Anna zaparkowała samochód ulicę przed domem swojej teściowej, na warszawskim Żoliborzu. Zegar na desce rozdzielczej pokazywał 17:45 była wcześniej, niż się umówiły. Może tym razem doceni moją punktualność, pomyślała, głaszcząc materiał nowej sukienki. Na tylnym siedzeniu czekał starannie zapakowany prezent zabytkowa broszka, której Anna wypatrywała przez miesiące na giełdach staroci i wśród kolekcjonerów.
Podeszła bliżej do domu, dostrzegając, że okno na parterze jest uchylone. Z wnętrza dobiegał wyraźny głos jej teściowej:
Nie uwierzysz, Beata! Ona nawet nie zapytała, jaki sernik lubię! Zamówiła jakiś nowoczesny deser A przecież nasz syn zawsze uwielbiał klasyczny sernik krakowski, a ona przerwała na moment nawet tego nie rozumie. Siedem lat po ślubie!
Anna znieruchomiała. Wmurowało ją w chodnik.
Przecież mówiłam ci już: ona nie jest dla Michała. Cały czas w tej swojej przychodni, ledwo w domu bywa. Co to za gospodyni? Przechodziłam wczoraj koło nich brudne naczynia w zlewie, kurz na komodzie A ona? W pracy, jakieś trudne operacje prowadzi!
W środku zrobiło się cicho. Anna przyparła do furtki, czując, jak miękną jej kolana. Przez te siedem lat robiła wszystko: gotowała, sprzątała, pamiętała o wszystkich rocznicach, odwiedzała, gdy teściowa była przeziębiona. I wszystko na nic
Ja nic nie mówię, ale czy taka kobieta to odpowiednia żona dla mojego syna? On potrzebuje prawdziwego domu, ciepła, troski A ona ciągle na wyjazdach, jakieś sympozja, nocne dyżury. Myśli w ogóle o dzieciach? Ty to sobie wyobrażasz? Rodzinny obiad i zabawa przy grze w Eurobiznes
W głowie Ani dudniło. Z automatu wyjęła telefon i wybrała numer męża.
Michał? Trochę się spóźnię. Nie, nic się nie stało, po prostu korek.
Odwróciła się i wróciła do samochodu. Usiadła, wpatrując się w jeden punkt. Wciąż słyszała: Może trochę więcej soli, Za moich czasów kobiety były w domu, Michał tak dużo pracuje, zasługuje na wyjątkową opiekę
Telefon zadrżał SMS od męża: Mama pyta, gdzie jesteś. Wszyscy już są.
Anna głęboko odetchnęła. Na jej ustach pojawił się dziwny uśmiech. Chcą idealnej synowej? To ją dostaną.
Odpaliła silnik i ruszyła w kierunku domu teściowej. W tej chwili wiedziała, co musi zrobić.
Żadnego udawania. Czas pokazać im, jak wygląda prawdziwa synowa.
Anna weszła do środka z najszerszym, aż sztucznym uśmiechem. Mamusiu, kochana! zawołała i objęła teściową z przesadną serdecznością. Przepraszam za spóźnienie, ale byłam w trzech sklepach, żeby znaleźć dokładnie te świeczki, które uwielbiasz!
Teściowa stanęła osłupiała, zaskoczona tą eksplozją energii. Myślałam zaczęła, lecz Anna już trajkotała dalej:
I wyobraź sobie spotkałam po drodze twoją znajomą Beatę! Taka szczera osoba, prawda? spojrzała przenikliwie na teściową, która momentalnie pobladła.
Podczas kolacji Anna grała jak najlepsza aktorka. Nakładała teściowej najlepsze kąski, głośno chwaliła każde jej zdanie, zasypywała ją pytaniami o sekrety prowadzenia domu.
Mamusiu, jak uważasz, barszcz gotować pięć czy sześć godzin? A dywany lepiej trzepać rano czy wieczorem? Może powinnam rzucić pracę? W końcu Michał zasługuje na prawdziwy dom, tak?
Michał patrzył na Annę osłupiały, a rodzina wymieniała niepewne spojrzenia. Anna jednak nie przestawała:
Pomyślałam nawet, może zapiszę się na kurs prowadzenia domu? Chirurgia to jednak głupstwo Kobieta powinna być strażniczką ogniska, mam rację, mamusiu?
Teściowa nerwowo postukiwała widelcem o talerz. Z jej twarzy znikał pewny wyraz z każdą minutą.
A co było dalej? Cóż, niektóre historie trzeba doczytać do końca…



