‑Poczekaj, — powiedział on.

Poczekaj rzucił, patrząc na kobietę z wyczerpaniem w oczach. Wysiadłem na chwilę na Twojej stacji, a kiedy wróciłem do wagonu, mojego bagażu już nie było. Spojrzałem w okno i zobaczyłem, jak jakiś mężczyzna mija mnie z moją torbą. Rzuciłem się za nim, ale zniknął w tłumie

A dlaczego nie wróciłeś do wagonu, a potem się tym zająłeś? zapytała Bogna, wciąż nosząc w sobie zmęczenie po całym dniu w kwiaciarni.

Rozumiesz, szukałem tego człowieka, a mój pociąg odjechał

Bogna była wyczerpana po pracy. W małej kwiaciarni w samym sercu Krakowa codziennie tłumnie przychodzili klienci, a przed Świętami Bożego Narodzenia było jeszcze tłoczniej

Zima trzymała miasto w lodowatej szacie, śnieg sypał się codziennie. Bogna maszerowała po chodniku, grube futro otulało ją niczym tarcza przed mrozem.

Nie zdążyła nawet usiąść w przerwie. Myślała jedynie o tym, jak po powrocie do domu położy się w łóżku i zasypia.

Zatraciła się w myślach, a wtedy podeszła do niej nieznajoma postać. Zatrzymała się i przyjrzała mu.

Mężczyzna miał około czterdziestu lat, ubrany w dziwnie zestawiony płaszcz. Bogna zrobiła krok na bok, by go ominąć.

Przepraszam, czy może mi pan pomóc? przerwał nagle nieznajomy.

Zaskoczona, stała w miejscu.

Ja mężczyzna pokręcił głową i na moment zamknął oczy. Jedziec do córki, w pociągu. I wpadło coś takiego

Mężczyzna zatrzymał się na chwilę i smutno spojrzał na Bognę. Kobieta znów spróbowała go obejść.

Poczekaj kontynuował. Wysiadłem na chwilę na Twojej stacji, a kiedy wróciłem do wagonu, nie było mojego bagażu. Spojrzałem w okno i zobaczyłem, że jakiś człowiek idzie z moją torbą. Pędziłem za nim, ale zniknął

A czemu nie wróciłeś do wagonu, a potem się tym zająłeś? dopytała Bogna.

Rozumiesz, szukałem tego faceta, a mój pociąg odjechał

Więc musiałeś się gdzieś odezwać zaczęła nerwowo podnosić głos.

Dzwoniłem wszędzie. Powiedziano mi czekać. Następny pociąg dopiero za kilka godzin. Nie chciałem stać w poczekalni. W torbie miałem wszystko ubrania, dokumenty, pieniądze w złotych Potrzebowałem się umyć i ogrzać Oddam wszystko, proszę błagalnie spojrzał w Bognę.

No i co z kluczami od mieszkania? obraziła się Bogna.

I wy tam. Wszyscy się mnie boją. Boże, czemu nikt mi nie wierzy? podniósł głowę i patrzył smutnym wzrokiem w niebo, aż Bogna poczuła żal do nieznajomego.

Spojrzała na niego surowym wzrokiem.

Ubrany niechlujnie Może rzeczy w torbie faktycznie były Ale zachowuje się normalnie.

Dobrze. Chodźmy do mnie, bo naprawdę zmarzniesz. Zajmę się ubraniami.

Dziękuję. Jesteś bardzo miły. Nikt mnie nie słuchał powiedział, podążając za Bogną.

Weszła do małego mieszkania i usiadła na krześle w korytarzu, zmęczona i gotowa zasnąć.

Idź do łazienki skinęła głową w stronę wąskich drzwi. A ja poszukam ci ubrania. Jak masz na imię, przy okazji?

Michał odparł, zamykając się w łazience.

Zza drzwi dobiegł odgłos wody. Bogna westchnęła. Marzenie o odpoczynku musiało poczekać.

Nic nie szkodzi, nie zostanę bez pieniędzy powiedziała, zbierając potrzebne rzeczy i stukając w drzwi, kiedy szum wody ucichł. Położyła torbę na małej komodzie w korytarzu.

Nalała zupę do miski i wstawiła ją do mikrofalówki. Usiadła na krześle i rozmyślała: co się stanie, gdy mama wróci i zobaczy ją w kuchni, a w łazience kąpie się nieznajomy?

Boże, niech mama zostanie gdzieś w sklepie albo u przyjaciółki pomyślała, ale nie usłyszała odpowiedzi. W drzwiach zasykał zamek.

Taniuś, jesteś już w domu? zawołała mama, i Bogna wyjrzała z kuchni. Ach, myślałam, że jesteś w łazience, wołam cię. A kto wtedy się myje? zmrużyła oczy, wpatrując się w córkę.

Mamo, nie krzycz. Ten mężczyzna spóźnił się z pociągu. Teraz się odświeży i odejdzie próbowała wytłumaczyć spokojniej.

Czy to ona ci ubrała na ślub? Co się stało? dopytywała.

Mówiłam, że spóźnił się z pociągu. Jego rzeczy zniknęły.

Boże. I przyprowadziłaś go do domu? Nie znasz go wcale! Nie pomyślałaś? Dotarłam właśnie. Może zadzwonić gdzieś? zadręczała się mama.

Mamo, nie gadaj bzdury. Był wszędzie. Czekanie na pociąg to strata czasu. Umyje się i wyjdzie szepnęła Bogna.

W łazience nie było już dźwięku wody. Drzwi otworzyły się i znów zamknęły.

Wziął ubrania pomyślała Bogna.

Mama usiadła twarzą do wejścia i zaczęła czekać.

Wkrótce do kuchni wszedł Michał, nieco niepewnie i przepraszająco. Bogna zrozumiała, że słyszał ich rozmowę.

No więc, powiedz. Jak tak silny i zdrowy mężczyzna mógł się tak zdarzyć? zapytała mama, wpatrując się w niego.

Przepraszam, że wtrąciłem się. Jedźm na ślub córki do Krakowa. Nie mam telefonu, dokumentów, ani pieniędzy rozłożył ręce.

A skąd pan u nas? Przecież nie mieszkamy przy dworcu dopytywała mama.

Mamo! Dajmy mu coś do jedzenia. Co ty ciągle pytasz? obraziła się Bogna. Siadaj do stołu, Michale, podgrzałam ci zupę.

Bogno, kiedyś podnosiłam kotki i szczeniaki na ulicy, a teraz prowadzę mężczyzn do domu odsunęła się, zwalniając miejsce przy stole.

Jedz, Michale. Ale bądź ostrożny. Jeśli spodoba ci się moja mama, nie wyjedziesz stąd w jej głosie gościł nieukryty sarkazm.

Ty siedzisz w pracy dniami i nocami, nie masz życia prywatnego. Masz już trzydzieści, trzeba już brać męża. Jak mogę nie martwić się, że nie znajdziesz sobie partnera? podkreślił Michał.

Mamo, przestań. Michał pomyśli, że naprawdę go żeniem zażartowała.

Nie martwcie się uspokoiła Michała.

Ojej, nie machnęła mamą ręką i poszła do swojego pokoju.

Serio, twoja mama to jedyna osoba, która nas wychowała. Boi się, że zostanę sama z dzieckiem w rękach wyjaśnił Michał.

Rozumiem. A pani gdzie pracuje?

W kwiaciarni. Jak wezmę bilet bez paszportu i nie mam pieniędzy? dopytywała się Bogna.

Obiecali pomóc. Czy mogę dostać numer telefonu? Zadzwonię do córki, nie przyjadę na ślub. I do przyjaciela

Już idę powiedziała, ruszając do pokoju.

Mamo, co robisz? krzyknęła, wyciągając ze skrzyni złoty pierścionek i biżuterię.

Cicho! odparła mama. A jeśli on Nie wiem, kogo? Zanieślę to siostrze Marii i poszła w korytarz.

Bogna nie próbowała jej zatrzymać. Na nic.

Bogna położyła na stole przed Michałem telefon, a sama stanęła przy oknie.

Michał zadzwonił do córki; na twarzy Bogny widać było, że dziewczyna rozczarowana, że ojciec nie przyjedzie na ślub.

Potem zadzwonił do kogoś i poprosił o adres.

Już za chwilę przyjedzie mój kierowca. Nie miałem pojechać wcale. Żona nie chciała mnie przed nowym mężem przedstawić. Dlatego córka zaprosiła. Cała ta podróż była na nic westchnął.

Kim pan jest, jeśli przyjedzie kierowca? zdziwiła się Bogna.

Michał zaczynał jej się podobać. W ubraniach brata wyglądał przyzwoicie, choć był drobny.

Mamy małą firmę naprawczą z przyjacielem. To niewielka działalność. Przyjaciel nam odradzał jazdę samochodem, bo nie zna Krakowa, a ślub to nie czas na wycieczkę.

Więc pojechał pociągiem. Lepiej samolotem. Poczekajcie jeszcze kilka godzin, a wyjadę namawiał siebie i Bognę.

Bogna patrzyła na niego i myślała, że mama ma rację. Gdyby wróciła z pracy, czekałby ją mężczyzna, dzieci, sens życia. Nieco przed trzydziestym, wciąż mieszkała z mamą i nie widziała perspektyw.

W rzeczywistości była Lea. Zakochała się, planowała ślub, ale kiedy przyjechała do niego, on był z jej przyjaciółką Straciła narzeczonego i przyjaciółkę.

Jesteś dobra. Na pewno wszystko będzie w porządku powiedział nagle Michał, przerywając jej rozważania.

A pan? Dlaczego sam? Wszystko przy sobie. Nawet firma.

Tak, zrozumiałem, że sam jedzie na ślub. A pan jest jeszcze mądry. Nie wyszło. Rozwiódł się. Nie wpadł w taką dobrą sytuację, jak Pan. Współczesne kobiety są ostrożne, a mężczyźni równie. Pani po pracy jest zmęczona, a ja nie dałem jej odpoczynku. Przepraszam, że wpadłem w tę sytuację.

Rozmawiali jeszcze długo. Na dworze zaczęło się ściemniać, gdy zadzwonił telefon.

To ja. Pewnie już przyjechał Sławek przeprosił Michał, biorąc telefon Bogny.

Teraz jedzie i już go nie zobaczę. Znów przyjdą nudne, szare dni pomyślała.

No proszę. Samochód stoi pod domem. Dziękuję bardzo położył telefon na stole i wstał.

Zapiszę swój numer, żeby nie musiała mnie szukać. Nie zadzwoni mi pan, prawda? spojrzał pytająco na Bognę.

I jeśli będziesz potrzebował pomocy, zawsze możesz na mnie liczyć. Jeszcze raz wielkie dzięki. Ubrania zwrócę, nie martw się. Przeproś moją mamę za mnie. Myśli, że to jakaś nieprzyjazna osoba Michał patrzył smutnymi oczami, a Bogna ledwo powstrzymywała łzy.

Nieznajomy człowiek, a ona nie chciała, by odszedł. Kim jest, a kim jest on? Bogna uśmiechnęła się.

Nie wpadaj ponownie w takie sytuacje.

Nie. Teraz będę jeździł tylko samochodem albo latał samolotem. Żadnych pociągów uśmiechnął się.

Bogna obserwowała, jak w gęstych zimowych zmierzchach Michał wychodzi z klatki schodowej, podchodzi do samochodu, otwiera okno i macha ręką.

To wszystko. Jutro mnie już nie pamięta

Puściłaś go? zapytała mama przy drzwiach.

A więc gniewasz się, że wprowadziłam go do domu, a teraz pytasz, po co go wypuściłaś próbowała ukryć rozczarowanie przed mamą.

Jest dobrym człowiekiem. Widać to od razu.

A czemu więc chowasz biżuterię?

Bo głupia jestem westchnęła mama.

Minęły trzy tygodnie. W przeddzień Sylwestru Bogna miała wrażenie, że Michał pojawił się w jej snach.

Pracowała 31 grudnia. Właściciel przepraszał, że będzie pomagał osobiście, bo klientów miało przybyć.

Bogna zerknęła przez okno i zobaczyła przy kwiaciarni prawdziwego Świętego Mikołaja. Krzyczał do przechodniów, rozdawał cukierki i kierował się prosto do sklepu.

Drzwi otworzyły się i ujrzała go w czerwonej, haftowanej pelerynie, z białą brodą i wielkim workiem na ramieniu.

Rozmawiał z właścicielem, a jego głos brzmiał znajomo dla Bogny.

W końcu Mikołaj podszedł do niej.

Wiedziałem, że pan pracuje, więc postanowiłem Was zaskoczyć, podnieść nastrój. Udało się? patrzył na nią z nadzieją.

Udało się roześmiała się Bogna.

Widzę, że dziś będę musiał pracować sam odezwał się właściciel głośno i wymowni. Idź, Bogno, wróć do domu z Mikołajem. Dam radę sam. Ciesz się żyBogna spojrzała w nocne niebo, czując, że wreszcie nadchodzi moment, gdy jej życie może nabrać nowego, nieznanego kierunku.

Rate article
Fajna Tajna
‑Poczekaj, — powiedział on.