Danusiu, już jestem w domu! No chodź się przywitać!
M-Mirek?! Tak wcześnie? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni
Żona, kobieta około trzydziestki, wyszła na korytarz, w pośpiechu otulając się w jedwabny szlafroczek i trochę zagubiona patrzyła na męża, który właśnie stanął w drzwiach.
Chciałem ci zrobić niespodziankę, Danusiu. Widzę, że się udało! Nie cieszysz się? Wysoki, szeroki w barach facet uśmiechał się od ucha do ucha, zadowolony z efektu.
Bardzo się cieszę! Idź od razu do kuchni, zaraz podgrzeję ci obiad.
Zadowolony z siebie Mirek pokiwał głową i ruszył w stronę kuchni. Tam czekał na niego zastawiony stół: truskawki, czekolada, pachnąca pieczeń świeżo z piekarnika jakby specjalnie dla niego.
Danka, no coś ty narobiła! Skąd wiedziałaś, że będę? Jaka ty jesteś sprytna!
Nałożył sobie wielką porcję i natychmiast zaczął się zajadać. Żony nie było widać, ale uznał, że pewnie się stroi dla ukochanego męża.
Mirek, ja My
Danusia, twoja pieczeń to mistrzostwo! A ten sałatka, a naleśniki palce lizać Paweł?!
Mirek odwrócił się i zobaczył Danusię, która trzymała pod rękę jego własnego brata, Pawła. Żona patrzyła z poczuciem winy w podłogę, a Paweł, w spodenkach i podkoszulku, przecierał zmęczony nos, jakby go przed chwilą obudzili.
Tak, Mirku, to ja. Cześć, bracie
Dzień dobry. No to powiedzcie mi proszę, co tu się dzieje? Chociaż już nie trzeba.
Mirek Od dawna chciałam ci powiedzieć. Kocham twojego brata Pawła i chcę być z nim. Przepraszam wydukała Danuta, nie patrząc na byłego już męża.
Odkładając talerz, Mirek wypuścił go z rąk. Naczynie z brzękiem potoczyło się po podłodze.
Czyli właśnie Z tego co rozumiem
Tak. Przed chwilą byliśmy razem.
Wspaniale, po prostu wspaniale! Danusiu, Pawle Moja rodzino! Teraz rozumiem, czemu taki obiad I dla kogo on w sumie był.
Danusia nie potrafiła spojrzeć mu w oczy. Czuła, że jak tylko to zrobi, to cała jej odwaga wyparuje.
A Zosia? Co teraz z naszą córką? Wie?
Nie, nie wie.
A gdzie teraz jest?
U sąsiadki, ogląda bajki.
I często ją tam zostawiasz?
Od pół roku już tak
Mirka zabrakło już pytań. I emocji. Był wykończony po delegacji i nie widział sensu w kłótni. Z natury nie umiał być długo zły raczej spokojny, wyważony typ.
Czasem, jak go ktoś naprawdę wyprowadził z równowagi, to tylko, jak to mówią, ratuj się kto może ale to były wyjątki.
Ta sytuacja z dwojgiem najbliższych ludzi bardzo go zaskoczyła. Na moment się zawiesił, ale tylko na chwilę.
Za dziesięć minut chcę cię tu nie widzieć. Czas start powiedział, upijając łyk herbaty. Na brata nawet nie spojrzał.
I za co Danusia go wybrała? Wyglądamy identycznie, te same pieprzyki Do pracy nieprzyzwyczajony, rozumu niedużo Straci na nim trudno, jej wybór! myślał, popijając herbatę.
Nigdzie nie pójdę, dopóki nie zgodzisz się nagle przerwał milczenie Paweł.
I na co miałbym się zgodzić?
Na rozwód Danusia cię nie kocha, pozwól jej odejść.
O, już widzę kogo kocha moja żona uśmiechnął się smutno Mirek. Chcecie rozwodu? Proszę bardzo, ale przez sąd! Zobaczycie, ile kasy pójdzie na adwokatów.
Mirku żona położyła mu dłoń na nadgarstku Miras, błagam cię, rozstańmy się w zgodzie. Przecież jesteś dobry, wiem o tym
Pokręcił głową.
Niech będzie. Ale ty już nie jesteś moim bratem, Pawle.
My jeszcze chcielibyśmy cię o coś prosić
No?
Zostaw mi mieszkanie po rozwodzie! rozpromieniła się Danusia, głaszcząc go po ręku.
Zosia tak się przywiązała do tego miejsca, w szkole ma przyjaciół A jak podzielimy mieszkanie, na nowe nas nie stać, musielibyśmy wrócić na wieś
Mirek oparł brodę na zaciśniętych pięściach i zamyślił się. Danusia, widząc jego rozterki, robiła się coraz słodsza w słowach:
Mirusiu, jesteś taki zaradny, jeszcze nie raz tyle zarobisz! Zrób prezent córce, ona jest jedna! Dla niej się staram
Uspokój się, Danka uciął sucho Mam lepszy pomysł.
Jaki? zapytała z nadzieją, trzepocząc rzęsami Auto też nam chcesz zostawić? Zosia by była wniebowzięta
Zosia będzie mieszkać ze mną.
Co?! Danusia nie wierzyła własnym uszom. To ci herbata do głowy uderzyła?! Ty przecież z dziećmi nie umiesz, ciągle w pracy, w delegacjach Ona już pewnie nawet nie pamięta, jak masz na imię!
Właśnie zaraz sprawdzimy powiedział spokojnie, idąc po córkę.
Kilka minut później wrócił z dziesięcioletnią dziewczynką za rękę Zosia właśnie skończyła trzecią klasę. Ścisnęła mocno jego dłoń i uśmiechnęła się do ojca.
Po co ją tutaj przyprowadziłeś? Ona ma brać udział w tej awanturze?! warknęła Danuta.
Mirek nie zareagował. Usiadł na swoim miejscu w kuchni, posadził córkę na kolanach i zaczął rozmowę:
Zosiu, kochanie, mogę zadać ci kilka pytań?
Jasne! rozpromieniła się dziewczynka.
Obiecaj, że będziesz szczerze odpowiadać. Bo rozmawiam z tobą dzisiaj jak z dorosłą.
Tak jak z wujkami w twojej pracy?
Dokładnie tak.
Zosia kiwnęła głową zachwycona powagą rozmowy.
Powiedz, czy mama cię krzywdziła? Czy w tym tygodniu cię uderzyła?
Dziewczynka posmutniała, spuściła wzrok i zaczęła nerwowo bawić się skrawkiem sukienki.
Zwariowałeś? Daj jej spokój! wrzasnęła Danuta.
Cisza, Danusiu, rozmawiam z córką uciął Mirek, głaszcząc dziecko po głowie. Nie bój się, Zosiu. Obiecałaś być szczera.
Dziewczynka przytuliła się do niego, w oczach pojawiły się łzy.
Tak, mama trzy razy mnie biła. Najpierw za trójkę, potem za rozlane mleko. Trzeci raz za to, że nakrzyczałam na wujka Pawła. Pocałowali się, gdy byłeś w delegacji.
Ciii, już dobrze, córeczko szeptał jej do ucha, głaszcząc po włosach. Teraz już nic ci się nie stanie.
To nieprawda, ona wszystko zmyśla! oburzyła się Danusia.
Czyli mieszkanie i auto chcesz dla dobra dziecka, tak? uniósł brwi Mirek. Zosiu, jeszcze jedno pytanie.
Tak, tato?
Gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz mieszkać ze mną czy z mamą kogo byś wybrała?
Zosia zamilkła, patrzyła raz na ojca, raz na matkę. Danusia wyciągnęła do niej ręce, starając się chwycić ostatnią szansę.
Obiecujesz, że już nigdzie nie wyjedziesz?
Obiecuję! odpowiedział bez namysłu.
To chcę mieszkać z tobą, tato.
Ach ty mała! wrzasnęła Danusia, zamierzając się na córkę, ale Mirek mocno ją przytulił, zasłaniając własnym ciałem. Paweł, cały czas stojący z boku, nie odezwał się ani słowem.
I po rozmowie, Danusiu. Nie zobaczysz już jej więcej powiedział spokojnie i zabrał córkę do pokoju dziecięcego.
Po paru minutach pomógł Zosi spakować rzeczy. Dobrze, że jego służbowa torba już była gotowa. Razem pojechali do hotelu na drugim końcu miasta, tego, gdzie często nocował w pracy.
Kilka miesięcy później odbyła się rozprawa. Przy braku stałych dochodów Danuty i Pawła oraz mieszkania i warunków do wychowania dziecka, sąd pozwolił Zosi zostać przy ojcu.
Tym bardziej, że dziewczynka sama tego chciała.
Mirek podzielił mieszkanie zgodnie z planem, a swoją część sprzedał. Z matką Zosia mogła widywać się w weekendy, ale mieszkała już z tatą w nowym mieszkaniu.
Mirek zupełnie zmienił swój grafik, żeby spędzać czas z córką. Nie było już mowy o trzymiesięcznych delegacjach. A Zosia coraz więcej się uśmiechała a to było cenniejsze niż wszystkie pieniądze i praca
Napiszcie w komentarzach, co myślicie? Zostawcie lajka!



