Albo wynajmujesz mieszkanie mojemu bratu, albo się pakuj i wynoś stąd!” – warknął mąż

**Dziennik**

Albo wprowadzasz do naszego mieszkania mojego brata, albo się pakuj i wynoś! rzucił mąż.

Kinga spóźniła się dziś z pracy o dwie godziny. Dwie nowe klientki zapisały się do niej po poleceniach od znajomych.

Chcemy tylko do pani, Kingo Stanisławo! Jest pani bez wątpienia najlepszą fryzjerką w naszym mieście! te słowa sprawiły, że uśmiechała się przez całą drogę do domu.

Może rzeczywiście nadszedł czas, by otworzyć własny salon? Dość już strachu i czekania na lepsze czasy.

Z tymi myślami Kinga niepostrzeżenie dotarła do bloku. W klatce usłyszała obce głosy z ich mieszkania. Szybko otworzyła drzwi i zastygła w progu ze zdumienia. W przedpokoju leżał podarty plecak, na podłodze brudne buty, a z kuchni ciągnął zapach alkoholu.

Kinga, poznajesz rodzinę? Krzysiek wrócił! mąż wyjrzał z kuchni z dziwnym uśmiechem.

Młodszy brat Piotra siedział na kuchennej kanapie, wpatrzony w stół. Ten sam Krzysiek, który cztery lata temu wyprowadził się do tancerki z klubu nocnego.

Cześć szwagier nawet nie podniósł wzroku.

Mamo, a kto to? szepnęła córka, która właśnie wróciła z zajęć tanecznych.

To twój wujek Krzysiek, brat taty Kinga starała się mówić spokojnie. Pewnie go nie pamiętasz. Byłaś za mała, gdy wyjechał.

A dlaczego jest taki dziwny? Zosia zniżyła głos.

Idź do swojego pokoju, kochanie. Pogadamy później.

Kobieta weszła do łazienki i odkręciła wodę. Potrzebowała chwili, by zebrać myśli. W lustrze zobaczyła zmęczoną twarz. Powoli przejechała dłonią po włosach korzenie już odrastały, ale teraz myślała o czymś zupełnie innym.

Cztery lata temu, gdy Krzysiek odchodził, Kinga widziała, jak bardzo Piotr to przeżył. Przez miesiąc nie rozmawiał z rodzicami, obwiniając ich, że odtrącili brata. Potem jakby się pogodził z sytuacją przestał wspominać o Krzysiu, nie odbierał jego rzadkich telefonów. Ale teraz wszystko się zmieniło.

Mąż wszedł do sypialni za żoną, zawahał się, w końcu cicho powiedział:

Zamieszka z nami. To konieczne. Przynajmniej na jakiś czas. Brat potrzebuje wsparcia. Jest w kiepskim stanie. Zdradzała go, więc się rozwiedli. Do rodziców nie może wrócić.

I sam o tym zadecydowałeś? Nawet mnie nie pytając? Nie rozmawiając ze mną? Kinga odwróciła się do męża. Nie uważasz, że to bezczelne?

A co tu było pytać? To mój brat, nie ma gdzie iść.

Piotrek, mamy nastoletnią córkę. Widziałeś, w jakim on jest stanie? Myślisz, że to normalne, żeby codziennie widziała taki widok? Krzysiek

Właśnie dlatego potrzebuje pomocy. Rodzina! Piotr po raz pierwszy tego wieczoru spojrzał żonie w oczy. Rozumiesz przecież, że nie mogę go zostawić. To niemożliwe!

Jak długo to potrwa?

Tyle, ile trzeba. Brat musi dojść do siebie.

A co z Zosią? Pomyślałeś o niej? Jest w takim wieku

Kinga, przestań! mąż podniósł głos, czego nigdy wcześniej nie robił. To mój brat. Młodszy brat. Nie zostanę sam w potrzebie.

Kinga otworzyła usta, by odpowiedzieć, ale zamilkła. Coś w jego głosie kazało jej się zatrzymać. Przez czternaście lat wspólnego życia pierwszy raz usłyszała tak twarde nuty.

Dobrze odwróciła się do okna. Tylko go uprzedź, żeby nie pił w domu. I żeby znalazł pracę.

Piotr nic nie odpowiedział i w milczeniu wyszedł. Przez ścianę Kinga słyszała, jak cicho rozmawia z bratem w kuchni. Bardzo cicho. Pewnie po to, by ona nie słyszała.

Na kuchennym zegarze była już późna noc, gdy głosy wreszcie umilkły. Kinga leżała bez snu, nasłuchując kroków na korytarzu. Piotr nie położył się od razu. Długo chodził tam i z powrotem, pewnie urządzając bratu posłanie w salonie.

Wszystko będzie dobrze szepnął mąż, wchodząc pod kołdrę. Ale żona już nie była tego taka pewna.

***

Poranek zaczynał się od zapachu alkoholu w kuchni. Kinga w milczeniu przygotowywała śniadanie córce, starając się nie zauważać pustych butelek na stole i brudnej popielniczki.

Przez miesiąc prawie przywykła, że ich kuchnia zamieniła się w całodobowy bar dla dwóch mężczyzn.

Mamo, idę do szkoły Zosia przemknęła obok śpiącego na kanapie wujka, przyciskając do piersi plecak. Ostatnio córka starała się jak najmniej przebywać w domu zapisała się na dodatkowe zajęcia i ciągle była u koleżanek.

Kinga po raz kolejny patrzyła, jak córka szybko wybiega za drzwi, i czuła, jak w środku narasta złość.

Ten tymczasowy gość w ciągu miesiąca zniszczył wszystko, co budowali latami: przytulne wieczory, wspólne obiady, szczere rozmowy z Zosią.

Dzień dobry Piotr wyszedł z sypialni już ubrany. Jest kawa?

Została wczorajsza skinęła głową w stronę ekspresu. Swoją drogą, musimy porozmawiać.

Tylko nie teraz, spóźniam się mąż złapał kubek i skrzywił się na zimny napój.

Kiedy, Piotrek? Codziennie się spieszysz. A wieczorem siedzisz z bratem.

Mężczyzna zastygł w drzwiach i zdziwiony zapytał:

Co chcesz powiedzieć?

Że czas coś postanowić. Nie możemy wiecznie utrzymywać zdrowego faceta. To nie w porządku!

Ma depresję, Kinga. Widzisz przecież, że jest w rozsypce.

A my? My nie jesteśmy w rozsypce? Zosia nie chce wracać do domu. Ja codziennie wracam do bałaganu i smrodu. Ty

Co ja?

Zmieniłeś się. Jakbym cię nie znała. Stałeś się kimś innym.

Piotr postawił kubek na stole:

Wiesz co? Pogadamy wieczorem. Spokojnie. Bez histerii.

Nie. Teraz! Kinga zagrodziła mu drogę do drzwi. Chcę, żeby za tydzień Krzyśka tu nie było. Niech wynajmie mieszkanie, znajdzie pracę.

Rate article
Fajna Tajna
Albo wynajmujesz mieszkanie mojemu bratu, albo się pakuj i wynoś stąd!” – warknął mąż