Nie rozdrapuj dawnych ran: Opowieść o Taśce, która przekroczyła pięćdziesiątkę i zmaga się z rozczar…

Nie rozdrapuj przeszłości

Często zastanawiam się nad swoim życiem, zwłaszcza odkąd przekroczyłem pięćdziesiątkę. Nie mogę uznać mojego małżeństwa za szczęśliwe, a wszystko przez żonę, Jadwigę. Wydawało się, że w młodości pobraliśmy się z miłości, oboje byliśmy sobie bliscy. A kiedy nagle coś się zmieniło w niej, nawet nie zauważyłem tego momentu.

Mieszkaliśmy na wsi w domu teściowej, Zofii. Dbałem o spokój w domu, zawsze ją szanowałem, a ona traktowała mnie bardzo ciepło. Moja matka mieszkała w sąsiedniej wsi z młodszym synem, często chorowała.

Zofio, jak tam układa ci się z zięciem, pytały z ciekawości sąsiadki przy studni, czasem w sklepie, albo tak po prostu na drodze.

O moim zięciu nie powiem złego słowa, grzeczny, wszystko w domu potrafi zrobić, pomaga mi we wszystkim, odpowiadała zawsze teściowa.

Oj, nie wierzymy, że tak dobrze, żeby teściowa zięcia chwaliła, odpowiadały i gderały sąsiadki.

Wasza sprawa, rzucała Zofia i szła dalej.

Jadwiga urodziła córkę, Marcelę wszyscy się cieszyli.

Jadzia, Marcela to cała ja! doszukiwała się teściowa swoich cech w wnuczce, a żona śmiała się wesoło, było jej wszystko jedno.

Gdy Marcela skończyła trzy lata, Jadwiga urodziła syna, Pawła. Znów pojawiły się przyjemne obowiązki. Jadwiga była w domu z dziećmi, Zofia bardzo pomagała. Żyliśmy normalnie, może nawet lepiej niż inni spokojnie, bez awantur; nie piłem jak niektórzy w okolicy. Bywało, że żony szukały swoich mężów po restauracyjce przy świetlicy, gdzie zbierali się, pili tak długo, że nie mogli trafić do domu. Wtedy żony wlekły ich z przekleństwami i łzami.

Kiedy Jadwiga była w ciąży z trzecim dzieckiem, dowiedziała się, że ją zdradzam. Na wsi nic się nie ukryje szybko rozeszły się plotki o mnie i o Andzie, wdowie po miejscowym pijaku. Sąsiadka, pani Irena, pofatygowała się do Jadwigi.

Jadwiga, nosisz pod sercem trzecie dziecko, a ten twój mruknęła Irena dosadnie włóczy się za innymi.

Naprawdę? Nie zauważyłam niczego, zdziwiła się żona.

Nic dziwnego, masz na głowie dom, dzieci, trzeci w drodze, teściową A on żyje jak mu wygodnie. Cała wieś już gada, a Anda nawet się nie kryje.

Jadwiga się załamała, Zofia też wiedziała, ale milczała, żal jej było synowej. Niejednokrotnie beształa mnie, prosiła, żebym się opamiętał. Zbywałem ją szybko.

Mamo, nie wiesz jak było, nie przejmuj się plotkami, na to są kobiety.

Kiedyś przyszła Irena z wieścią:

Jadwiga, twój Tomek właśnie wpadł do Andzi, widziałam na własne oczy, szłam z rynku. Chcesz zostać sama z trójką dzieci? Idź do tej bezwstydnej Andzi i daj jej nauczkę! Teraz jesteś w ciąży, Tomek nie ruszy cię palcem, paplała sąsiadka.

Jadwiga wiedziała, że nie stać jej na awanturę z Andzią, znała ją kłótliwa i twarda, potrafiła się postawić. Mąż Andzi utopił się w pijackim szale, ciągłe awantury nauczyły ją stanowczości. Jadwiga postanowiła jednak porozmawiać ze mną.

Muszę spojrzeć Tomkowi w oczy. On przecież nie przyzna się, wszystko zrzuca na kobiece gadanie, mówiła teściowej, a ta ją odradzała.

Jadzia, nie idź tam, nie ryzykuj, pomyśl o sobie.

Zimna jesień, już była ciemność. Pukając w okno Andzi, czekała aż wyjdzie. Ale zza drzwi dobiegł głos:

Czego chcesz? Po co łomoczesz?

Otwórz drzwi, wiem, że mój Tomek jest u ciebie, dobrzy ludzie mi powiedzieli, wołała Jadwiga.

Idź do domu, nie rób scen! i zaśmiała się.

Stała chwilę na dworze, po czym wróciła do domu i zrozumiała, że nic nie wskóra. Mąż wrócił po północy, pijany. Rzadko pił, ale czasem tak się zdarzało. Ja nie spałem.

Gdzie byłeś? Wiem, że byłeś u Andzi, piłeś z nią! Byłem tam, nie otworzyła Wiesz przecież.

Wymyślasz odpowiedział Tomek. Byłem z Cześkiem w sklepie, zapomnieliśmy się, nie patrzyliśmy na zegarek.

Nie uwierzyłem, ale nie wywołałem awantury, już było późno, nie jestem kłótliwy. Co mogłem zrobić jak to mówią, nie złapiesz, nie udowodnisz. Całą noc rozmyślałem:

Gdzie pójdę z dwójką dzieci, trzecie w drodze, mama chora, brat ze swoją rodziną też tam ciasno, jak się zmieścimy?

Mama zawsze mi powtarzała, gdy skarżyłem się na Jadwigę:

Cierp, synu, skoro się ożeniłeś, masz dzieci, to cierp. Myślisz, że mi łatwo było z twoim ojcem? Pił i bił, pamiętasz jak chowaliśmy się u sąsiadów? Pan Bóg po swojemu go zabrał. Ale wytrzymałam, twoja Jadwiga nie pije, nie bije cię. Kobiecy los cierpieć.

Nie zgadzałem się ze wszystkim, ale wiedziałem, że nie odejdę od żony. Teściowa też mnie uspokajała:

Synu, gdzie pójdziesz z dziećmi, niedługo urodzi się trzecie. Damy radę razem z Jadwigą z Tomkiem.

Trzecia w rodzinie urodziła się Weronika, słaba, często chorowała. Widać stres żony odbił się na dziecku. Z czasem uspokoiła się, teściowa poświęcała jej wiele uwagi.

Jadzia, słyszałaś nowinę, znów przyleciała sąsiadka Irena z plotkami, Anda przyjęła do siebie Mietka, żona go wyrzuciła z domu.

No i niech przyjęła, spokój z nią, odpowiedziała Jadwiga, ciesząc się, że Tomek już tam nie chodzi.

Ale już miesiąc później znowu Irena:

Mietek wrócił do żony, Anda znowu sama, pewnie znów będzie polować. Ty trzymaj Tomka przy sobie, bo kto wie, co jej strzeli do głowy, pouczała sąsiadka.

Znowu układało się spokojnie. Teściowa się cieszyła, ale jak w mężczyźnie siedzi czart nie usiedzi długo przy żonie.

Zofia wracając ze sklepu spotkała dawną koleżankę, Bronisławę.

Zofio, skąd ci się taki Tomek wziął? Jadwiga dobra kobieta, matka, a ty ją chwalisz. Czego mu brakuje?

Bronka, czy Tomek znów lata po kobietach?

Lata Chodzi do Weroniki, rozwódki z naszej stołówki

Teściowa nie mówiła żonie wszystkiego, syna strofowała po cichu. Ale plotki i tak się rozchodziły. Jadwiga znów się dowiedziała od Ireny. Łzy i prośby nie pomagały. Tomek dalej chodził na bok, ale od rodziny nie odchodził wiedział, nigdy nie zostawi żony i dzieci, ale wiernym nie był. W domu komfort: żona, dzieci, teściowa, wszystko poukładane, a na boku przyjemność.

Teściowa już bez ogródek ganiła syna, próbowała wpłynąć, ale dorosłego faceta nie zmusi. Krzyczał na nią, by się nie wtrącała.

Mamo, pracuję, przynoszę pieniądze, a wy mnie obwiniacie i wierzycie plotkom!

Już nie nadużywał alkoholu, a potem odstawiał całkiem

Minęły lata. Dzieci dorosły. Najstarsza Marcela wyszła za mąż w powiecie, tam też skończyła technikum i została z mężem. Syn Paweł skończył studia w mieście i tam się ożenił, z miejscową dziewczyną.

Weronika kończy szkołę średnią, też zamierza studiować w powiecie. Tomek się uspokoił, teraz nie wychodzi, praca i dom. Siedzi częściej na sofie, zdrowie już nie daje rady. Alkohol odstawił całkowicie, kiedyś nie pił dużo, a teraz już wcale nie pije.

Jadzia, coś mi serce dokucza, aż do pleców promieniuje, narzeka, Jadzia, kolana mnie bolą, to chyba stawy. Może trzeba jechać do lekarza.

Nie żałuję żony. Moja dusza już dawno skamieniała od łez i rozczarowań, jakie przeszedłem, zanim Jadwiga się uspokoiła.

Zdrowie wysiada, to siedzi w domu, narzeka, myślę sobie, niech idzie do tych swoich dawnych Niech teraz one się nim martwią.

Zofia już nie żyje, pochowaliśmy ją obok męża. W domu Tomka i Jadwigi zapanowała cisza. Czasem tylko wpadają dzieci z wnukami. Cieszymy się oboje. Ojciec narzeka im na zdrowie, obwinia nawet żonę, że go nie leczy. Najstarsza córka przywozi leki, troszczy się o ojca, obchodzi go dookoła i jeszcze mówi do matki:

Mamo, nie krzycz na tatę, przecież choruje a mnie przykro, bo córka staje po stronie ojca.

Córko, sam sobie winien, za bardzo szalał za młodu, a teraz chce, żeby go współczuć. Ja też swoje zdrowie straciłem, kiedy się nim martwiłem, tłumaczę się córce.

Syn również podtrzymuje ojca na duchu. Rozmawia głównie z Tomkiem w końcu to mężczyźni

Dzieci jakby nie rozumiały mnie, gdy tłumaczyłem, że żona mnie zdradzała, a ja dla nich znosiłem wszystko. Jak zostawić dzieci bez matki? Jak mi było ciężko, jak cierpiałem? A co słyszałem w odpowiedzi?

Tato, nie rozdrapuj przeszłości, daj mamie spokój, mówiła Marcela, brat przytakiwał.

Tato, co było, minęło, uspokajał Paweł, głaszcząc mnie po ramieniu.

Trochę mi przykro, że dzieci popierają matkę, ale rozumiem je, nie mam żalu, takie jest życie.

Dziękuję za przeczytanie, za wasze wsparcie i dobre słowo. W życiu powodzenia!

Rate article
Fajna Tajna
Nie rozdrapuj dawnych ran: Opowieść o Taśce, która przekroczyła pięćdziesiątkę i zmaga się z rozczar…