Dlaczego do mnie przyjechałaś, mamo? Przecież całe życie pomagałaś Hani, to teraz proś o pomoc ją! powiedział mi mój syn. Dominikowi nawet nie przyszło do głowy, by zaprosić mnie do środka, rozmawiał ze mną stojąc w progu, jego słowa były twarde, spojrzenie obce.
Synku, naprawdę nie wpuścisz własnej mamy do domu? nie powstrzymałam emocji, łzy same popłynęły mi z oczu.
Mamo, nie rozumiem, po co te sentymenty? Jestem zajęty, nie mam czasu na gadanie syn już miał zatrzasnąć przede mną drzwi, kiedy zza rogu usłyszałam głos synowej.
Dominiku, z kim ty rozmawiasz? zapytała Zofia, wychylając się z korytarza.
Mamo, to Pani? zdziwiła się. No to czemu stoicie na zimnie? Proszę, wejdźcie do środka!
Dominik machnął tylko ręką, odwrócił się i odszedł. Weszłam do korytarza, czułam w sobie ogromną ulgę, że choć synowa zaprosiła mnie do domu. Wiedziałam, że czeka nas poważna rozmowa.
Wiem, że zawiniłam wobec mojego syna, i dopiero teraz to wszystko do mnie dotarło. Mam dwoje dzieci syna Dominika i córkę Hanię. Tak jakoś się stało, że całe życie byłam oparciem dla córki, a o synu gdzieś zapomniałam.
Sądziłam, że Dominik poradzi sobie sam, bo zawsze radził sobie całkiem nieźle, ale jak się okazało, nie do końca miałam rację. On na wszystko, co teraz ma, zapracował w dużej mierze dlatego, żeby mi pokazać, że nie potrzebuje mojej pomocy ani moich pieniędzy.
Pieniędzy miałam sporo, bo od 20 lat pracuję za granicą. Wspierałam finansowo wyłącznie córkę, czego dziś bardzo żałuję Hania de facto nigdy tego nie doceniła. Co gorsza, w najcięższym dla mnie momencie po prostu się ode mnie odwróciła.
Wyjechałam do Niemiec, gdy Dominik miał 18 lat, a Hania 16. Z dziećmi została moja mama, męża nie miałam dawno już nas zostawił. Byliśmy tak biedni, że wyjazd na zarobek jawił mi się jako jedyna możliwość ratunku.
Za pierwsze euro, które przywiozłam z Niemiec, zaczęłam remontować dom mama cieszyła się, bo w końcu mieliśmy wodę w domu i łazienkę.
Potem Hania oznajmiła, że wychodzi za mąż. Miałam wątpliwości, czy to nie za wcześnie 19 lat to przecież młody wiek ale nie próbowałam jej zniechęcać. Jej wybranek był chłopakiem z naszej wsi, razem zamieszkali w naszym domu.
Syn i zięć od początku nie mogli się dogadać, więc Dominik szybko ożenił się z Zofią i wyprowadził z rodzinnego domu. Zosia dorastała w domu dziecka, była bardzo biedna, dostała potem od gminy mały pokój w internacie i tam zamieszkali.
Hania sprawę pieniędzy postawiła jasno:
Mamo, zostałam w domu, więc wszystko powinnaś wysyłać mi stwierdziła.
Syn był w tych sprawach milczący, nigdy niczego nie prosił i mnie taka sytuacja odpowiadała wszystkie zarobione euro posyłałam córce, ona wydawała je według uznania. Dominik pracował i sam troszczył się o swoją rodzinę.
A potem życie się skomplikowało. Zmarła moja mama. Tuż po tym Hania ogłosiła, że się rozwodzi. U niej od dzieciństwa dominował taki upór, że jak coś postanowiła, nie było siły jej powstrzymać.
I co zamierzasz teraz robić? zapytałam ją.
Pojadę z tobą do Niemiec oznajmiła nagle.
Pojechałyśmy razem, ale Hania nie chciała ciężko pracować. Chodziła sprzątać, a wszystkie zarobione pieniądze szły na wynajem pokoju i czynsz.
Ja pracowałam jako opiekunka, więc ani na mieszkanie, ani na jedzenie nie musiałam dużo wydawać. A to, co zarabiałam wszystkie 1000 euro siłą rzeczy zabierała Hania, bo wymyśliła, że musi kupić sobie mieszkanie w Niemczech.
Nie chciała wracać do Polski, więc przekonała mnie, że powinnam sprzedać nasz dom na wsi wtedy szybciej się dorobimy jakiegoś lokalu za granicą.
Oczywiście i tych pieniędzy zabrakło. Dom sprzedałam, coś tam dołożyłyśmy, a Hania już chciała brać kredyt na resztę. Wtedy wyszła za mąż i jej mąż spłacił niedobór, dzięki czemu zamieszkali w maleńkim, ale własnym mieszkaniu.
Ja póki pracowałam, nie zastanawiałam się co dalej. Teraz okazało się, że powinnam była zachorowałam i do pracy już nie mogę wrócić. Poprosiłam Hanię, bym mogła, tak jak ustaliłyśmy, zamieszkać z nią. Usłyszałam tylko, że miejsca u nich mało i powinnam się wyleczyć, a potem wracać do pracy.
Nie posłuchałam, wróciłam do kraju, ale dom już nie istniał, bo sprzedałam go dla niej. W wiosce zostało jeszcze spore pole prawie hektar ale co z tego, skoro trzeba je sprzedać albo się na nim budować, a skąd wziąć pieniądze?
Zdecydowałam się wtedy zwrócić do syna, by pomógł mi z polem, bo nie wiedziałam już co dalej.
Syn był tak na mnie obrażony, że nawet nie chciał ze mną rozmawiać, ale synowa nie tylko mnie zaprosiła do domu, lecz również znalazła rozwiązanie.
Mamo, szukamy działki, chcemy budować dom. Jeśli pani pozwoli, to wybudujemy się na tym polu, a jak skończymy, będzie pani z nami mieszkała zaproponowała Zosia.
Syn marudził na początku, ale pomysł żony mu się spodobał i do wieczora zupełnie zapomniał, że jest na mnie zły.
Zosia nie pozwoliła mi już odejść nakarmiła mnie, rozścieliła łóżko i oznajmiła, że jutro idziemy do lekarza na badania.
Dlaczego to wszystko dla mnie robisz? zapytałam ją.
Bo nigdy nie miałam mamy, a teraz wreszcie ją mam uśmiechnęła się.
Tak to się stało, że własna córka się mnie wyrzekła, a synowa mnie przygarnęła.



