Synku, nie chcę, żebyś się przez mnie rozwiódł! Zaprowadź mnie do domu spokojnej starości!

Synu, nie chcę, żebyście się przez mnie rozwiedli! Oddaj mnie do domu spokojnej starości!

Pół roku temu zdecydowałem się zabrać mamę do siebie. Ma już swoje lata, 83. Od śmierci taty coraz trudniej było jej samej mieszkać na wsi pod Lublinem. Moje dzieci dorosły, mieszkają osobno, a my z Zofią, moją żoną, zostaliśmy sami w dwupokojowym mieszkaniu na warszawskiej Pradze. Wydawało mi się, że damy radę.

Początkowo Zofia nie komentowała sytuacji, lecz po tygodniu coś zaczęło się w niej zmieniać. Czułem narastający dystans. Prezenty dla żony

Słuchaj, może ona jadłaby oddzielnie, po nas. Tak będzie lepiej.

Dlaczego?

Jakoś przy niej tracę apetyt, gdy widzę, jak bez zębów żuje jedzenie. Przepraszam, nie mogę na to patrzeć.

Przestań, wszyscy będziemy kiedyś starzy.

To coś zupełnie innego.

Zofii przeszkadzały też problemy żołądkowe mamy i to, jak mocno głośno chrapie w nocy. Zaczęła sugerować, żeby mama nie wchodziła do kuchni, potem, żeby nie wychodziła z pokoju. Aż pewnego dnia usłyszałem:

Nie wyobrażałam sobie, że to będzie tak długo trwało. Już nie mogę.

Ale co proponujesz?

Odwieź ją z powrotem na wieś.

Sama sobie nie poradzi! Tam jest już za słaba…

Wszyscy tak żyją. Dzieci się nie poświęcają aż tak. Ja nie chcę czuć się jak intruz we własnym domu. Słuchać tego mlaskania, znosić zapachy?

Nie wiedziałem, co robić. Ostatnio wracam z pracy, a mama ubrana, z walizką, siedzi na korytarzu.

Mamo, co się stało?

Synku, zawieź mnie do domu spokojnej starości!

Ale dlaczego? Przecież tu ci dobrze.

Nie chcę, żeby przez mnie się rozpadło twoje małżeństwo.

Mama przekonuje mnie od kilku dni, żebym ją tam oddał. A ja… Sam nie wiem. Jak żyć spokojnie, wiedząc, że ona tam? Może wszystko rzucić i wrócić z nią na wieś? Co mam zrobić?

Rate article
Fajna Tajna
Synku, nie chcę, żebyś się przez mnie rozwiódł! Zaprowadź mnie do domu spokojnej starości!