DZIENNIK: BABCIA ANIOŁ STRÓŻ
Rodziców nie pamiętam. Tata zostawił mamę, gdy była ze mną w ciąży. Nie mam o nim żadnych wieści. Mama zmarła, gdy miałem zaledwie roczek. Nagle wykryto u niej nowotwór, odeszła błyskawicznie.
Wychowywała mnie babcia Zofia, mama mamy. Jej mąż zmarł młodo, więc całą siebie oddała córce i wnukowi. Od dzieciństwa łączyła nas z babcią szczególna więź. Doskonale czytała moje myśli, rozumiała mnie bez słów mieliśmy niezwykłe porozumienie.
Babcię Zofię kochali wszyscy. Od sąsiadów, po nauczycieli. Na zebrania szkolne przynosiła wiklinowy koszyk pysznych drożdżówek przecież nie wypada siedzieć głodnym, wszyscy zmęczeni po pracy powtarzała z uśmiechem. Nigdy nikogo nie obgadywała ani nie plotkowała, chętnie udzielała życiowych rad. Byłem szczęśliwy, mając taką babcię.
Sam nie miałem szczęścia w miłości. Najpierw szkoła, potem studia na Politechnice Warszawskiej, praca ciągle gdzieś biegłem, zawsze coś pilnego na głowie. Dziewczyny były, lecz żadna nie była tą jedyną. Babcia się tym trapiła.
No, Filipku, czemu ty wciąż kawalerem jesteś? Piękny, mądry chłopak, a żadnej panny nie masz… żartowała, a ja się śmiałem, choć czułem, że pora już pomyśleć o rodzinie trzydziestkę mam na karku.
Śmierć babci Zofii przyszła niespodziewanie. Nie obudziła się rano serce stanęło we śnie. Nie byłem sobą. Pracowałem, robiłem zakupy, wszystko mechanicznie. Domu strzegła już tylko kotka Balbina. Wdarła się samotność.
Kiedyś wracałem pociągiem z pracy, czytałem książkę. Przede mną usiadła kobieta może około czterdziestki, schludna, sympatyczna. Uśmiechnęła się, zaczęliśmy rozmowę o literaturze. Rozmowa była lekka, naturalna. Prawie jak w filmie, pomyślałem. Nie chciałem wysiadać na moim przystanku, tak miło się rozmawiało. Ewa tak się przedstawiła zaproponowała spacer do kawiarni nieopodal Dworca Centralnego. Bez wahania się zgodziłem.
Od tej chwili w moim życiu rozpętało się tornado uczuć. Codzienne rozmowy, wiadomości, spotkania choć rzadko, bo Ewa twierdziła, że dużo pracuje. Niewiele wiedziałem o jej rodzinie, przeszłości, pracy omijała te tematy. Jednak chyba pierwszy raz czułem się przy kimś tak szczęśliwy.
Pewnego dnia Ewa zaprosiła mnie w sobotę do eleganckiej restauracji. Szybko zrozumiałem to będzie ważny wieczór, pewnie oświadczyny. Nie mogłem się doczekać. Tak bardzo chciałem rodziny, dzieci, jak każdy. Szkoda tylko, że babcia tego nie dożyła
Leżąc wieczorem na kanapie, zaczynałem się zastanawiać, co ubrać na tak wyjątkową okazję. Najchętniej zamawiam ubrania przez internet znacznie wygodniej. Przeglądając aplikację, zasnąłem
Śniło mi się, że babcia Zofia przyszła do mojego pokoju w swoim ulubionym fartuchu, usiadła obok i pogłaskała mnie po głowie. Ucieszyłem się i zapytałem zdziwiony: Babciu, przecież Ciebie już tu nie ma, jak się tu znalazłaś?
Odpowiedziała spokojnie: Filipku, ja cały czas jestem przy Tobie, widzę i słyszę wszystko… Choć Ty mnie nie widzisz. Przyszłam Cię ostrzec przed tą kobietą. Nie spotykaj się z nią, źle cię prowadzi, uwierz swojej babci.
I zniknęła. Obudziłem się zdezorientowany to był tylko sen? Zacząłem znów przeglądać ubrania, ale niepokój nie dawał mi spokoju. Nigdy nie wierzyłem w prorocze sny, lecz przecież z babcią zawsze miałem niezwykłą więź Czyżby coś przeczuwała z zaświatów?
Nadeszła sobota. Ubrałem się skromnie i poszedłem do restauracji. Ewa od razu wyczuła, że coś jest nie tak.
Wszystko w porządku, Filipku? zapytała.
Tak, tak udałem, że wszystko gra. Próbowała mnie rozśmieszać, żartowała, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia niepokoju.
Pod koniec kolacji, jak we francuskim filmie, uklękła przede mną z pierścionkiem. W tej samej chwili świat zawirował, usłyszałem szumy w głowie i zobaczyłem babcię w oknie. Stała i patrzyła tylko na mnie. Zrozumiałem to znak.
Przepraszam, Ewo, ale nie mogę wyjąkałem.
Dlaczego? Co zrobiłam źle? zapytała zdziwiona.
Nic nie zrobiłaś, ale zawsze słucham babci i wybiegłem.
Dogoniła mnie i nagle z jej ust popłynęły wyzwiska:
A więc nie chcesz? Uważasz się za lepszego? Zostań sobie sam ze swoim kotem i smutkiem! krzyknęła i odeszła.
Byłem w szoku. Jak to możliwe? Przecież była ciepła, kulturalna, a przy końcu tak się zachowała…
Następnego dnia odwiedziłem mojego kolegę z podstawówki, Andrzeja. Pracował jako inspektor w komendzie policji na Mokotowie, często pomagał dawnym znajomym. Poprosiłem, czy może sprawdzić Ewę w policyjnej bazie, podałem zdjęcie i kilka szczegółów.
Po dwóch dniach zadzwonił. Filip, mam złe wieści Ta kobieta to oszustka. Podrywa samotnych facetów, wychodzi za nich za mąż, a potem nakłania, by przepisali na nią mieszkanie lub zaciągnęli duży kredyt na jej firmę. Wyrzuca ich z własnego domu i rozwodzi się Nie pierwszy raz trafiła do sądu. Masz szczęście, że się wycofałeś w ostatniej chwili.
Nie mogłem uwierzyć. Skąd babcia mogła to wiedzieć? Ot, tajemnice nie z tego świata.
Dziękuję Ci, babciu, że jesteś ze mną i czuwasz nade mną, nawet po drugiej stronie.
Wracając do domu, kupiłem w Biedronce chleb, masło, trochę warzyw i karmę dla Balbiny. Wszedłem do mieszkania pewniejszym krokiem, wiedząc, że nigdy nie jestem sam babcia zawsze jest gdzieś obok.
Ludzie mówią, że dusze bliskich zostają przy nas, są naszymi aniołami, chronią nas przed złem Chciałbym wierzyć, że to naprawdę prawda.
Z tego wszystkiego wyniosłem jedną ważną lekcję: zawsze słuchaj głosu serca i zaufanej osoby one cię nie zawiodą.



