Baśka w potrzasku: Liza unika małżeństwa z wdowcem, by nie zostać macochą.

Polska wersja opowiadania “Lęk przed macochą”:

Ela unikała małżeństwa z wdowcem, choć wcale nie dlatego, że miał małą córeczkę, ani przez różnicę wieku. Bała się go. Jego lodowate spojrzenie wbijało się aż w samo serce, a jej serce zaczynało bić mocniej, jakby próbowało się bronić przed tymi przeszywającymi strzałami. Spuszczała oczy, nie chcąc ich podnieść, a gdy w końcu to robiła, wszyscy widzieli łzy w jej oczach.

Łzy spływały po jej policzkach, rozgrzanych wstydem. Ręce jej drżały, małe piąstki zaciskały się, jakby chciały odeprzeć macochę i narzeczonego, którego jej przedstawiła. Zdradziecki język jednak wymówił: “Wyjdę za mąż.”

“Więc postanowione! Do takiego domu, za takiego mężczyznę grzech nie iść! Pierwszą żonę traktował jak królową, była delikatna jak glina, słabowita, ciągle chorowała i kaszlała. On szedł trzy kroki, ona jeden. Stawał i czekał, obejmując ją, pocieszając, nie jak twój ojciec, który tylko wrzeszczał.

Kiedy zaszła w ciążę, prawie nigdy nie wychodziła. Leżała w łóżku, a gdy urodziła, to on wstawał w nocy do dziecka, a ona zupełnie opadła z sił. Tak mówiła jego matka.

“A ty zdrowa jak rydz! On cię posadzi w czerwonym kącie. Wszystko umiesz i kosą, i sierpem, prząść i tkać. Grzech cię wydać za młodziaka, bo oni jeszcze charakteru nie mają, głupstw nie pokazali, a ten mężczyzna otwarty, wszystko o nim wiadomo. Co za szczęście!”

Mocną gospodynię wprowadzę do domu, urządzimy wesele, choć wdowcom nie trzeba hucznych zabaw, nie będziemy drażnić zmarłej tańcami. Posag zbierać kazał nie zaczynać, mówił, dom i tak pełen.

Jakub poślubił pierwszą żonę z miłości, choć wiedział, że Weronika często choruje, że jest słaba. Ale matka powtarzała, że on jest pięknym, silnym mężczyzną, potrzebuje kobiety, nie dziewczyny. Nikogo nie słuchał tylko Weronika była mu potrzebna.

We wsi szeptano, że go zaczarowała, bo tylko człowiek bez rozumu poświęci życie na pielęgnowanie chorej, na cierpienie. Lekarze mówili, że Weronika ma słabe płuca, każdy przeziębienie kończyło się zapaleniem, astmą, a co dalej kto wie?

Jakub wierzył, że jego miłość odsunie śmierć od żony, że wyleczy ją swoją troską. Po ślubie wszystko układało się dobrze. Szczęśliwi małżonkowie cieszyli się swoim szczęściem.

Potem, gdy Weronika zaszła w ciążę, jej ciało zupełnie osłabło zawroty głowy, senność, ciągłe zmęczenie sprawiły, że nie mogła prać, doić krowy, nawet uczesać swoich pięknych włosów.

Lekarze mówili, że to normalne, urodzi i wróci do sił. Jakub opiekował się żoną bez narzekania. Jego matka dniem i nocą wyrzucała mu, że przyprowadził do domu kłopot, nie gospodynię. Jakub bronił żony jak głodny orzeł gniazda, aż w końcu poprosił matkę, by przestała ich odwiedzać.

Weronika urodziła córeczkę, a Jakub miał nadzieję, że radość i siła wrócą do rodziny. Radość wróciła, ale nie na długo. Raz przeziębiona, Weronika nigdy nie odzyskała zdrowia i powoli gasła.

Zabrali ją do szpitala, ale lekarz powiedział wprost:

“Jej płuca już nie wytrzymają.”

Powiedział zwyczajnie, po chłopsku. Weronika wiedziała, że zostało jej mało czasu, początkowo się trzymała i nie pokazywała tego. Wymuszony uśmiech, bardziej przypominający grymas bólu, oczy zdradzały strach przed jutrem, przed losem córki.

Jej spojrzenie jakby żegnało się i prosiło, by zapamiętali ją wesołą, szczęśliwą. Wychudzone ciało, zapadnięta klatka piersiowa, suche palce wszystko mówiło, że śmierć już czeka.

Czując koniec, Weronika poprosiła męża, by wysłuchał jej prośby.

“Nie ma człowieka, który zmieniłby plany Boga. Nasza miłość zmęczyła się walką ze śmiercią, nie mam już sił przepraszam cię i córkę. Urodziłam się do cierpienia, a was w nie wciągnęłam.”

Jakub ucałował jej gorące dłonie. Po jej przerywanym oddechu zrozumiał, że zostało jej tylko kilka minut.

Mówiła o miłości do nich, o trosce o córkę, dusząc się, aż w końcu wzięła głęboki oddech i powiedziała:

“Ożeń się z Elą. Będzie dobrą żoną, ty jesteś dobrym ojcem, a ona będzie dobrą matką. Przeszła wiele, jak ja z macochami, z okrutnymi rodzicami. Jej życie mnie zachwyca, a moja mama przyjaźni się z jej rodziną. Ela jest kochająca, pracowita, cierpliwa. Nie skrzywdzi naszej córki, a ciebie pokocha. Traktuj ją tak, jak mnie. Jeśli skrzywdzisz córkę przeklnę cię zza grobu.”

Ostatnie słowa wypowiedziała mocno, ściskając jego dłoń.

Jakub zapłakał, łzy przesłoniły mu twarz żony. Czuł, jak odchodzi. Twarz Weroniki była spokojna, z uśmiechem. Jej dłoń wciąż ściskała jego rękę.

Całował ją od stóp do głów, szepcząc obietnice, że spełni jej wolę. Dlatego rok po jej śmierci przyszedł oświadczyć się Eli.

Ślub zorganizowała matka Jakuba, chciała, by wnuczka miała dobrą matkę. Ona sama była chora, bała się, że nie przeżyje długo, chciała, by rodzina się poukładała.

Wiedziała, przez co przeszedł jej zięć, i za to, jak traktował jej córkę, była gotowa całować mu stopy i modlić się za jego szczęście.

Jak śnieg wiosną stopniały zaręczyny. Widząc, jak córce brakuje matki, a jemu gospodyni, postanowił spełnić prośbę żony. Zaczął obserwować Elę była cicha, posłuszna, piękna, nawet podobna do Weroniki. Te same włosy, ten sam uśmiech.

Czasem chciał ją objąć, przytulić mocno, milczeć chwilę, wspominając żonę. Sama Ela nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego się zgodziła. Może zmęczyła ją rola służącej u macochy? Może miała dość pijanego ojca i jego awantur? A może po prostu żal jej było córeczki Jakuba?

Tak czy inaczej, zgadzając się na małżeństwo, wiedziała, że czeka ją jeszcze jedno wyzwanie pokochać Jakuba.

Po zaręczynach Jakub postanowił zapozna

Rate article
Fajna Tajna
Baśka w potrzasku: Liza unika małżeństwa z wdowcem, by nie zostać macochą.