Gdy moja mama dowiedziała się, że jestem mężatką, mam dobrą pracę i własne mieszkanie w Warszawie, natychmiast pojawiła się, prosząc mnie o wsparcie finansowe.
Mama od zawsze była niesłychanie surowa. Tata wiecznie wyjeżdżał w interesach, więc opieka nade mną spoczywała wyłącznie na niej. Ojciec okazywał miłość zawsze kiedy wracał, przywoził ze sobą mnóstwo prezentów. Mama nigdy nie okazywała tyle czułości. Pewnego dnia tata wyjechał i już nigdy nie wrócił.
W szkole nie miałam nigdy przyjaciół. Chodziłam do niej ubrana jak uboga krewna, w starej, zniszczonej mundurce, którą mama znalazła gdzieś na śmietniku. Zawsze słyszałam: Noś to, co masz pod ręką. Najpierw muszę poukładać swoje sprawy, nie mam na ciebie pieniędzy. Pokornie więc znosiłam tę brzydką odzież przez całą piątą klasę.
Później sąsiadka podarowała mi mundurek swojej córki, która właśnie skończyła szkołę. Nosiłam go aż do matury. Jeśli chodzi o buty, zakładałam, co było pod ręką parę rozklekotanych trampek, które służyły mi aż się rozleciały. W końcu ukończyłam liceum z wyróżnieniem i postanowiłam iść na studia wybrałam ekonomię. Tam dalej nosiłam ubrania, które oddawali mi znajomi, kiedy już ich nie chcieli.
Pewnego dnia poznałam Dominika, który skończył uczelnię kilka lat wcześniej. Zaczęliśmy się spotykać, w końcu przedstawił mnie swoim rodzicom. Gdy ich odwiedziłam po raz pierwszy, wstydziłam się swoich startych butów przemoknięte stopy aż przyklejały się do podłogi, ale jego mama udawała, że tego nie widzi. Następnego dnia zaprosiła mnie i wręczyła w prezencie nowe buciki.
Bałam się, że rodzice Dominika mnie odtrącą, lecz bardzo szybko potraktowali mnie jak własną córkę. Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam. W prezencie ślubnym dali nam mieszkanie w Krakowie, a po studiach teściowa zatrudniła mnie w swojej firmie, gdzie zarabiałam bardzo dobrze. Wreszcie stać mnie było na wszystko, czego potrzebowałam. Nigdy nie przestanę dziękować Bogu za to, że przeprowadził mnie przez wszystkie przeciwności.
Kiedy mama dowiedziała się, że wyszłam za mąż, mam pracę i własne mieszkanie, szybko zjawiła się prosząc o pieniądze. Naszą rozmowę usłyszała jednak moja teściowa. Od razu zadzwoniła po Dominika i poprosiła, by pilnie wrócił do domu. Mój mąż stanowczo powiedział mojej matce, że nie powinna się już czegoś po mnie spodziewać. Na koniec jasno dał jej do zrozumienia, że wprawdzie docenia, iż ma córkę, ale nie życzy sobie, by ta kobieta jeszcze kiedykolwiek pojawiła się w naszym domu. Od tego momentu mama już się więcej ze mną nie skontaktowała. Teraz, z bijącym sercem, wyczekuję narodzin mojego maleństwa.



