Nie dam rady żyć bez was
Iwona, wybacz, zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostaje wam. Przepraszam, że znikam tak cicho, bez ostrzeżenia. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiam tę kartkę. Uwierz mi, to dla mnie także trudne… Ucałuj ode mnie syna
****
Skarbie, wstawaj! Iwona delikatnie budzi syna, Igora, a potem idzie do sypialni, by zawołać męża, Sławomira.
Kochanie, czas do pracy! Pobudka! mówi z uśmiechem, łaskocząc go lekko w stopę, która wystaje spod kołdry.
Sławek mruczy coś pod nosem i powoli się podnosi. On zawsze miał problem ze wstawaniem, w przeciwieństwie do Iwony. Ona wstaje skoro świt, zanim jeszcze jej ukochani chłopcy jak o nich mówiła się obudzą, zdąża przygotować śniadanie, ogarnąć siebie i jeszcze ogarnąć dom. Oczywiście spać też chodzi wcześnie, zmęczona po całym dniu.
Siedzi w kuchni, kiedy Igor, ziewając, wychodzi ze swojego pokoju.
Najpierw się umyj, potem śniadanie, Iwona wskazuje na łazienkę.
Chłopiec posłusznie idzie szczotkować zęby. Po kilku minutach, kiedy jedzą już śniadanie, z sypialni wychodzi Sławek.
Wiesz, chyba dziś zostanę w domu. Zaraz zadzwonię do pracy, dam znać…
Wygląda blado i Iwona zaczyna się martwić.
Co się stało? Źle się czujesz?
Boli mnie głowa i mam mdłości Sławek opiera się o framugę.
Iwona podchodzi, przykłada rękę do jego czoła i z niepokojem zagląda mu w oczy.
Nie wydajesz się mieć gorączki. Może mam zostać z tobą?
Nie, Iwonko, jedź do pracy, odwieź Igora do szkoły, ja się położę i może mi przejdzie. Prześpię się trochę…
Dzwoń, jakby co, mówi z troską Iwona.
Oczywiście Sławek uśmiecha się do żony. Widzimy się wieczorem.
Ten dzień dłuży się Iwonie niemiłosiernie. Martwi się o męża, który nagle rozchorował się bez powodu. Wyglądał na strasznie zmęczonego. Myśli, czy przypadkiem nie przepracowuje się za bardzo. Miała jakieś dziwne przeczucie, jakby coś miało się wydarzyć.
Zwolniła się z pracy wcześniej, odebrała syna, który poszedł po lekcjach do kolegi, i pojechała do domu. Niepokój tylko rósł i Igor także zerkał z troską na mamę.
Co się dzieje, mamo? pyta, gdy jadą do domu. Miałaś być później. I ty jakaś blada jesteś. Oboje się czymś zaraziliście?
Iwona spogląda na swojego dwunastoletniego syna już nie taki mały chłopiec, ale wciąż dziecko. Nie chce go niepokoić.
Igorku, po prostu martwię się o twojego tatę. Źle się czuł, chciałabym sprawdzić, czy wszystko w porządku.
Igor coś mruczy i więcej nie pyta. Wracają do domu bez przygód i Iwona spieszy się do windy. Igor powłóczy nogami, dźwigając ciężki plecak. Nie rozumie do końca niepokoju mamy.
Iwona drżącymi dłońmi otwiera drzwi i wbiega do mieszkania. Niepokojąco cicho. Sławkowi nigdzie nie widać. Iwona przechodzi przez wszystkie pokoje i wraca do salonu, gdzie stoi Igor. Blady prawie jak ściana i wygląda, jakby zaraz miał się rozpłakać. W ręku trzyma kartkę, którą już zdążył przeczytać.
Co tam masz? Pokaż! głos Iwony drży, Igor bez słowa podaje jej kartkę.
Iwona, wybacz, zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostaje wam. Przepraszam, że znikam tak cicho, bez ostrzeżenia. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiam tę kartkę. Uwierz mi, to dla mnie także trudne… Ucałuj ode mnie syna
Dupek szepcze Igor.
Nie mów tak, to twój ojciec! Iwona patrzy zdezorientowana na syna.
On nas zostawił! Nienawidzę go!
Igor ucieka do swojego pokoju i zatrzaskuje za sobą drzwi. Boli go to strasznie, nie rozumie, dlaczego tata tak postąpił. Przecież wszystko układało się dobrze. Iwona czyta kartkę dalej.
Lizę poznałem dwa lata temu i ciągle nie miałem odwagi odejść. Teraz musiałem. Wierzę, że kiedyś mi wybaczysz. Proszę, nie pokazuj Igorkowi tej kartki, nie chcę, żeby źle o mnie myślał.
Iwona uśmiecha się gorzko ich syn sam już wszystko zrozumiał i na pewno potrafi ocenić ojca, który rzuca własną rodzinę.
Spaceruje bez celu po mieszkaniu, wchodzi do sypialni. Zauważa brak rzeczy Sławka i dopiero teraz dociera do niej, co się stało. Osuwa się na podłogę i wybucha płaczem. Całe jej życie rozsypało się w jednej chwili, bez żadnych sygnałów.
Nie wie, ile czasu przepłakała na podłodze, rozpaczając po rozpadzie małżeństwa. Ma ogromną ochotę cofnąć się do rana, zostać w domu i nie pozwolić mu wyjść, ale gdzieś w głębi wie, że Sławek i tak by odszedł. Skoro się zdecydował, nic by tego nie zmieniło. Gdyby chociaż nie był aż tak tchórzliwy i powiedziałby jej w twarz, że odchodzi. To byłoby uczciwe. A on po prostu uciekł, nawet się nie żegnając.
Po jakimś czasie Iwona myje twarz, poprawia się i idzie do pokoju Igora. Leży na łóżku i patrzy w sufit, wyraźnie zapłakany.
Mamo, czemu on to zrobił?
Synku, nie wiem. Przestał mnie kochać, ale ty zawsze pozostaniesz jego synem.
Nie, mamo, przecież napisał, że musiał odejść. Jego nowa kobieta jest pewnie w ciąży. Już nie jestem mu potrzebny. Może zrobiłem coś nie tak? Mieliśmy iść na mecz i do pizzerii w weekend, może miał mnie dosyć? Za dużo od niego chciałem?
Iwonie pęka serce, słuchając syna. Sama czuje podobnie. Ale wie, że Igor potrzebuje ojca. Rozumie, że Sławek pewnie będzie chciał z nim utrzymywać kontakt i nie zamierza stawiać ich przeciwko sobie. Przytula chłopca i łagodnie mówi:
Igorku, na pewno nie miał cię dość tego jestem pewna. Tata wcale nie chciał, żebyś przeczytał tę kartkę. On spotkał się z inną kobietą, masz rację, ale ty zawsze będziesz w jego sercu. Sam zobaczysz, będzie chciał się z tobą spotykać.
On cię zdradził mruczy Igor.
Iwona doskonale to wie. Sama czuje wściekłość, żal, ból i chęć odwetu. Przez dwa lata ukrywał przed nimi romans i nie zastanawiał się, co czują. Patrzył jej w oczy i mówił, że kocha, jednocześnie spotykając się z inną.
Kolejne dni mijają w przygnębieniu. Iwona składa pozew o rozwód, Igor zarzeka się, że nie wybaczy ojcu. Już jest na tyle duży, żeby zrozumieć, co się stało. Chociaż Iwona czasami słyszy, jak wieczorami cicho płacze.
Z czasem jednak wszystko się uspokaja. Iwona i Igor uczą się żyć bez Sławomira, który ostatecznie nie wykazuje większego zainteresowania synem. Mówi, że nie ma czasu, że ma nową rodzinę. Igor jest rozżalony, trudno jest mu się z tym pogodzić. Tak mija około pół roku.
Pewnego dnia, wracając z pracy, Iwona słyszy głośne głosy na klatce schodowej. Pośpiesznie wbiega na piętro, poznając w nich Igora i Sławka. Sławek stoi pod drzwiami, patrząc błagalnie na syna. Igor, rozczochrany, zły, krzyczy:
Wyjdź stąd! Nie masz prawa tu być! Nienawidzę cię! Mama też cię nie kocha!
Igor, daj mi szansę Synu…
Wyjdź!
Iwona podchodzi do nich. Igor uspokaja się trochę, a Sławek robi ku niej krok.
Iwonko, wróciłem do was. Igor mnie nie wpuszcza, ale ty mi wybaczysz?
Mamo, nie! Igor patrzy na nią błagalnie i z gniewem.
Iwona patrzy na Sławka. Kiedyś bardzo go kochała i nie wyobrażała sobie życia bez niego, ale po tym wszystkim wie, że nawet jeśli go wybaczy, nie da się tego poukładać od nowa.
No więc? Sławek zbliża się do drzwi i uśmiecha się. Wpuścisz ojca i męża?
Byłeś nim pół roku temu mówi Iwona, jej głos brzmi obco już nie masz prawa wchodzić do naszego domu. Jeżeli chcesz połowy mieszkania, złóż wniosek do sądu. Ale już nie jesteśmy rodziną.
Co? Wyrzucasz mnie? Iwona, przepraszam! Nie wiem, co mnie wtedy opętało. Nie dam rady żyć bez was!
Wybaczyłam ci, ale już razem nie będziemy.
Po tych słowach Iwona zamyka drzwi. Igor się uśmiecha choć ciężko było powiedzieć ojcu, żeby poszedł, czuje ulgę.
Mamo, nie martw się już o niego. Nam jest dobrze! We dwoje.
Iwona też się uśmiecha, ocierając łzy. Przez wizjer patrzy, jak Sławek stoi jeszcze chwilę pod drzwiami, po czym odchodzi powoli. Z ulgą czuje, że pora zostawić przeszłość i przestać żałować. Myśli trzeba żyć dalej.
Igorku, jesteś dzielny puszcza oczko synowi.
To może pizzy zamówimy? Poświętujemy? Co, mamo?
Igor wie, że najgorsze już za nimi.
Jasne, i do tego ciastka!
Iwona z radością patrzy na rozpromienionego syna. Ostatnie miesiące były trudne, ale czasy smutku mają się ku końcowi. Teraz wie na pewno, że wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli nie od razu.



