Moja ciocia przyjechała w odwiedziny z córką i zięciem, przywieźli drogie wino i mięso, ale mama wyr…

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo aż mnie nosi. Ostatnio moja mama miała niezłą akcję z rodziną. Mama pochodzi z dużego domu kiedyś była ich szóstka rodzeństwa, dziś już tylko troje zostało. Mama i jej siostra, ciocia Jadwiga, mieszkają w tej samej wsi pod Łodzią. Latem pracują, jak się da, a zimą żyją z tego, co zarobią w sezonie. My, tak jak one, mamy swój ogródek warzywny, więc ziemniaki i marchewka są zawsze spod własnego nieba.

Trzecia siostra mamy, ciocia Elżbieta, to inna bajka. Ona z mężem przeprowadziła się dawno temu do Warszawy, mieszka w dużym mieszkaniu na Mokotowie, a latem spędza czas w swoim domku letniskowym nad jeziorem na Mazurach. Jej mąż pracuje jako dyrektor w sporej firmie budowlanej. Kiedyś też mieszkali na wsi, biedy nie klepali, ale luksusów nie znali. Jak tylko poszło im lepiej, to jakoś tak rzadziej się odzywali i odwiedzali.

Wyobraź sobie sytuację mama dowiedziała się przypadkiem od sąsiadki, że ciocia Elżbieta wydała córkę za mąż! Tak, zorganizowała wesele córki, Ali, a nas ani zaprosiła, ani nawet słowa nie pisnęła. No przecież wstyd okrutny! Więc, żeby gawiedź się nie śmiała, mama udawała, że o wszystkim wiedziała. Ale bolało ją to bardzo, domyślasz się…

Wróciła do domu, siadła z ciocią Jadwigą przy herbatce i obie zaczęły rozpamiętywać sprawę. Obie były naprawdę zranione i postanowiły zadzwonić do Elżbiety, niby złożyć życzenia, ale tak naprawdę, żeby jej trochę sumienie ruszyło. Ciocia Elżbieta, jak to ona, powiedziała tylko dziękuję i szybko rozłączyła.

No i widocznie coś ją tam w środku uwierało, bo kilka dni później przyjechała niezapowiedziana do mamy razem z córką i zięciem. Wyobraź sobie, przyjechali samochodem pełnym przysmaków: najlepsze kiełbasy, drogi polski miód pitny, sery, no wypas. Myśleli, że nas przekupią!

Ale mama miała już dość. Czuła się bardzo zraniona, więc jak tylko zobaczyła Elżbietę w progu, powiedziała jej prosto z mostu, że jeśli wstydziła się nas zaprosić na wesele, bo jesteśmy wsiowe, to po co teraz tu przyjeżdża. Że panisko z Warszawy mogło zostać w swoim apartamencie. Wtedy mąż Elżbiety, pan Tadeusz, parsknął i powiedział, że przecież wszyscy wiedzą, że jakbyśmy przyszli do ich restauracji, to byłby wiejski zapach karkówki na cały lokal. Wiesz, jak to musiało mamę zaboleć? Odpowiedziała, że lepiej niech się więcej nie pojawiają u nas i że nie zamierza ich więcej widzieć na oczy.

Oczywiście, ciocia Jadwiga od razu stanęła po stronie mamy i powiedziała to samo że nie chce już mieć z Elżbietą nic wspólnego. U nas w rodzinie wszystko na stół, bez udawania. Takie rzeczy w Polsce jak ktoś cię raz porządnie zrani, nie ma przebacz. Trudno, rodzina rodziną, ale szacunek musi być.

Rate article
Fajna Tajna
Moja ciocia przyjechała w odwiedziny z córką i zięciem, przywieźli drogie wino i mięso, ale mama wyr…