A co takiego w nim odkryłaś?

*Dziennik osobisty*

Co ty w nim znalazłaś?

Wiola wyszła ze sklepu i schodziła po schodach, gdy przed nią zatrzymał się czerwony mercedes. Wysiadła z niego młoda kobieta. Nagły podmuch wiatru uniósł jej sukienkę, a kosmyk włosów zakrył twarz. Kobieta odgarnęła je znanym gestem, przygasiła materiał i minęła Wiolę.

— Ewa?! Ewka! — zawołała dziewczyna.

Ewa odwróciła się, rozejrzała i zatrzymała wzrok na Wioli. Przez chwilę patrzyły na siebie w milczeniu.

— Nie poznałaś mnie? — Wiola podeszła bliżej. — Wiola, Wiola Nowak.

— Wiola? Rzeczywiście, nie poznałam. Długa historia… — Ewa odpowiedziała oschle.

— Widzę, że idziesz… — Wiola pociągnęła ją na bok. — Odejdźmy, nie blokujmy drzwi. Ale się zmieniłaś!

Ewa uśmiechnęła się pobłażliwie.

— Mieszkasz tu blisko? — spytała.

— Nie, pracuję. Wyszłam w przerwie. A ty? — Wiola uniosła brwi.

— Słuchaj, po co stoimy? Masz czas? Chodźmy do kawiarni, pogadamy. Kiedy znów się spotkamy?

— Dobrze — zgodziła się Wiola.

Weszły do małej, pólpustej kafejki w sąsiednim budynku, bardziej przypominającej bar mleczny. Usiadły przy oknie. Ewa skinęła na kelnerkę. Ta, żując gumę, podeszła leniwie i rzuciła menu na stół.

— Nie trzeba. — Ewa odsunęła laminowane kartki. — Dwa sałatki, dwa biszkopty i herbata. I szybko.

Przeniosła wzrok na Wiolę i uśmiechnęła się. Kelnerka odeszła, wymachując wąskimi biodrami.

— No to jak ci się wiedzi? — Ewa wygodniej rozsiadła się na plastikowym krześle.

— Normalnie. Byłam zamężna, ale krótko. Dzieci nie mam. Widzę, że tobie się powodzi — odparła Wiola.

— Nie narzekam. — Ewa zaśmiała się i pokazała obrączkę na palcu.

— A dzieci? — dopytała Wiola.

Kelnerka przyniosła talerzyki z kruchymi ciastkami, filiżanki i mały porcelanowy czajnik.

— Słuchaj, a twoi rodzice żyją? — Ewa nagle zmieniła temat, gdy kelnerka odeszła.

— Tata zmarł kilka lat temu, a mama… Mama jeszcze jest, ale po jego śmierci zupełnie się załamała — przyznała Wiola, kręcąc filiżanką na spodku.

Ewa nalała herbatę. Zapach mięty wypełnił powietrze.

— Szkoda. Zawsze lubiłam twoich rodziców. Nie tak jak moją matkę. Wiecznie niezadowolona, słowa dobrego nie usłyszysz. Nic dziwnego, że ojciec od niej odszedł. A u was było tak… spokojnie. — W jej oczach zamigotały wspomnienia.

Wiola westchnęła…

***

Mieszkali z Kamilem w jednej klatce. Ona na czwartym, on na trzecim. Najpierw chodzili do tego samego przedszkola, potem do jednej klasy. Jego ojciec pił i urządzaKamila przyciągnął do siebie i szepnął: “Zawsze wiedziałem, że wrócisz”, a Wiola, czując łzy w oczach, zrozumiała, że czasami warto poczekać na swoją szansę.

Rate article
Fajna Tajna
A co takiego w nim odkryłaś?