W pewnej rodzinie urodził się chłopczyk o imieniu Igor. Wkrótce jego matka o imieniu Ewa ponownie zaszła w ciążę i urodziła kolejne dziecko, ale jak to często bywa, mąż opuścił kobietę, nie czekając nawet na narodziny drugiego dziecka.
Usłyszałam tę niesamowitą historię od nauczycielki jednego z prywatnych przedszkoli. Opowiedziała nam historię z życia, której zazdrościłyby wszystkie klasyki bestsellerów.
W przedszkolu, w którym pracowała, nie było zbyt wielu wychowanków. Rodzice przyprowadzali tu swoje dzieci i odbierali je po pracy i jak to często bywa, małe dzieci są do siebie bardzo podobne. Jednak nauczycielka nigdy jeszcze nie zauważyła takiego podobieństwa. Ewa sama przyprowadzała swojego syna Igora, nie miała męża, który dawno opuścił rodzinę. Do grupy, w której są o rok młodsze dzieci, chodził mały Adaś, który był również przyprowadzany przez swoją matkę. Obaj chłopcy byli bardzo podobni do siebie, chociaż mieli różnych ojców i inne nazwiska. Co dziwne, ich matki były również bardzo podobne do siebie. Spowodowało to wiele podejrzeń, a także chęć poznania prawdy.
Od razu poczułam, zwierzała się przedszkolanka, że ta sytuacja nie jest prosta i w tej zbieżności podobieństw jest coś tajemniczego i niezrozumiałego. Zapytałam o to kolegów, ale nie byli tym zainteresowani. Podświadomie wyczuwałam, że te rodziny nie są sobie obce, ale nie wiedziałam, dlaczego zachowywali się jak obcy sobie ludzie. Kiedy moje zainteresowanie tymi chłopcami i ich mamami osiągnęło maksimum, zapytałam dyrektora przedszkola, czy czasami nie jest to rodzina, jednak odpowiedział mi dość ostro i zakończył temat.
Minęło pół roku, kiedy zaczęłam obserwować dziwne sytuacje. Matki obu chłopców były wrogo do siebie nastawione i starały się nie wpadać na siebie. Po pewnym czasie wydarzyło się coś dziwnego, Igor przestał chodzić do przedszkola. Po jakimś czasie chłopcy wrócili do przedszkola. Przychodzili pod opieką mamy młodszego chłopca, Adasia.
Zapytałam Igora, dlaczego nie przychodzi z mamą. Odpowiedział, że ma teraz inną rodzinę. Czas mijał szybko i zbliżały się święta Bożego Narodzenia.
Dyrektor przedszkola zaproponował nauczycielom przedszkola świętowanie końca roku w restauracji. Wieczór spędzali w sympatycznej atmosferze, rozbrzmiewała świąteczna muzyka, całości dopełniały wyśmienite potrawy i ekskluzywne napoje. Kiedy kolacja dobiegała końca, powrócił temat chłopców, którzy są do siebie niesamowicie podobni. Dyrektor tego wieczoru opowiedział nam ich historię.
Prawda była taka, że mama Igora była jego długoletnią przyjaciółką i prosiła o zachowanie tej historii w tajemnicy. Dowiedziałam się wtedy od dyrektora, że matki obu chłopców są siostrami. Starsza z nich, Ewa, kiedyś urodziła syna Igora, później zaszła w drugą ciążę, ale mąż opuścił rodzinę jeszcze przed urodzeniem się dziecka. Zdając sobie sprawę, że nie będzie w stanie samotnie utrzymać i wychować dwoje dzieci, młodszego synka zostawiła w szpitalu. Tym chłopcem był Adaś. Jej siostra Anna przez długi czas namawiała ją, aby nie rezygnowała z dziecka, ale pomimo próśb Ewa nie posłuchała siostry.
Anna nie wahała się, adoptowała swojego siostrzeńca i stała się dla niego matką. Kobiety przestały się widywać i kontaktować, ale życie postanowiło inaczej i połączyło losy chłopców w jednym przedszkolu. Później Ewa po raz drugi wyszła za mąż. Wspólnie z nowym mężem stwierdzili, że Igor będzie dla nich ciężarem. Anna zabrała starszego siostrzeńca do siebie. Nie zamierzała go adoptować, ponieważ miała nadzieję, aż matka zmieni zdanie i wróci po syna. Tak się jednak nie stało. Anna adoptowała chłopca, a jego rodzice zostali całkowicie pozbawieni praw rodzicielskich.
Tej jesieni chłopcy poszli już do trzeciej grupy. Igor i Adaś stali się jeszcze bardziej podobni do siebie. Losy, tych wcześniej rozdzielonych braci potoczyły się pomyślnie, dzięki oddaniu i miłości pani Anny. Wniosek jest taki, że bycie rodzeństwem nie oznacza wyznawanie tych samych wartości i poglądów na życie.


