Mój mąż i ja żyjemy w dobrych relacjach. Zawsze się rozumieliśmy i wspieraliśmy w smutku i radości. Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu. Nie mieliśmy normalnej pracy. Było to dla nas bardzo trudne. Wtedy odważyliśmy się podjąć ważną decyzję. Planowaliśmy zbudować własny biznes, uprawę roślin. Zawsze uwielbiałam kwiaty i doniczki, a mój mąż wspierał mnie we wszystkim. Zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy poprawić naszą sytuację, ale aby założyć własną firmę, potrzebne są duże pieniądze. W naszym kraju bardzo ciężko było zarobić, dlatego zdecydowaliśmy się, że jedno z nas wyjedzie za granicę na jakiś czas, aby dorobić.
Mój mąż Irek miał chorą matkę i siostrę. Obie miały pewien stopień niepełnosprawności. Siostra była w pełni zdolna do chodzenia i sama jadła, ale miała problemy ze wzrokiem. Mama mojego męża była leżąca. Długo myśleliśmy i chcieliśmy razem wyjechać za granicę, ale zdaliśmy sobie sprawę, że któreś z nas powinno zostać. Nasi bliscy są chorzy. Nie można ich zostawić samych. Trzeba było się opiekować siostrą, a zwłaszcza matką męża.
Nasza rozmowa zakończyła się na tym, że to ja pojadę, ponieważ Irek jest ich bliższą rodziną i to on zdecydował się im pomóc.
Wyjechałam. Dzięki koleżance znalazłam dobrą pracę z wysokim wynagrodzeniem. Codziennie kontaktowałam się z moim mężem. Pracowałam dużo i miałam bardzo mało czasu na odpoczynek. Pewnego dnia w pracy poczułam się źle i zostałam zabrana do szpitala, gdzie przekazano mi wiadomość, że jestem w ciąży. Bardzo szybko udałam się do domu, aby przekazać tę wiadomość mojemu mężowi. Irek bardzo się ucieszył. Niestety musiałam podjąć ważną decyzję czy zostać za granicą, czy wrócić do domu. Obawiałam się, czy wszystko będzie dobrze. Irek i ja zdecydowaliśmy, że wrócę do domu. Przyjechałam. Pieniędzy w tym okresie udało mi się zarobić całkiem sporo. Zaczęliśmy stopniowo rozwijać nasz plan biznesowy. Nasza sytuacja się poprawiła. Urodziłam chłopca, którego nazwaliśmy Artur. Wszystko było w porządku do czasu, aż mąż zaczął wątpić, czy to właśnie jego dziecko. Mówiłam mu, że za granicą byłam tylko i wyłącznie w pracy, nie miałam nawet czasu ani ochoty na jakieś spotkania towarzyskie. Było mi bardzo przykro i nie mogłam słuchać jego oskarżeń.
Pewnego razu przyszłam odwiedzić teściową i siostrę mojego męża. Teściowa była bardzo zadowolona, kiedy zobaczyła wnuka, ale siostra mojego męża nie chciała się nawet ze mną normalnie przywitać. Kobieta zaczęła mnie obrażać, powtarzając te same słowa, które niedawno usłyszałam od mojego męża. Oskarżała mnie o zdradę. Oczywiście to wszystko było nieprawdą i musiałam jakoś z tym walczyć. Moje relacje z mężem się pogorszyły. Irek ciągle narzekał na dziecko i dopatrywał się braku podobieństwa. Zdawałam sobie sprawę, że tak naprawdę to jego siostra wpadła na taki pomysł, aby oskarżyć mnie o zdradę.
Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że jego siostra jest po prostu zazdrosna o nasz związek oraz dziecko i próbuje zniszczyć naszą rodzinę.



