Synowa

Synowa

Zuzanna Władysławówna postawiła na starannie nakrytym stole wielką półmisek z pieczoną kaczką i westchnęła. W każdej chwili mieli zjawić się synowie z synowymi.
Niedawno ożenił się młodszy, wesele było raczej skromne. No ale teraz młodzi tak mają. Sama zrobiłaby wielką uroczystość. Z mężem tylko uciekli do urzędu stanu cywilnego. Nawet na obrączki zebrali pieniądze dopiero po roku dwa cienkie złote krążki. Dzieciom chciała sprawić prawdziwe święto. Ale skoro tak zdecydowali, nie nalegała.
Ma tylko jeden minus za bardzo zadbana!, przyznała szczerze sobie w duchu. Ale synowa już postanowiła z nią o tym pogadać.

Ewa bo tak miała na imię synowa dziewczyna była generalnie w porządku i sympatyczna. Na syna Grześka miała bardzo dobry wpływ. Dzięki niej znalazł świetną pracę i cały czas go motywowała do dalszego rozwoju. Do trzydziestki żył jak panisko, nie miał specjalnych ambicji. Zuzanna już się zaczynała martwić. Na szczęście wszystko się dobrze poukładało.

Ale Ewa miała według Zuzanny ten jeden minus za bardzo o siebie dbała. Chodziła po salonach, fryzury, farbowania, masaże, manikiury. Koszty na to szły niemałe. A przecież zamężna kobieta, która ma rodzinę na pierwszym miejscu, powinna zachowywać się inaczej.
Dziecko pojawi się to zamiast nowe buty synowi kupić, ona pójdzie na pedikiur? Zuzanna nigdy czegoś takiego nie pochwalała. O swoich potrzebach myślała zawsze na samym końcu, szczególnie po śmierci męża, kiedy synowie, choć już dorośli, wciąż potrzebowali wsparcia finansowego.

Jej rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi zjawiła się młodzież. Ewa do salonu weszła jak gwiazda. Włosy świeżo ułożone, paznokcie idealnie wypielęgnowane. Na twarzy prawie brak makijażu, a i tak wszystko zasługa kosmetyczki.
Ewcia, jakaś ty śliczna! zawołała szczerze Zuzanna, lecz w głosie słychać było cień niezadowolenia. A kostium chyba nowy?
Tak, wczoraj kupiłam uśmiechnęła się młoda kobieta. Dostałam sporą premię w pracy.
Wiesz co, lepiej takie pieniądze odkładać nie mogła się powstrzymać Zuzanna. To cała trzynastka, premie, nadgodziny wszystko na czarną godzinę. Uwierzy mi pani, przyda się!
Ewa zamilkła. Synowa lubiła teściową zwykła kobieta, która poświęciła całą siebie dla rodziny. Mimo to Ewa uważała, że czarna godzina przychodzi do tych, co na nią czekają.

Wieczór minął dosyć przyjemnie. Mimo wszystko, teściowa kilka razy próbowała zacząć rozmowę na temat niepotrzebnych kosztów. Ewa nabrała przekonania, że to przytyk w jej stronę.
A pani kiedy była ostatnio na manikiurze, pani Zuzanno? nie wytrzymała.
Ja… zająknęła się matka Grześka. Ja… nigdy. Coś tam robię sama w domu, żeby ręce były czyste, ale więcej nie trzeba.
Tylko ich dwie dosłyszały ten krótki dialog. Ewie, jako kobiecie, zrobiło się przykro. Wychować dwóch synów, którzy teraz mają porządne zarobki, i żałować wydać parę groszy na siebie!

Grzesiu, a twoja mama w ogóle coś dla siebie robi? zapytała męża w drodze do domu.
Nie wiem… Gotuje, patrz, jaki stół postawiła. Telewizję ogląda, do sąsiadek chodzi… A czemu pytasz?
Bo mam wrażenie, że w życiu niczego dobrego nie zaznała! Moglibyście ją gdzieś wyprowadzić do kina, do teatru, do restauracji…
Daj spokój, niepotrzebnie, nie lubi takich rzeczy.

Ewa się zamyśliła. Porównała teściową ze swoją własną mamą, która nawet kiedy było krucho z kasą, pozwalała sobie na fajną fryzurę, nową sukienkę i zawsze kupowała karnet do teatru dla przyjemności.
Postanowiła, że jej teściowa powinna chociaż spróbować zrobić coś dla siebie samej, zamiast siedzieć w domu przed telewizorem, czekając na wnuki, którym znowu odda całe swoje serce.

Po kilku dniach Ewa zadzwoniła do Zuzanny i zaczęła ją namawiać na wspólny spacer, kawę w kawiarni i szybki wypad do salonu chciała odwiedzić kosmetyczkę, a przy okazji zaproponowała teściowej dowolny zabieg wedle uznania.
Ależ po co to, kochana przestraszyła się Zuzanna. Jak musisz, to ja poczekam w holu albo na zewnątrz.
Po co czekać? Ten czas można lepiej spożytkować. Chodźmy chociaż na manikiur i masaż dłoni?
W końcu się zgodziła, niepewnie. Ewa wcześniej zadzwoniła do salonu, gdzie już ją znano i nakreśliła sytuację.

Dziewczyny, wszystko dla teściowej zróbcie na najwyższym poziomie. Delikatnie zaproponujcie jeszcze coś pedikiur, maseczkę, cokolwiek. Gdyby pytała o ceny, powiedzcie, że już wszystko załatwiłam. Na was liczę! Jeśli się uda, zyskacie nową stałą klientkę.

W umówionym dniu, Ewa niemal siłą przyprowadziła niechętną teściową do salonu i oddała w ręce specjalistek.
Tylko pół godziny, tak, Ewciu? dopytywała kobieta. I ile pieniędzy mam przygotować?
Gdy przemiła pani zaprosiła Zuzannę do środka, Ewa usiadła w poczekalni i wyjęła telefon. Tego dnia nie planowała żadnych zabiegów dla siebie.
Mimo że był wolny dzień, uznała, że odpowie na kilka maili skoro już jest czas.

Teściowa wyszła po dwóch godzinach rozluźniona i wyraźnie odmłodzona. Panie z salonu wiedziały, co robią.
Oj, Ewo, tyle mi dziś zrobiły zaczęła Zuzanna. I kawę podali, i herbatę ziołową. Wszyscy tacy mili! Ile to kosztuje? To chyba bardzo drogo…
Mamy dzisiaj promocję! wtrąciła się recepcjonistka. Przyjdziesz z koleżanką, ona ma zabiegi gratis. Dzisiaj płacisz zero złotych!

Ewa i zadowolona z nietypowej atencji teściowa pomaszerowały do pobliskiej kawiarni. Zuzanna zrobiła łyk cappuccino i odchyliła się w fotelu.
To może będziemy od czasu do czasu wybierać się takie babskie wypady razem? zaproponowała Ewa. Stali klienci zawsze mają dobre zniżki. Chyba ci się spodobało?
Bardzo przyznała teściowa. Nawet nie miałam pojęcia, że to takie przyjemne.
Trzeba było wcześniej spróbować!
Kiedy? Dzieci były małe… Mąż, niech spoczywa w pokoju, zawsze pilnował wydatków, nie popierał żadnych ekstrawagancji. A potem już nie było po co…
A teraz jest po co! Żeby mi dotrzymać towarzystwa, bo samej to nudno.
No, można czasem pójść razem uśmiechnęła się.
I tak już zostało teściowa zaczęła z Ewą dbać o siebie. Ewa dyskretnie odświeżyła jej garderobę, zawsze podając kwoty mniejsze o połowę.
Namówiła męża na wspólne wyjście z mamą do restauracji. Potem razem poszli do kina. A na Święta Ewa podarowała Zuzannie karnet do teatru.

Ale się odmłodniałaś! chwaliły sąsiadki Zuzanny.
Młodzi motywują, co zrobić skromnie odpowiadała.
I naprawdę czuła, że właśnie teraz, na emeryturze, mama dwóch dorosłych synów, przeżywa swoją drugą młodość.

Rate article
Fajna Tajna
Synowa