Bezduszny jak suchar

**Dziennik osobisty**

Miałam piętnaście lat, gdy rodzice oznajmili, że wkrótce będę miała córeczkę lub synka. Tupałam nogami, krzyczałam:

Mamo, po co nam kolejne dziecko? W wieku emerytalnym wam się zachciało? Ja wam nie wystarczam? Wściekałam się, czując, że teraz będę miała rywalkę, a rodzice przestaną skupiać się tylko na mnie.

Dotąd spełniali każde moje kaprysy, a teraz nagle gadają o łóżeczku, wózku, wanience. Jakie wózki, skoro mi potrzebne nowe buty! Chcę się ładnie ubierać. Urodziłam się nieładna krępa, kanciasta, z dużymi rysami twarzy. Myślałam, że drogie ubrania to ukryją. Wymuszałam je na rodzicach, a oni zawsze ustępowali. A teraz ta siostra zrujnuje mi życie.

Urodziła się Alinka. Nie cieszyłam się patrząc na nią. Była jak laleczka niebieskie oczy, jasne loczki. Gdy zaczęła chodzić, wyciągała rączki, ale ja odpędzałam ją:

Mamo, zabierz swoją Alinkę, przeszkadza mi.

Czas mijał, Alinka wyrosła na piękność, a ja zostałam zwykłą wiejską dziewczyną bez męża. Po szkole pracowałam na poczcie, roznosiłam listy. Alinka zaś zakochała się w dziewiętnastu latach w Antku, który przyjechał na staż do naszej wsi. Została w ciąży, a on zniknął.

Rodź mówiła matka. Jakoś to będzie. My z ojcem pomożemy.

Urodziła synka, Romka. A ode mnie słyszała tylko:

Alinka, zawsze byłaś naiwna. Miłość? Głupoty! Ja nie wierzę w miłość, więc nie dałam się złapać jak ty. A ty myślisz tylko o bzdurach. Teraz męcz się sama z tym Obrażałam nawet jej dziecko.

Nie miałam dla nikogo litości. Codziennie wypominałam Alinie, że urodziła bez męża. Robiłam to tak, by rodzice nie słyszeli. Mówiłam nawet:

Po co ci ten Romek? Lepiej byłoby go zostawić w szpitalu. Siostra płakała.

Alina chciała uciec z domu, ale nie miała dokąd. Żadnych pieniędzy, żadnego mężczyzny. Aż pewnego dnia ogłosiłam, że wyjeżdżam do miasta.

Mam was dość! Będę żyć sama.

Postanowiłam się usamodzielnić. Nie miałam zawodu, ale wkurzało mnie, że cała uwaga skupia się na Alinie i Romku. Miałam już ponad trzydzieści lat i zero perspektyw. Może w mieście znajdę męża, nawet starszego.

W województwie znalazłam pracę na budowie. Tam można było dostać mieszkanie, choćby pokój w akademiku. Miałam siłę nosiłam wiadra z zaprawą, nauczyłam się tynkować. Stałam się chciwa, chodziłam na dory. O rodzicach zapomniałam. Gdy pytano, odpowiadałam:

Zrobili mi krzywdę. Niech teraz żałują.

Nasto, masz serce jak z kamienia mówili znajomi. Jak można tak o rodzicach?

Nie obchodziło mnie to. Winiłam ich za swój los.

Nie znalazłam męża. Kilku się trafiło, ale odstraszałam ich:

Ja ci dam miłość, a ty co mi dasz? Reagowali ucieczką.

Jurek, z którym kilka ra

Rate article
Fajna Tajna
Bezduszny jak suchar