Wchodziłem na drabinę, żeby przyciąć suche gałęzie drzewa, gdy nagle mój pies zaczął gwałtownie szczekać i mocno ciągnąć mnie za nogawkę spodni, próbując ściągnąć mnie na dół – najpierw pomyślałem, że oszalał albo po prostu się bawi i przez przypadek może sprawić, że spadnę z drabiny 😱😢

Dziennik, 16 kwietnia

Dziś rano wspinałam się po drabinie, żeby przyciąć suche gałęzie starej jabłoni koło domu, ale mój pies, Bazyl, zaczął nagle szczekać i ciągnąć mnie za nogawkę spodni, chcąc koniecznie, żebym zeszła na dół. Najpierw pomyślałam, że chyba zwariował albo po prostu się bawi i przez to może przypadkiem strącić mnie z drabiny

Próbowałam go odgonić, nawet podniosłam na niego głos, bo przecież zależało mi, żeby skończyć pracę, ale po kilku sekundach wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego.

Stałam już mniej więcej w połowie drabiny, wyciągałam sekator w stronę suchych konarów, a poranek i tak wydawał mi się od początku dziwny. Niebo zasnute było ciężkimi, szarymi chmurami, powietrze stało w miejscu wilgotne i lepkie, jak przed porządną burzą. Czułam zmianę pogody, ale uparcie chciałam uporządkować te stare, martwe gałęzie, które już dawno powinny zniknąć z drzewa.

Drabinę ustawiłam tuż po śniadaniu, mocno oparłam o pień, wszystko sprawdziłam, żeby się nie zachwiała. Wdrapałam się kilka szczebli wyżej i już miałam zacząć ciąć, gdy poczułam, że coś ciągnie mnie za spodnie od tyłu.

Odwróciłam się i na moment stanęłam jak wryta.

Bazyl wyskoczył za mną i próbował wspiąć się po drabinie. Łapy mu ślizgały się po metalowych szczeblach, pazury zgrzytały, oczy szeroko otwarte patrzył tylko na mnie.

Co ty wyprawiasz, Bazyl? powiedziałam nerwowo, uśmiechając się przez zaciśnięte zęby. Zejdź stamtąd.

Machnęłam ręką, licząc, że się cofnie. On jednak nie tylko nie posłuchał, lecz wdrapał się wyżej, postawił przednie łapy na szczeblu i gwałtownie chwycił zębami moją nogawkę.

Szarpnął mocno.

Aż się gwałtownie obróciłam i omal nie runęłam w dół.

Bazyl, oszalałeś?! Puść! syknęłam złością.

Nie puścił. Ciągnął mnie jeszcze mocniej, szczekał jakby zaalarmowany, jakby za wszelką cenę próbował mnie powstrzymać.

Na początku się zezłościłam, ale po krótkiej chwili wszystko wydało mi się dziwne Bazyl nigdy tak się nie zachowywał. W jego oczach było coś innego, niepokój, jakby chciał mi coś przekazać.

Raz jeszcze spróbowałam wejść wyżej, lecz znów natychmiast pociągnął mnie tak mocno, że w odruchu złapałam się drabiny oburącz.

Westchnęłam i zaczęłam schodzić.

Dosyć tego mruknęłam pod nosem. Jak się nie uspokoisz, zamknę cię w boksie.

Przez moment Bazyl spuścił głowę, jakby zrozumiał, że zrobił coś nie tak, ale mimo to zaprowadziłam go do kojca i zamknęłam za nim furtkę. Odetchnęłam z ulgą wreszcie będę mogła spokojnie dokończyć swoją robotę.

I właśnie wtedy wydarzyło się coś, po czym zamarłam ze strachu i zrozumiałam, dlaczego Bazyl tak się zachowywał

Zbliżyłam się z powrotem do drabiny, postawiłam stopę na pierwszym szczeblu. W tej samej chwili tuż nad moją głową rozległo się ostre chrupnięcie.

Dźwięk był tak silny, że bez zastanowienia spojrzałam w górę. Zobaczyłam, jak ogromna sucha gałąź odłamuje się od drzewa.

Spadała dokładnie tam, gdzie przed sekundą stałam. Uderzyła z hukiem o ziemię, rozpadła się na kawałki i minęła mnie dosłownie o kilka centymetrów.

Nogi się pode mną ugięły. Stałam wbita w miejsce i patrzyłam na tę wielką, złamaną gałąź, a serce waliło mi tak mocno, że słyszałam je w uszach.

Wtedy zrozumiałam. Mój pies nie chciał mi przeszkadzać. On próbował mnie uratować.

Bazyl wyczuł zagrożenie szybciej niż ja. Może usłyszał trzask w środku drzewa, a może po prostu coś przeczuwał. Odwróciłam się powoli w stronę kojca.

Patrzył na mnie przez metalową siatkę, spokojny, z lekko merdającym ogonem, jakby czekał, kiedy pojmę, o co chodzi.

Podeszłam do niego, otworzyłam furtkę i uklękłam obok. Bazyl od razu wtulił się we mnie mocno.

Objęłam go za kark i szepnęłam:

Uratowałeś mi życie.

Od tamtej pory nigdy już nie ignoruję jego psiego instynktu.

Rate article
Fajna Tajna
Wchodziłem na drabinę, żeby przyciąć suche gałęzie drzewa, gdy nagle mój pies zaczął gwałtownie szczekać i mocno ciągnąć mnie za nogawkę spodni, próbując ściągnąć mnie na dół – najpierw pomyślałem, że oszalał albo po prostu się bawi i przez przypadek może sprawić, że spadnę z drabiny 😱😢