Niespokojny przyjaciel syna.

Mój mąż i ja mieszkamy w ładnym dużym mieszkaniu, które dali nam moi rodzice. Mąż jest z zawodu kucharzem, a ja zajmuję się domem i dziećmi. Mamy dwóch chłopców. Artura i Alka. Każdego dnia gotuję jedzenie, sprzątam dom i opiekuję się dziećmi. Młodszy syn potrzebuje więcej nadzoru, ponieważ jest jeszcze bardzo mały, niedawno skończył rok. Zabieram najstarszego syna do szkoły i odbieram go. Artur uczęszcza też do sekcji piłki nożnej, więc tam również go odprowadzam, chociaż nie jest to dla mnie wygodne, gdy jestem ciągle z małym Alkiem. Ze względu na rozwój syna i jego radość, w każdą pogodę i w różnych okolicznościach, umożliwiam dziecku uprawianie sportu. Jestem zmuszona robić to wszystko sama, ponieważ mój mąż jest cały czas w pracy, a jeśli ma dzień wolny, to chce odpocząć. Rozumiem go, ponieważ praca jest ciężka, a jednak czasami też znajduje czas na spędzenie go z naszymi chłopcami.

Niedawno się przeprowadzaliśmy. Nowe miasto, nowi ludzie i nowe możliwości.

Zarówno ja, jak i mój najstarszy syn nie mieliśmy przyjaciół ani znajomych. Często wychodziłam z dziećmi latem na plac zabaw, który znajduje się w pobliżu naszego domu. Dzieci bawiły się razem, ale matki wcale nie były rozmowne, więc trudno mi było zacząć z kimś rozmawiać. W przeciwieństwie do mnie mój syn szybko znalazł przyjaciół. Byli to jego rówieśnicy. Syn miał wówczas osiem lat. Jeden jego przyjaciel był starszy, miał jedenaście lat, więc nie pozwalałam Arturowi się z nim zadawać. Syn jednak nalegał, żebym pozwoliła mu bawić się ze starszym kolegą Darkiem. Artur chyba ma to po moim mężu, ponieważ mąż często spędza czas w towarzystwie starszych ludzi i wiele się od nich uczy.

Minęło trochę czasu. Artur zaprzyjaźnił się z Darkiem. Przyzwyczaiłam się do tego, ale zaczęłam zauważać, że mój syn się zmienia. Stał się nerwowy, niezrównoważony, chciał, żeby wszystko było tak, jak powie. Pewnego dnia poprosił mnie, abym pozwoliła Darkowi zostać u nas na noc. Na początku byłam przeciwna, bo nie było powodu, aby chłopiec u nas nocował, ale syn prosił i powiedział, że będą mnie słuchać. Przyszedł dzień, w którym Darek do nas przyszedł. Mój Artur bardzo się cieszył. Usłyszałam dzwonek do drzwi, przyszedł Darek.

Na początku było cicho, chłopaki zjedli obiad i zaczęli grać w gry w telefonie. Później myślałam, że rozwalą mi dom, a inicjatorem tych wszystkich dzikich zabaw był Darek. Przez długi czas nie mogłam ich uspokoić.

Na początku kolega zaproponował mojemu synowi grę w piłkę nożną. Okazało się, że Darek również uczęszczał do sekcji piłki nożnej. Mamy duże mieszkanie, ale piłka nożna w mieszkaniu jest niedopuszczalna. Chłopcy mnie nie posłuchali, zaczęli biegać po mieszkaniu jak szaleni, kopać piłkę po kanapie, po ścianach, a potem Darek wrzucił piłkę do wazonu. Mój ulubiony wazon, który Olek, mój mąż, podarował mi na rocznicę naszego ślubu. Szkoda mi było tego wazonu.

Zaczęłam zbierać kawałki wazonu i rozbite szkło, a potem Darek zaczął mnie przepraszać i pomagać w zbieraniu szkła, ale mówiłam, że nie trzeba, bo mógł się skaleczyć. Tak też się stało, Darek zaczął zbierać i się skaleczył. W mieszkaniu było mnóstwo krwi, Darek płakał, nie wiedziałam co robić, czy wezwać karetkę, czy zadzwonić do jego rodziców. Opatrzyliśmy ranę, owinęliśmy bandażem, wszystko wydawało się ustępować. Nagle usłyszałam krzyk i hałas. Mój syn Artur miał bardzo ciekawą grę, którą dał mu na urodziny ojciec chrzestny, był to hokej na lodzie. Chłopaki postanowili zagrać w tę grę, pozwoliłam, ale powiedziałam, żeby byli cicho i nie krzyczeli, bo mimo to miałam drugiego synka, którego ledwo położyłam spać. W końcu chłopaki skończyli grać, położyłam ich do łóżka. Artur natychmiast zasnął, a Darek około drugiej w nocy. Nie wiem, jak jutro wstanę, ale jestem bardzo wyczerpana, z powodu odwiedzin przyjaciela mojego syna.

 

 

 

Rate article
Fajna Tajna
Niespokojny przyjaciel syna.