Изabella otworzyła kosz na śmieci i zamarła na moment, widząc swoją sukienkę. “Czyżby myślałaś, że sama tam ją wrzuciłam?” zapytała, patrząc Karolowi prosto w oczy.
Izabella prawie codziennie zadawała sobie pytanie, którego nie mogła rozwiązać: co tak naprawdę widziała w Karolu?
Na zewnątrz nie wyróżniał się niczym specjalnym, taki “książę” byłby wstydem przedstawić znajomym, więc oficjalnie wciąż była sama.
Jedynie jej siostra wiedziała, że mieszka z mężczyzną, ale trzymała to w tajemnicy.
Karol nie był typem zdobywcy gwiazd: pracował jako ślusarz w fabryce metalurgicznej.
Izabella zdarzało się myśleć, oglądając telewizję w domu, że może nadszedł czas, by zakończyć te relacje.
Jednak zawsze, kiedy zamierzała to zrobić, Karol przynosił bukiecik kwiatów czy inny mały prezent, i decyzja o rozstaniu odkładana była na nieokreślony termin.
Przed poznaniem Izabelli, Karol był już żonaty. Małżeństwo trwało tylko dwa miesiące, ale efektem była ciąża i urodzenie córki.
W momencie, kiedy Karol spotkał się z Izabellą, dziewczynka miała dwanaście lat. Izabella do niedawna nie widziała córki Karola i nie była też zbyt zainteresowana poznaniem jej.
Okazja pojawiła się tuż przed jej urodzinami, które planowała spędzić w gronie przyjaciółek.
“Belu, muszę coś ci powiedzieć” – zaczął z westchnieniem Karol. “Moja była żona musi wyjechać w sprawach służbowych i chce, żeby córka była ze mną…”
“Na jak długo?” Izabella zmarszczyła brwi, nie chcąc takiego prezentu na jej urodziny.
“Na miesiąc…”
“Czemu aż tak długo?” podenerwowała się Izabella. “Mam nadzieję, że zdaje sobie sprawę, że trzeba ją jakoś utrzymać?”
“Jeśli chodzi o pieniądze, to nic nie przekazała,” rozłożył ręce Karol.
“Przecież płacisz alimenty. To znaczy, ona u nas zostanie na cały miesiąc, a matka będzie korzystać z alimentów?”
“Nie ma z czego korzystać, znasz moją pensję,” zaśmiał się z goryczą Karol.
“Jak sobie wyobrażasz jej pobyt tutaj?” zapytała Izabella coraz bardziej przekonana, że nie chce mieć obcego dziecka pod jednym dachem przez tak długi czas. “Trzeba ją wozić do szkoły, pilnować jej. Po co się zobowiązujesz?”
“Jestem ojcem Wiktorii,” odpowiedział zdziwiony Karol. “Uważasz, że powinienem ją odrzucić?”
“Powinieneś pamiętać, że nie mieszkasz sam, to po pierwsze. Po drugie, to moje mieszkanie i najpierw powinieneś mnie zapytać przed podjęciem decyzji. Po trzecie, mam urodziny i nie chcę, żeby coś je zakłóciło!” powiedziała zdecydowanie Izabella.
“Nie sądzę, żeby moja córka była problemem,” powiedział z zakłopotaniem Karol, czując swą winę.
“A ja jestem pewna, że wszystko nie pójdzie zgodnie z planem,” wzdychała Izabella z założonymi rękami.
Ale Karol zapewniał ją, że nie ma powodów do smutku.
Na następny dzień do mieszkania przyjechała dziewczynka z różowym makijażem, wyglądająca na co najmniej szesnaście lat.
Spojrzała spod byka na Izabellę i bez przywitania zwróciła się do ojca.
“Gdzie będę spała?”
“Musisz spać w kuchni,” uśmiechnął się sztywno Karol.
Wiktoria przewróciła oczami i pobiegła do łazienki, by popłakać.
“Co to było?” zirytowana spytała Izabella. “Niegrzeczne, niewychowane dziecko. Dobrze, że zamierzam obchodzić urodziny w kawiarni. I nie zabieram cię ze sobą.”
“Dlaczego?” zdziwił się Karol. “Myślałem, że w końcu poznasz mnie z przyjaciółkami. W końcu mieszkamy razem już od pół roku…”
“Będziesz siedział z dzieckiem,” odpowiedziała Izabella zadowolona, że nie musi przedstawiać przyjaciółkom mężczyzny, który nie spełniał jej wyobrażeń.
“Rozumiem,” westchnął Karol i na tym skończyła się rozmowa.
Następny dzień zaczął się dla Izabelli od przygotowań do jej urodzin.
Z samego rana wyprasowała sukienkę wieczorową i zawiesiła na wieszaku, czekając na wieczór.
Karol nie odzywał się nadal i nawet nie złożył jej życzeń.
Postanawiając nie psuć sobie humoru, Izabella udawała, że nie zauważa jego zranienia.
Po pracy wróciła do domu, by się przebrać, i z przerażeniem odkryła, że jej sukienka zniknęła.
“Gdzie jest moja sukienka?” gorączkowała się Izabella, wbiegając do kuchni, gdzie na łóżku polowym leżała bezczelnie Wiktoria.
Dziewczynka zignorowała ją demonstracyjnie i zaczęła przeglądać telefon.
“Słyszysz mnie?” Izabella podeszła do niej i wyrwała jej telefon z rąk.
“Oddawaj!” pisnęła Wiktoria, a Karol wbiegł na kuchnię.
“Co się dzieje? Oddaj jej telefon!”
“Gdzie jest moja sukienka?” syknęła Izabella.
“Ja nic nie brałam,” dziewczyna patrzyła z pogardą.
“Izabella, oddaj telefon, słyszałaś, co mówiła?” powiedział Karol surowo.
“Z pewnością przyzna się!” Izabella załamała ręce i rzuciła telefon na podłogę.
Wyświetlacz pękł po uderzeniu, a Wiktoria znów wpadła w rozpaczliwy płacz. Izabella dumnie odeszła do pokoju.
Czekało ją ekspresowe znalezienie nowego stroju na wieczorną zabawę.
Złapała pierwszą lepszą sukienkę, przebrała się i wyruszyła do kawiarni świętować.
Właśnie tam udało jej się odetchnąć i podjąć decyzję o rozstaniu z Karolem.
Izabella wróciła do mieszkania nad ranem. Karol usłyszał, że wróciła i wstał z łóżka.
“Wiesz, która godzina?”
“Chcesz udawać surowego męża? Za późno. Zdecydowałam, że zrywamy,” powiedziała krótko Izabella. “Jutro rano musicie się wyprowadzić.”
“Czyli jeszcze i na mnie zwalasz winę?” zaśmiała się gorzko.
“Rozbiłaś telefon Wiktorii…”
“Ona ukradła moją sukienkę!” wycedziła z zaciśniętymi zębami.
“Moja córka tego nie zrobiła!” Karol miał oczy pełne gniewu. “Jestem pewien!”
Izabella skrzywiła się i machnęła ręką, nie chcąc dalej słuchać jego tłumaczeń.
Aby się uspokoić, Izabella sięgnęła do szafy i wyjęła niedopitą butelkę wina.
Po kilku łykach zaskoczona splunęła na podłogę i zmarszczyła się z odrazą.
“Co to? Szampon? Myślisz, że też ja to tam wlałam?” zaśmiała się szyderczo Izabella i otworzyła kosz na śmieci, widząc swoją sukienkę. “A oto i sukienka! Powiesz, że sama ją tam wrzuciłam?”
“Znalazłaś pretekst, aby mnie rzucić! Wiem, że od dawna tego chciałaś!” zawołał Karol. “Gdyby nie ja, już dawno byś to zrobiła!”
Izabella podniosła brwi ze zdziwienia, pamiętając wszystkie te chwile.
“Zamontowałem podsłuch w pokoju. Słyszałem wszystkie twoje rozmowy z siostrą o mnie i wiem wszystko!” powiedział dumnie Karol.
“To wiadomość! A ja się zawsze zastanawiałam, jak dowiadywałeś się, że chcę zerwać!” szokowana Izabella złapała się za głowę, przypominając liczne rozmowy z siostrą, przyjaciółką i rodzicami. “Czas się pożegnać!”
Tym razem Karol nie zamierzał namawiać Izabelli do pozostania razem. Wiedział, że to koniec ich wspólnej historii.



