Nie do wytrzymania z tym zamążpójściem
Piotrek, długo jeszcze będziesz?
Już niedaleko, wchodzę na ostatnią prostą.
Nie zwlekaj! Musimy pogadać.
Coś się stało? zaniepokoił się Piotr.
No jeszcze się nie stało, ale musimy porozmawiać odpowiedziała Grażyna z wyraźnym napięciem, ale nie brzmiało to jak katastrofa.
Piętnaście minut później głowa rodziny przekraczała próg mieszkania w Warszawie.
No to co tu się takiego stało? zapytał ostrożnie żonę.
Najpierw się przebierz, umyj ręce, nie trzeba od razu rzucać wszystkiego, żeby ratować cały świat Grażyna pocałowała męża i delikatnie popchnęła go w stronę łazienki.
Wkrótce, po wszystkich czynnościach, Piotr zasiadł w salonie.
Chodź, musisz coś zobaczyć żona poprowadziła go do pokoju córki. Marysia siedziała skulona na tapczanie, oczy podkrążone od płaczu.
No, co się stało? Piotr starał się mówić spokojnie.
Zapytaj swojej córki prychnęła Grażyna. Opowiedz tacie, co sobie ubzdurałaś!
Marysia jeszcze mocniej się nadęła i odwróciła do okna.
Dziewczyny! Piotr stuknął dłonią w blat. Albo spokojnie mówicie mi o co chodzi, bez łez i teatru, albo zostawiacie to dla siebie, a ja idę po pracy odpoczywać!
Córka postanowiła wyjść za mąż z sarkazmem doniosła żona i to już dzisiaj, bez zbędnej zwłoki!
To znaczy? Piotr był zaskoczony. Tak po prostu, zaraz za mąż? Za kogo, jeśli można spytać?
Ponieważ Marysia uparcie milczała, całą rozmowę prowadzić musiała Grażyna:
Kuba Mazurek, taki okularnik z pryszczami, ostatnio ciągle tu wpadał.
Mazurek, tak? No proszę A co ty na to, Marysiu?
Cisza jak makiem zasiał.
A więc tak, kochanie. Skończ już z tą partyzantką. Mam cię tutaj błagać, żeby czegoś się dowiedzieć? głos ojca stawał się surowy.
Kochamy się z Kubą! krzyknęła w końcu córka. Jest najlepszy na świecie, a my się pobierzemy!
No, to już wiemy przynajmniej coś westchnął ojciec a on z tobą studiuje?
Tak. Jesteśmy w jednej grupie.
Pierwszy rok Piotr westchnął dzieciaki
Nie jesteśmy dziećmi! oburzyła się Marysia. Mamy już po osiemnaście lat, jesteśmy pełnoletni!
Dobrze. Jeśli jesteście dorośli, to rozmawiamy jak dorośli.
Ja nie chcę rozmawiać! Zacznie się: Jesteście za młodzi, trzeba poczekać, stanąć na nogi, sprawdzić uczucia i te nudne teksty. Wy tacy dorośli, mądrzy, porządni nie rozumiecie, że my się kochamy! A wy tylko byście to uczucie zabili!
Córciu, nie mam zamiaru niczego zabijać westchnął zmęczony ojciec. Chcę tylko wszystko zrozumieć. Więc kochacie się, tak? Marysia przytaknęła z zaciętością. I chcecie się pobrać? Oboje?
Tato, nie próbuj umniejszać Kuby. On też chce ślubu.
No dobrze. Macie chęć super. A gdzie będziecie mieszkać, za co żyć? Macie na to jakiś plan?
To nieważne! Jeśli się kocha, wszystko inne się ułoży! z przejęciem odrzekła córka.
Marysiu, ile masz lat? cicho spytał ojciec. Czuję się, jakbym rozmawiał z pierwszakiem. Miłość miłością, ale mieszkać gdzieś trzeba, jeść też. Gdzie się śpieszycie? Jutro ślub, bo co, podeszwy wam się palą? Przecież nikt nie jest przeciw Kubie niech przyjdzie, poznamy się, z jego rodzicami się spotkamy Co ty na to, Grażyna?
O, bardzo dobrze mówisz. Ale jest jeden szczegół Im się śpieszyć opłaca.
Co, do wojska Kubę biorą? Studenci przecież nie służą
Nie do wojska, i nie Kuby. Marysiu, czemu milczysz, wszystko muszę ja mówić?
Nie milczę burknęła obrażona córka bo my będziemy mieli dziecko.
No pięknie Piotr był oszołomiony. Ciekawe czasy nam przyszły. I co planujecie?
Ślub bierzemy! Rodzę! I nie próbujcie przekonywać mnie do żadnych głupstw! Dziecko zostaje!
Spokojnie. Nie zamierzamy cię do niczego zmuszać. Powiedz lepiej, rodzice Kuby wiedzą?
Dzisiaj mieliśmy powiedzieć każdemu w domu
I? Odezwał się już?
N-nie
Kiedy zadzwoni, daj znać. A ja teraz chętnie bym zjadł kolację, bo przez wasze dramaty padam z głodu.
Przeszli z żoną do kuchni. Grażyna wcisnęła kolację przed męża.
I co teraz robimy? szepnęła.
Na razie nie wiem. Poczekajmy, co powiedzą jego rodzice, może razem coś uzgodnimy
Ledwo skończyli jeść, przyszła wieść od Kuby: jego rodzice stanowczo się nie zgadzają, rozmowa była burzliwa, skończyło się kłótnią. Niedobrze
Kilka minut później Marysia zeszła do salonu z telefonem.
Mama Kuby. Chce pogadać z którymś z was.
Grażyna skrzyżowała ramiona.
Kochany, to twoja kolej, ja nie dam rady
Piotr spojrzał wyraźnie niezadowolony, ale wziął słuchawkę i przełączył na głośnik.
Halo, dzień dobry. Piotr Kowalski, tata Marysi.
Barbara. Mama Kuby. Syn dziś przyszedł z taką rewelacją, że jest z waszą Marysią, no i że najwyraźniej już zdążyli swoje zrobić, bo ona w ciąży, a oni mają wielkie plany. To prawda?
Tak, rozmawiałem z córką.
To dobrze. Teraz proszę sobie zapamiętać, że my jesteśmy zdecydowanie przeciw tym ich wielkim tu zabrzmiało to ze złośliwą ironią planom! Nasz syn ma się uczyć, zdobyć zawód, zrobić karierę. Ślub na pierwszym roku? Dziecko? Nie ma o czym mówić.
Myślę podobnie szybki ślub naszej córki też nie był w naszych planach. Ale Marysia będzie miała dziecko i to z państwa syna. Co proponujecie?
To niestety wasz kłopot, panie Piotrze. Po pierwsze, nie mam pewności, że to dziecko Kuby. Po drugie, nawet gdyby było ten numer z nagłym ślubem nie przejdzie. Wasza córka pewnie jak każda młoda dziewczyna szuka stabilizacji, a Kuba z dobrego domu, mieszkanie, pozycja rozumiem ją po kobiecemu, ale jako matka zrobię wszystko, by zostawiliście mojego syna w spokoju. Takie jest też stanowisko mojego męża, Kuba już się z nami zgodził i prosi, żeby Marysia go więcej nie nachodziła. Może usunie, może urodzi nas to już nie dotyczy. Żegnam.
Krótki sygnał i cisza. Piotr spojrzał ciężko na swoje kobiety i powiedział:
Wszyscy wszystko słyszeli? Aborcji nie będzie nie zamierzam kłaść na sumieniu niewinnej duszy, a zdrowie córki ważniejsze. Da się żyć. Weźmiesz dziekankę, wrócisz na studia, to nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek. Pomożemy, finansowo i przy dziecku też. A z tamtymi jakoś się jeszcze upora. Straszna podłość! Ale nie ma co się poddawać. Płaczcie, jeśli chcecie, ale tylko chwilę. Damy radę!
Piotr pociągnął żonę na bok i szepnął:
Zabierz dziś Marysię do siebie na noc, pilnuj jej, porozmawiaj. Ja prześpię się w jej pokoju.
Godzinę później zadzwonił dzwonek do drzwi.
Kogo to niesie o tej porze? zirytował się Piotr i poszedł otworzyć.
Po chwili wrócił do salonu z młodym chłopakiem w okularach i pryszczami na twarzy.
Kuba! Marysia rzuciła mu się na szyję Przyszedłeś po mnie?
Tak, przyszedłem po ciebie. Panie Piotrze, pani Grażyno, chcę zabrać Marysię.
Dokąd, jeśli można zapytać?
Jeszcze nie wiemy. Wynajmiemy pokój. Jesteśmy dorośli, proszę nie robić nam przeszkód! Pójdziesz ze mną? spytał Marysię.
Oczywiście! Gdziekolwiek!
Stop, dzieci Piotr uniósł rękę. Kilka pytań: twoja mama mówiła, że cała wasza rodzina razem z tobą jest przeciw waszemu związkowi.
Nie do końca, panie Piotrze. Mama tak zadecydowała. Tata się z nią zgadza automatycznie. Ja tylko udawałem, że dałem się przekonać, żeby mi kieszonkowego nie odcięli. Zabrawałem dowód, kartę bankową i jestem.
No ładnie! Piotr był pozytywnie zaskoczony. Chcesz zatem zabrać Marysię, wynająć mieszkanie za co?
Trochę odłożyłem, pracowałem dorywczo, mam bloga z subskrybentami, własny kanał. Starczy na kilka miesięcy na wynajem i jedzenie, potem dorobię dalej.
Całkiem nieźle Co mówisz, żono? Puścimy córkę?
Sama nie wiem Tak na noc?
No i dobrze, niech tu dziś zostanie. Dogadamy się. Ślub chcecie?
“Tak!” jednocześnie odpowiedzieli.
A dziecko zostaje?
To samo.
W porządku, popieramy was, ale z kilkoma warunkami. Po pierwsze spróbujesz pogodzić się z rodzicami, Marysiu, ty go wspierasz. Dziś Kuba śpi u nas, nic nie kombinujcie. Poślemy cię do salonu, jesteś naszym gościem. Napiszesz rodzicom, że śpisz u znajomych. Potem powoli ich przygotujesz do prawdy, ale bez kłótni! Studiów nie rzucać! Szczególnie ty, Kuba. Marysia pójdzie na urlop, potem nadrobi. Pomożemy, finansowo i opieką, ale pracować za was nie będziemy. Ślub skromny, żeby grosza nie nadwyrężać. Potem, za rok czy dwa zrobimy wesele. Zgoda?
Tak odpowiedział Kuba bez wahania.
Ja chciałam ślub z prawdziwego zdarzenia biała suknia, limuzyna, goście zawiodła się Marysia.
Jeszcze nie pora! stanowczo powiedział Kuba. Zrobimy ślub teraz spokojnie, później wesele, jak się poukłada.
Dobrze, jak chcesz
No to dzieci, wszystko jasne. Plany są, zadania wyznaczone. Szykujemy się spać, jutro wszyscy wcześnie rano wstają.
Gdy Piotr wrócił do kuchni po wodę, Grażyna zarzuciła mu pytanie:
Słuchaj, jak to się stało, że tak ci się nagle poglądy zmieniły?
Co tu dużo mówić? Po rozmowie z tą ich matką aż mną trzęsło. A tu zamiast rozkapryszonego synalka przyszedł do nas chłopak, który potrafi wziąć odpowiedzialność i nie zostawi dziewczyny w potrzebie. Za takiego oddałbym córkę za mąż bez wahania!
Masz rację, kochanie! powiedziała Grażyna i uściskała męża, po czym poszła rozkładać wszystkim łóżka.
Czasem życie nie układa się według scenariusza naszych marzeń. Ważne, byśmy potrafili zachować wierność swoim wartościom, odpowiedzialność i dostrzegać dobro w drugim człowieku, nawet gdy inni się odwracają. To daje prawdziwą siłę na przyszłość.



