Aleksy, co z tobą? Zwariowałeś? Co znaczy „odchodzę”? — To znaczy, co słyszysz. Od dawna mam kochankę! Jest ode mnie młodsza o 16 lat! I zdecydowałem, że z nią będzie mi lepiej! — Ona mogłaby być twoją córką! — Wcale nie! Ma już 20 lat. Aleksy podszedł do niej bliżej. — W ogóle, Weronika ma bardzo bogatego ojca. Wreszcie będę mógł żyć tak, jak zawsze marzyłem! Zrozumiano? A potem urodzi mi dziecko, nie tak jak ty! Każde jego słowo było jak uderzenie nożem dla Tani. Wiedziała, że to kiedyś nastąpi, bo nie mieli dzieci. Ale nawet nie podejrzewała, że wszystko potoczy się w tak upokarzający sposób… Tego dnia Aleksy zostawia żonę po 15 latach, żeby ożenić się z młodą kochanką i wspiąć się po szczeblach finansowej drabiny, a Tania – zamiast płakać – postanawia odmienić swoje życie, ruszyć na miasto z przyjaciółką i… zupełnie niespodziewanie znaleźć prawdziwe szczęście i nową miłość tuż pod nosem swojego byłego męża!

Piotrek, ja cię serio nie rozumiem. Zwariowałeś? Co to znaczy odchodzę?

To znaczy dokładnie tyle. Od dawna mam kochankę! Jest ode mnie młodsza o 16 lat! I stwierdziłem, że z nią mi po prostu lepiej!

Przecież ona mogłaby być twoją córką!

Wcale nie! Skończyła już 20 lat.

Piotr podszedł do niej.

I w ogóle, u Natalii ojciec jest obrzydliwie bogaty. Wreszcie będę miał życie na poziomie, o jakim zawsze marzyłem! Rozumiesz? A potem jeszcze urodzi mi dziecko, nie to co ty!

Każde jego słowo bolało Anię jak policzek. Wiedziała, że to może się kiedyś wydarzyć, bo dzieci nie mieli.

Ale nie spodziewała się, że zostanie potraktowana w tak poniżający sposób.

Przeżyli razem z Piotrem prawie 15 lat. Bywało różnie, jak to w małżeństwie. Ale Ania zawsze uważała, że musi być wzajemny szacunek, bo inaczej to nie ma sensu.

Aniu, może byś się popłakała chociaż dla przyzwoitości, bo jakoś mi głupio.

Kobieta podniosła dumnie głowę.

Dlaczego miałabym płakać? Cieszę się! Naprawdę! Przynajmniej jedno z nas będzie miało, co chce od życia.

Piotr skrzywił się.

Ileż można słuchać o twoich pędzlach? To nie żadna praca, to nawet nie hobby!

No, fakt. Ale gdybym pracowała mniej, a ty zarabiałbyś trochę więcej, to może też mogłabym poświęcić się temu, co lubię.

Daj spokój! Czym jeszcze miałabyś się zająć? I tak dzieci mieć nie możesz. Do roboty i koniec!

Odwróciła się do Piotra, który walczył z walizką.

Piotrek, a twoja nowa… fascynacja? Przecież ona też nie będzie pracować. Z czego zamierzacie żyć? Ty przecież nie jesteś fanem ciężkiej pracy.

To już nie twoja sprawa! Ale dziś mam dobry humor, więc opowiem. Na własnej kasie długo żyć nie będziemy musieli.

Jak tylko Natalia zajdzie w ciążę, to jej ojciec zasypie nas pieniędzmi! A tak poza tym to luz, damy radę.

Wreszcie udało się zamknąć walizkę i Piotr wyszedł, trzasnąwszy drzwiami tak, że aż szklanki zadzwoniły. Ania skrzywiła się, bo zawsze nienawidziła hałasu. Znowu podeszła do okna.

Pod blokiem zatrzymał się wypasiony czerwony samochód, z którego wyskoczyła młoda dziewczyna i zawisła na szyi Piotra. Oczywiście wszystkie sąsiadki na ławeczce przestały udawać, że karmią gołębie.

Serio? Nawet wyjść z klasą nie potrafi!

Co dziwne, Ania poczuła ulgę. Bo cała ich ostatnia wspólna egzystencja to była jedna wielka farsa.

Piotr prawie przestał pojawiać się w domu na noc. Ona wiedziała, o co chodzi, ale brakowało jej odwagi, żeby sama przeciąć ten węzeł zwany małżeństwem.

Sięgnęła po telefon.

Rita, hejka. Co dzisiaj robisz wieczorem?

Przyjaciółka była wyraźnie zdziwiona.

Eee? Ty co, wybudziłaś się już ze swojej deprechy?

Daj spokój, żadna deprecha! Ot, słaba nuda. Pójdziemy gdzieś wieczorem? Wypijemy coś, pogadamy jest okazja.

Przez moment w słuchawce zapadła cisza, po czym Rita niepewnie zagadnęła:

Anka, ty się dobrze czujesz? Jakie dziś tabletki łyknęłaś? Na ból głowy czy na gorączkę? Zresztą, nie masz przypadkiem temperatury?

Rita, dość już tych pytań!

Jeśli żartujesz, to super, bo już nie mogę patrzeć na twoją kwaśną minę. Tylko

Co? Nie możesz?

Nie o to chodzi. Ale jak twój Piotruś ci pozwoli wyjść? Kto mu przyniesie żarcie na kanapę, kto podetrze nos?

Rita, o dziewiętnastej w Diamentach, bez gadania!

Ania odłożyła telefon. Kiedyś zamorduje tą swoją przyjaciółkę. I to chyba już niedługo.

Uśmiechnęła się do siebie. W sumie miała ją na oku od pierwszego spotkania.

Chociaż nigdy nie wpłynęło to na ich przyjaźń. Ania złapała torebkę i wybiegła z mieszkania. Już południe, a tyle rzeczy zostało do zrobienia.

Rita z niecierpliwością zerkała na zegarek. Ania zawsze była punktualna, a dziś już pięć minut spóźnienia.

W końcu do knajpy weszła Ania, a Rita prawie zakrztusiła się herbatą. Zresztą, nie tylko ona; połowa sali gapiła się na Anię.

Ania wcześniej miała zawsze długie włosy w nudnym koczku. Teraz krótkie, jasne, fryzura jak z żurnala.

Dotąd ograniczała makijaż do tuszu i kremu po kąpieli, a dziś miała na sobie profesjonalny makeup, że ho ho.

Wolne ciuchy zawsze wygrywały z jeansami, ale dziś przyszła w luźnej sukience, która lepiej podkreślała figurę niż spodnie-rurki.

Anka Tyś to ty?

Anka triumfalnie rzuciła torebką na krzesło i usiadła.

Jak podoba?

Dziewczyno, wyglądasz na dziesięć lat młodszą! Nie mów mi, że to przez wyrzucenie Piotrka!

Nie powiem! On sam się wyniósł.

Przyjaciółki przez chwilę patrzyły na siebie, a potem wybuchnęły gromkim śmiechem.

Po pół godzinie przyniesiono im drinki od faceta, który siedział dwa stoliki dalej jakieś pięć lat starszy, może mniej.

Rita spojrzała na Anię z chytrym uśmieszkiem:

No, proszę. Już masz adoratora!

Ania tylko się uśmiechnęła i pomachała do mężczyzny, zapraszając go do ich stołu. Rita zrobiła oczy jak pięć złotych:

Dzisiaj naprawdę jesteś boska.

Posiedziały do późna. Facet miał na imię Jacek, był fajny, wesoły, inteligentny i do tego naprawdę przystojny.

Jak odwiózł Ritę do domu, zapytał Anię:

Mogę cię odprowadzić, choćby i przez pół miasta! Mam auto, ale w takim stanie nie wsiadam za kółko.

Wcale nie musisz, mieszkam dwie ulice dalej.

Przy jej domu pojawili się już prawie nad ranem. Trochę spacerowali, trochę rozmawiali.

Ania, nawet nie zapytałem Co świętowaliście? Czyżby urodziny?

Nie do końca, choć Zależy, jak spojrzeć. Wczoraj mnie mąż zostawił.

I uśmiechnęła się swoim najładniejszym uśmiechem. Jacek spojrzał na nią z zaskoczeniem.

No, Ania Ty to potrafisz zaskakiwać.

Trzy tygodnie później Ania i Rita piły kawę w kawiarni.

Anka, jak tam u ciebie z Jackiem?

Ania rozpromieniła się.

Rito, ja chyba nigdy nie byłam taka szczęśliwa. On jakoś jednym palcem radzi sobie z moimi nerwami.

Ale widzę, że coś cię gryzie.

Ech Piotrek nie daje mi spokoju. Wyobraź sobie, zaprosił mnie na swoje wesele.

O żesz Po co, ciekawe?

No nie wiem. Może chce zobaczyć byłą żonę zapłakaną albo nowej pochwalić się trofeum.

Zupełny pacan Ania, weź Jacka, wpadniecie na chwilę, pogratulujecie i pójdziecie sobie. Niech sobie popatrzy!

Piotr patrzył na Natalię.

Ależ jesteś piękna

Wiem. Myślisz, że tata przyjdzie?

No jakżeby nie, przecież jesteś jego córką

Córką, dobre sobie Od roku ani grosza. Próbuje mnie zmusić do pracy. Też mi ojciec.

Piotr ją przytulił.

Spokojnie, przecież nie przegapi ślubu własnej córki!

Wesele zrobili na kredyt. Oboje liczyli, że teść, jak zobaczy córkę w białej, wszystko wybaczy i znowu odkręci kurek z kasą.

Piotrek?

No?

Myślisz, twoja była przyjdzie?

Ja ci mówię zadzwoniła wczoraj, że będzie!

Niemożliwe!

Jasne! Pewnie będzie prosić, żebym wrócił.

Ooo, to ja lubię takie sceny!

Kiedy Ania naświetliła Jackowi, na czym polega plan, trochę się zdziwił.

O której ten ślub?

O czternastej. Jesteś zajęty?

A jak twój były?

Piotr, a co?

No nie wierzę Oczywiście, pojadę.

Wyjaśnił jej wszystko dopiero w drodze na wesele. Anka była tak w szoku, że nawet nie protestowała.

Przechodzili przez ogród weselny w stronę młodej pary. Ania pod ramię z Jackiem, roześmiana.

A Piotr i Natalia cóż, bardziej przygnębionych ludzi nie było na weselu.

Podchodzą.

Natalia szepce:

Tata?

A Piotr zdołał tylko wykrztusić:

Ania!?

Nie poznał jej od razu. Nigdy by nie zgadł, że jego była żona może tak wyglądać.

Jacek wręczył Natalii kwiaty, a do koperty szepnął:

Dobrze, że wychodzisz za mąż, teraz możesz być niezależna. Bo my z Anią planujemy trochę pozwiedzać świat.

I do Piotra:

Rozumie pan, przyszła teściowa też musi w końcu odpocząć! Zatem przekazuję córkę w pana odpowiedzialne ręce. Miłego wesela i przepraszam, ale musimy już iść!

Wyszli z sali. Anka miała ochotę chichotać, ale nie była pewna, czy Jacek się nie zdziwi. Ale on nagle odwrócił się:

Teraz już musisz za mnie wyjść, wiesz?

Ania zamyśliła się, a potem poważnie odpowiedziała:

Jak mus, to mus

Objęci ruszyli w stronę parkingu. A Jacek już przez telefon rezerwował bilety do jakiegoś miejsca, gdzie jest ciepło i morzeZ parkingu Ania spojrzała jeszcze raz przez ramię na rozświetloną salę, gdzie zza szyby widać było Piotra i Natalię wśród ludzi, ale jakoś osobno, jakby każde z nich było w innym świecie. Uśmiechnęła się lekko. Tak, to już było za nią.

Jacek otworzył jej drzwi samochodu, ukłonił się żartobliwie, a ona wsiadła z rozbawionym westchnieniem. Gdy ruszyli, Ania poczuła, że serce bije jej szybciej nie ze strachu, lecz z ekscytacji na to, co przyniesie jutro.

Wiesz co, Jacek?

Hm?

Uwielbiam nowe początki. Zwłaszcza takie, na które sama się zdecydowałam.

Jacek uśmiechnął się szeroko.

A ja uwielbiam, kiedy ktoś, kogo kocham, robi to, co naprawdę chce.

Przez chwilę jechali w milczeniu, ale to była ta dobra cisza, w której kryło się więcej niż w najdłuższej rozmowie. Ania patrzyła przez okno na nocne światła miasta i czuła się wolna, lekka i gotowa na wszystko.

Nie wiedziała, dokąd dokładnie ich zaprowadzi ta wspólna podróż, ale to nie miało już znaczenia. Najważniejsze, że wreszcie prowadziła ją sama.

Rate article
Fajna Tajna
Aleksy, co z tobą? Zwariowałeś? Co znaczy „odchodzę”? — To znaczy, co słyszysz. Od dawna mam kochankę! Jest ode mnie młodsza o 16 lat! I zdecydowałem, że z nią będzie mi lepiej! — Ona mogłaby być twoją córką! — Wcale nie! Ma już 20 lat. Aleksy podszedł do niej bliżej. — W ogóle, Weronika ma bardzo bogatego ojca. Wreszcie będę mógł żyć tak, jak zawsze marzyłem! Zrozumiano? A potem urodzi mi dziecko, nie tak jak ty! Każde jego słowo było jak uderzenie nożem dla Tani. Wiedziała, że to kiedyś nastąpi, bo nie mieli dzieci. Ale nawet nie podejrzewała, że wszystko potoczy się w tak upokarzający sposób… Tego dnia Aleksy zostawia żonę po 15 latach, żeby ożenić się z młodą kochanką i wspiąć się po szczeblach finansowej drabiny, a Tania – zamiast płakać – postanawia odmienić swoje życie, ruszyć na miasto z przyjaciółką i… zupełnie niespodziewanie znaleźć prawdziwe szczęście i nową miłość tuż pod nosem swojego byłego męża!