**Dziennik, wtorek**
Dzwonek do drzwi rozległ się ostro, zwiastując nieproszonych gości. Halina odłożyła fartuch, otarła dłonie i podeszła do wejścia. Na progu stała jej córka z młodym mężczyzną. Wpuściła ich do środka.
Cześć, mamo powiedziała córka, całując ją w policzek. To Tadek, będzie z nami mieszkał.
Dzień dobry młody skinął głową.
A to moja mama, ciocia Halina.
Halina Nowak poprawiła córkę.
Mamo, co na kolację?
Puree z groszku i kiełbaski.
Nie jem groszku mruknął chłopak, ściągając buty i kierując się do salonu.
Ale mamo, Tadek nie lubi groszku oznajmiła dziewczyna szeroko otwierając oczy.
Młody rozsiadł się na kanapie, rzucając plecak na podłogę.
To właściwie mój pokój zauważyła Halina.
Tadek, chodź, pokażę ci, gdzie będziemy mieszkać zawołała Kinga.
Podoba mi się tu burknął, wstając jednak z kanapy.
Mamo, pomyśl, co Tadek może zjeść.
Nie wiem, mamy jeszcze pół opakowania kiełbasy wzruszyła ramionami.
Spoko, z musztardą, keczupem i chlebem zdecydował.
Niech będzie odparła Halina, kierując się do kuchni. Najpierw przynosiła kociaki i szczeniaki, a teraz to i jeszcze mam go karmić.
Nalała sobie puree, położyła dwie usmażone kiełbaski, dodała sałatkę i zaczęła jeść z apetytem.
Mamo, czemu jesz sama? zapytała córka, wchodząc do kuchni.
Bo wróciłam z pracy i jestem głodna odparła, gryząc kiełbasę. Jak ktoś chce jeść, niech się sam obsłuży. A jeszcze jedno: dlaczego Tadek ma z nami mieszkać?
No jak to dlaczego? To mój mąż.
Co?! Twój mąż?!
No właśnie. Twoja córka jest dorosła i sama decyduje, czy wychodzi za mąż. Mam w końcu dziewiętnaście lat.
Ale nawet mnie nie zaprosiliście na ślub.
Nie było ślubu, tylko urząd. Skoro jesteśmy małżeństwem, będziemy razem mieszkać wyjaśniła Kinga, patrząc, jak matka przeżuwa.
No to gratulacje. A czemu bez wesela?
Jak masz pieniądze na wesele, możesz nam dać, my wiemy, na co je wydać.
Rozumiem odparła Halina, nie przerywając jedzenia. Ale czemu akurat u nas?
Bo w kawalerce żyją we czworo.
Czyli wynajęcie czegoś nawet nie wchodziło w grę?
No po co wynajmować, skoro mam swój pokój tutaj? zdziwiła się córka.
Aha.
Dasz nam coś do jedzenia?
Kinga, garnek z puree jest na kuchence, kiełbaski na patelni. Jak mało, to w lodówce jest jeszcze pół opakowania. Bierzcie, co potrzebujecie.
Mamo, nie rozumiesz, masz teraz ZIĘCIA podkreśliła ostatnie słowo.
I co, mam teraz tańczyć z radości? Kinga, wracam z roboty, jestem zmęczona, bez fajerwerków. Macie ręce i nogi, radźcie sobie sami.
Dlatego właśnie jesteś sama! Kinga rzuciła matce wściekłe spojrzenie i zatrzasnęła drzwi do pokoju. Halina dokończyła jeść, pozmywała, przetarła stół i wyszła. Przebrała się, wzięła torbę i poszła na siłownię. Kilka razy w tygodniu spędzała wieczory na treningu lub basenie.
O dziesiątej wróciła do domu. Licząc na gorącą herbatę, znalazła w kuchni istny armagedon widać ktoś próbował się tu posilić. Pokrywka od garnka zniknęła, a puree zaschło i popękało. Opakowanie po kiełbasie leżało na stole, obok zeschła kromka chleba bez woreczka. Patelnia była przypalona, a ktoś zdążył już po niej pogrzebać widelcem. Brudne naczynia stały w zlewie, a na podłodze rozlał się słodki syrop. W powietrzu unosił się zapach papierosów.
O, to nowość. Kinga nigdy sobie nie pozwalała.
Halina otworzyła drzwi do pokoju córki. Młodzi pili wino i palili.
Kinga, posprzątaj w kuchni. I jutro kupisz nową patelnię powiedziała matka, wychodząc i celowo nie zamykając drzwi.
Córka zerwała się i pobiegła za nią.
Dlaczego my mamy sprzątać? I skąd wezmę pieniądze na patelnię? Nie pracuję, studiuję. Dla ciebie naczynia są ważniejsze?
Kinga, znasz zasady: kto je, ten sprząta, kto brudzi, ten sprząta, co się zniszczy, to się wymienia. Każdy dba o siebie. I tak, patelnia jest ważna nie była tania, a teraz nadaje się do kosza.
Po prostu nie chcesz, żebyśmy tu mieszkali rzuciła córka.
Nie odpowiedziała Halina spokojnie.
Nie miała ochoty na kłótnię, a Kinga nigdy wcześniej się tak nie zachowywała.
Ale część mieszkania należy do mnie.
Nie, mieszkanie jest moje. Zapracowałam na nie. Ty jesteś tylko zameldowana. Rozwiązywanie problemów kosztem mnie? Nie. Jeśli chcecie tu mieszkać, trzymajcie się zasad.
Całe życie żyłam według twoich zasad. Jestem mężatką i od teraz nie będziesz mi mówić, co mam robić warknęła Kinga. Poza ty, przeżyłaś swoje, powinn



