostry wzrok, że na twarzy Oli pojawiło się zakłopotanie. Uwierz mi, Ola, ale mojemu mężowi potrzebna jest tylko ja dodała.
Ola zrozumiała, że przegięła.
Kinga, nie gniewaj się. Źle mnie zrozumiałaś. Nie mam zamiaru cię z nim dzielić tłumaczyła się.
Mimo to Kinga zaczęła się niepokoić. Ola była zbyt natrętna. Wściekała się w duchu:
*Dlaczego są ludzie, którzy wtrącają się w cudze związki? Żyjemy z Jakubem i nie obchodzą nas cudze domysły.*
Ale Ola nie odpuszczała.
Kinga, wybacz, ale przystojni faceci to zagrożenie.
Ola, mówisz z doświadczenia? Ktoś cię skrzywdził? zapytała Kinga.
Był taki. Piękny jak bóg, ale zepsuty do szpiku kości. Kobiety rzucały mu się na szyję, a on nie odmawiał. Potem dziwił się, dlaczego odeszłam.
Nie wszyscy tacy są broniła Jakuba. Nie każdy to kobieciarz.
Kinga wyszła do sklepu, gdy niespodziewanie przyjechał Jakub. Nie zastał jej, więc odjechał. Gdy zadzwonił, powiedziała:
Myślałam, że pójdziemy na obiad.
Jakub, czemu nie zadzwoniłeś? Nie umawialiśmy się, a ja musiałam zrobić zakupy. Dobrze, już idę do kasy.
Gdy wróciła do salonu, Ola powiedziała:
Twój przystojniak tu był. Trzeba przyznać rzadki okaz.
Wiem, dzwonił. Coś chciał przekazać? specjalnie zapytała.
Nie, ale trochę się zatrzymał. Kinga widziała, że Jakub zrobił na Oli wra



