Dziennik osobisty, 15 czerwca 2023
“Maks, skręciłeś nie tam gdzie trzeba! Trzeba było jechać dalej!” – wykrzyknęła Kinga, przygryzając dolną wargę.
“Skręciłem dobrze” – odpowiedział spokojnie Maks, prowadząc auto wąską leśną dróżką, która coraz bardziej zarastała.
“Powinna tu być polana. Ale jej nie ma. Zawróć i przejedź jeszcze kawałek. Maks, słyszysz? Zatrzymaj się!”
Maks jechał dalej, mimo że sam widział, że nie tędy droga. Kinga zauważyła, jak zaciska palce na kierownicy. Dróżka stawała się coraz węższa, a w środku wyżłobionej koleiny wyrastała trawa. Dojazd do domków letniskowych powinien być wyraźny, wydeptany. A oni zagłębiali się w las.
“Zatrzymaj się! Słyszysz mnie?!” – powtórzyła ostro, jej cienkie brwi zbiegły się w linii nosa.
“Gdzie mam stanąć? Nawet nie ma miejsca na zawrócenie. Zaraz znajdę prześwit między drzewami…”
“Bo od początku trzeba było zawrócić! Zawsze musisz postawić na swoim. Uparty jak osioł!” – Kinga założyła ręce na piersi i wpatrzyła się przed siebie. “Nigdy nie przyzna się do błędu. Co w tym złego?” – myślała, wkurzona na niego.
Gałęzie drapały po karoserii, a na maskę osypały się żółte liście. W końcu Maks zatrzymał samochód. W środku zapadła ciężka cisza.
“Nie mogłeś od razu stanąć? Przez twoje upierdI kiedy już myśleli, że ich miłość przetrwa wszystko, Maks w końcu zrozumiał, że prawdziwa siła związku leży nie w unikaniu sporów, ale w sposobie, w jaki się po nich przepraszają i trzymają razem.



