Bardzo chcę wrócić do domu, synku Pan Piotr wychodzi na balkon, zapala papierosa i siada na niskim …

Tak bardzo chciałbym wrócić do domu, synku

Pietrzak wyszedł na balkon, zapalił papierosa i przysiadł na niskim taborecie. Poczuł gorzką kulę w gardle, starał się opanować emocje, ale dłonie drżały mu zdradziecko. Nigdy by nie przypuszczał, że nadejdzie dzień, kiedy zabraknie mu miejsca we własnym mieszkaniu

Tato! Nie denerwuj się, proszę! na balkon wbiegła najstarsza córka, Danuta. Przecież nie proszę o wiele Oddaj nam po prostu swój pokój i tyle! Jeśli nie chcesz pomyśleć o mnie, to pomyśl przynajmniej o swoich wnukach. Za chwilę chłopcy pójdą do szkoły, a muszą spać z nami w jednym pokoju

Danusiu, ja nie pójdę mieszkać do domu opieki odpowiedział ze spokojem ojciec. Jeżeli wam z dziećmi ciasno w moim mieszkaniu, to może przeprowadźcie się do mamy Michała. Ona sama mieszka w trzypokojowym. Będzie osobny pokój i dla was, i dla dzieci.

Wiesz przecież, że nie wytrzymam z nią ani dnia! krzyknęła córka, trzaskając mocno drzwiami balkonowymi.

Pietrzak pogładził starego psa Azora, który wiernie towarzyszył im przez wiele lat i wspominając swoją Zofię, rozpłakał się. Zawsze zbierało mu się na łzy, gdy o niej myślał. Odeszła pięć lat temu, zostawiając go samotnego. Po jej śmierci poczuł się zupełnie opuszczony. Całe życie szli razem przez świat, nigdy nie przewidział, że przy córce i wnukach czeka go samotna starość.

Danutę wychowywali z miłością i dobrocią, chcieli zaszczepić jej wszystko, co najlepsze. Widocznie coś jednak przegapili Ich córka wyrosła na osobę egoistyczną i zimną.

Azor zamruczał cicho i położył się u nóg pana. Pies wyczuwał smutek i cierpiał razem z nim.

Dziadku, czy ty nas w ogóle kochasz? do pokoju wszedł ośmioletni wnuk.

Co ty, skąd ci do głowy przyszło takie głupstwo? zdziwił się staruszek.

Dlaczego nie chcesz się od nas wyprowadzić? Szkoda ci oddać mnie i Kostkowi pokoju? Czemu jesteś taki zawzięty? chłopiec patrzył na dziadka z pretensją i gniewem.

Pietrzak próbował coś wytłumaczyć wnukowi, ale zdał sobie sprawę, że powtarza on słowa swojej matki. Danuta musiała już uprzedzić chłopca.

Dobrze. Wyprowadzę się powiedział starzec bez życia w głosie. Oddam wam pokój.

Nie dał już rady dłużej znosić tej atmosfery. Wiedział, że w tym domu nikt go nie chce począwszy od zięcia, który dawno z nim nie rozmawiał, po wnuka, któremu wmówiono, że dziadek zabrał mu pokój.

Tatusiu! Naprawdę się zgadzasz? wbiegła na balkon zadowolona Danuta.

Naprawdę wyszeptał. Obiecaj, że nie skrzywdzisz Azora. Czuję się jak zdrajca

Przestań! Będziemy się nim opiekować, wyprowadzać na spacery parę razy dziennie. W weekendy będziemy cię odwiedzać razem z Azorem obiecała córka. Mam dla ciebie najlepszy dom spokojnej starości, zobaczysz, spodoba ci się tam.

Dwa dni później Pietrzak zamieszkał w domu opieki. Okazało się, że córka już wszystko załatwiła i tylko czekała na jego zgodę. Gdy wszedł do ciasnego pokoiku, przesyconego wilgocią i zapachem pluskiew, pożałował swojej decyzji. Danuta go oszukała zamiast prywatnego ośrodka znalazł się w zwykłym domu opieki społecznej, pełnym smutnych, zapomnianych ludzi.

Rozłożył swoje rzeczy i zszedł na dół. Siadł na ławce przed budynkiem, przepełniony rozpaczą. Patrzył na schorowanych staruszków i wyobrażał sobie, jak będzie wyglądało jego życie za kilka lat.

Nowy jesteś? zapytała sympatyczna starsza pani, przysiadając obok.

Tak westchnął Pietrzak.

Proszę się tak nie przejmować Ja pierwsze tygodnie płakałam, potem się jakoś pogodziłam. Nazywam się Waleria.

Witold przedstawił się mężczyzna. Pani też dzieci przyprowadziły?

Nie Siostrzeniec. Nie miałam dzieci, zostawiam mieszkanie siostrzeńcowi, ale pewnie pośpieszyłam się Przejął je, a mnie oddał tutaj. Dobrze, że chociaż nie na ulicę

Rozmawiali do późnego wieczora, wspominali lata młodości i ukochanych. Następnego dnia, zaraz po śniadaniu poszli znów na spacer.

Ta kobieta wnosiła choć odrobinę radości do życia Pietrzaka. Nie mógł znosić pobytu w tamtym budynku, większość czasu spędzał więc na świeżym powietrzu. Obiady były paskudne, jadał tylko tyle, żeby mieć siły.

Czekał na telefon od Danuty. Miał jeszcze nadzieję, że się opamięta, zatęskni i zabierze go do domu. Ale czas płynął, a ona wcale nie przyjeżdżała. Kiedyś próbował zadzwonić, zapytać o Azora, ale nikt nie odebrał telefonu.

Pewnego dnia, przy wejściu do domu opieki, zobaczył swojego sąsiada, Stefana Gajewskiego. Stefan zauważył starszego pana, bardzo się zdziwił i natychmiast do niego podszedł.

No proszę, pan tu? zdziwił się. A pańska córka mówiła, że wyjechał pan na wieś! Od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. Przecież nigdy nie porzuciłby pan Azora

O co chodzi? dopytywał Pietrzak. Co z moim psem?

Proszę się nie martwić, Azor trafił do schroniska. Nawet nie wiem, co się stało. Widziałem, jak siedział godzinami pod klatką, pana nigdzie nie było. Spotkałem Danutę, zapytałem czy wszystko w porządku. Powiedziała, że przeniósł się pan na wieś, a ona sprzedaje mieszkanie i przeprowadza się do męża. O Azorze powiedziała, że jest już stary, a pan nie chce się nim zajmować. Panie Witoldzie, co tu się właściwie dzieje? Stefan zauważył, jak bardzo pobladł starzec.

Pietrzak opowiedział mu całą historię. Wyjaśnił, jak bardzo chciałby cofnąć czas i nigdy nie podejmować tej decyzji. Nie dość, że córka pozbawiła go godnego życia, to jeszcze wyrzuciła jego psa na ulicę.

Tak bardzo chciałbym wrócić do domu, synku wyszeptał.

Przyszedłem tu właśnie w podobnej sprawie. Jestem prawnikiem, pomagam starszym ludziom. Teraz prowadzę sprawę pana, którym sąsiedzi zabrali dom. Proszę się nie martwić, pan jeszcze nie zdążył się wymeldować? zapytał.

Nie. Chyba tylko jeśli ona sama to zrobiła. Szczerze mówiąc, nie wiem już, czego mogę się po niej spodziewać

Proszę się zbierać, czekam na pana w samochodzie powiedział Stefan. Takie rzeczy nie mogą się dziać! Jak ona może nazywać się córką

Pietrzak szybko spakował swoje rzeczy i zbiegł na dół. Przed wejściem spotkał Walerię.

Walerciu, wyjeżdżam. Sąsiad powiedział, że córka wyrzuciła Azora, mieszkanie sprzedaje. Takie rzeczy powiedział.

I co teraz ze mną będzie? kobieta była zdezorientowana.

Nie martw się, gdy wszystko załatwię, przyjadę po ciebie obiecał.

Kogo ja obchodzę powiedziała smutno.

Wybacz, muszę już iść. Nie smuć się, dotrzymam słowa.

Nie udało się wrócić do mieszkania. Było zamknięte, a kluczy Pietrzak nie miał. Stefan zabrał go do siebie. Szybko wyszło na jaw, że Danuta już tam nie mieszka, przeniosła się parę dni wcześniej do teściowej, a mieszkanie wynajęła lokatorom.

Dzięki Stefanowi starszy pan odzyskał prawo do mieszkania.

Dzięki podziękował Pietrzak. Nie wiem jednak, co dalej. Ona nie odpuści, dopóki mnie całkiem nie pozbędzie się

Jest jedno wyjście powiedział Stefan. Możemy sprzedać mieszkanie, dać Danucie jej część, a za resztę kupić coś dla pana. Może mały domek na wsi.

To świetny pomysł! ucieszył się Pietrzak. To byłoby idealne.

Po trzech miesiącach Witold Pietrzak zamieszkał w nowym domu. Stefan pomagał mu we wszystkim, nawet zaproponował, że zawiezie go z Azorem.

Tylko muszę wstąpić w jedno miejsce poprosił Pietrzak.

Z daleka dostrzegł Walerię. Siedziała na ich ławce, patrząc smutno przed siebie.

Waleria! zawołał. Idziemy z Azorem po ciebie. Teraz mamy domek na wsi, świeże powietrze, ryby, grzyby, jagody, wszystko w zasięgu ręki. Chodź? uśmiechnął się.

Ale jak ja pojadę? zapytała niepewnie.

Wystarczy, że wstaniesz z ławki i pójdziesz z nami roześmiał się. Decyduj! Nie ma tu już dla nas miejsca.

Dobrze! Dasz mi dziesięć minut? uśmiechnęła się przez łzy.

Oczywiście, poczekam! odpowiedział z uśmiechem.

Wbrew nieżyczliwym ludziom, tych dwoje zdołało obronić swoje szczęście. Każde z nich przekonało się, że świat nie jest pozbawiony dobrych serc. I choćby nie wiem co, dobrych ludzi jest więcej niż złych. Witold i Waleria przekonali się o tym na własnej skórze. Potrafili zawalczyć o siebie i wreszcie odnaleźć spokój i radość w życiu.

Rate article
Fajna Tajna
Bardzo chcę wrócić do domu, synku Pan Piotr wychodzi na balkon, zapala papierosa i siada na niskim …